Pomysł zrodził się jeszcze jak robiłam poprzedni zeszyt, wystarczyło wykonać. A zatem jak zwykle stary notesik, tym razem zaledwie 8 x 8 centymetrów, pozbawiony znacznej ilości kartek, trochę staroci papierowych, koronek i tym razem zamiast sentencji, zdjęcia. Zostało mi po mamie ich sporo. Najpierw posegregowałam, powklejałam w albumy i opisałam, bo jak to mówiła moja córka " mamo jak ciebie zabraknie, to ja nie będę wiedziała kto na nich jest", zwłaszcza, że u mamy prawie nigdy ich nie oglądaliśmy. Więc obok zdjęcia zrobiłam wpisy kto, kiedy i gdzie, a dotyczyły one, niektóre czasu aż od początku poprzedniego wieku. Niektóre osoby były z XIX wieku. Sporo tych współczesnych się powtarzało, albo ja je już miałam, więc wykorzystałam. Powycinałam fragmenty i powklejałam do journala z czego powstał mały albumik mojej córki. Ponieważ nie wstawiam zdjęć rodziny do internetu, to na potrzeby tego bloga zasłoniłam twarze. Powstało coś takiego. A tak właściwie to z tymi buźkami lalek też byłoby dobrze.
A tak na marginesie, nigdy nie sądziłam, że będę '"plastyczna".


















































































