Czytałam latem książkę Agnieszki Krawczyk " Splatane ścieżki" i chociaż nie przepadam za tego rodzaju literaturą, uznałam ją w sam raz jako wakacyjny przerywnik i warto ją zabrać ze sobą na wczasy. Ostatnio spotkałam się z kolejną książką Agnieszki Krawczyk pt. "Zawsze w porę, Ulica Wierzbowa". Zachęcający opis na okładce , cytuję " Wciągająca opowieść o ludziach, którzy walczą o swoje szczęście i wierzą, że życie pisze dla nich dobry scenariusz. I choć teraz pada deszcz, wkrótce musi zaświecić słońce.", skusił mnie, abym ją przeczytała. Niestety bardzo się rozczarowałam. Historie bohaterów nawet bardzo prozaiczne, mogą być ciekawe, ale powinny być ciekawie opisane . Tutaj wielu bohaterów, w końcu mieszkańcy całej ulicy, nudzą. Książka dla zabicia czasu, nic ciekawego nie wnosi, zatem nie poleciłabym. No może jeden cytat.
" W życiu są przypływy i odpływy, jak na morzu. Zdarzają sie też sztormy, każda burza ma jednak swój kres, a po niej wschodzi słońce"
Tych perypetii nie czytałam ...miałam chwile, że pochłaniałam takie historie a teraz tak rozciągnięte opowieści mogą zanudzić haha mówi się, że autorzy muszą czymś dobić strony, czyli piszą aby pisać -ładnie to nazwę ;)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
Beato, masz całkowitą rację.
OdpowiedzUsuńZnam i ja takie książki, wstyd powiedzieć najczęściej polskich pseudopisarek, gdzie tylko romans rozwleczony, przewidywalny bo przez całą książkę się czubią a na końcu wrecz przeciwnie.
OdpowiedzUsuń