piątek, 13 lutego 2026

" Przez trudy do gwiazd" - Anna Rybakiewicz

         Zima sprzyja czytaniu książek i to mi ostatnio najlepiej wychodzi. Jedną kończę, następną rozpoczynam. Całe dni zaczytana. Czasem i noc, kiedy nie mogę zasnąć. Nigdy nie miałam tyle czasu, aby się temu poświęcić, a ostatnia książka zwraca uwagę, jak wszystko może się zmienić i nawet liter się nie będzie znało. Kiedyś byłam już blisko tego . Udar, utrata pamięci. Bohaterka tej książki tego doznaje.  Jest 1990 rok. Po powrocie ze szpitala potrzebuje stałej opieki, a jedyną osobą, która oferuje jej wsparcie, jest jej sąsiad, Leon Białowąs. To on każdego dnia czyta kobiecie jej pamiętnik,  przywracając wspomnienia. 
         W swoim pamiętniku Anastazja spisywała swoje przeżycia z czasów szkolnych, poprzez trudy przeżywane podczas zsyłki  w głąb Związku Sowieckiego.  Na kazachskich stepach Anastazja zapisuje codzienność zesłańców i uczucia, które niespodziewanie się w niej budzą, aż po powojenne życie. Pokazuje, że pomimo tragicznych przeżyć można jeszcze być szczęśliwym.  Cieszę się, że ta książka trafiła w moje ręce.
---
14 książka, 416/6.377

czwartek, 12 lutego 2026

Czy to ja źle postąpiłam

          Istnieje popularne powiedzenie: "rodzeństwo poznaje się, kiedy dzielony jest spadek". Oznacza ono, że dopiero w obliczu podziału majątku często ujawniają się prawdziwe relacje między braćmi i siostrami, rodziną, w tym chciwość i konflikty, które wcześniej były ukryte. To zdanie, często określane jako "japońskie porzekadło", podkreśla, że pieniądze i majątek mogą wpływać na sposób, w jaki ludzie traktują się nawzajem, odsłaniając ich prawdziwe oblicze w trudnych sytuacjach. Wartość spadku i konieczność jego podziału ujawniają prawdziwe motywacje i cechy rodzeństwa. Spadek może stać się przyczyną sporów i ujawnić zazdrość lub chciwość, których wcześniej nie było widać. To prawdziwy test relacji.

     Sytuacja spadkowa jest sprawdzianem dla relacji rodzinnych, pokazując, kto jest prawdziwym sojusznikiem, a kto stawia interesy materialne ponad więzi.
W moim przypadku rodzeństwa nie ma. Jedyny brat od ponad dwóch lat nie żyje. Do spadku po mojej mamie są więc jego dwaj synowie. Bratowa, ku mojemu zaskoczeniu w nim nie uczestniczy, zresztą byłby to tylko inny podział części przypadającej bratu. Z całego wyposażenia w domu proponowałam, aby wzięli co chcą. Oni i dalsza rodzina. Oni nic nie chcieli, chodzili, szacowali, aż usłyszałam w obecności obcej kobiety, że to co wartościowe zostało wywiezione.
         A ja wywiozłam prawie tonę makulatury, 160 dużych worków ubrań do PCK lub PSZOKu i owszem zabrałam kilka starych szafek, filiżanek. Zabrałam swoje dzieciństwo, wspomnienia, kiedy tata robił te szafki, był stolarzem, a ja mu przytrzymywałam deski, podawałam gwoździe itd. Razem z bratem , brat był młodszy, a teraz już go nie ma. Moim zdaniem dla bratowej i bratanków, którzy niezbyt się interesowali, może dlatego, że czuli się odepchnięci, bo mama ich nie lubiła, tak zresztą jak i bratowej, to może mieć wartość materialną, finansową, ale to nie są żadne antyki, tylko stare 60 letnie zwyczajne meble robione przez mojego tatę. To ja ścierałam z nich kurze, rozkładałam serwetki, ja się wśród nich wychowałam. Również jakieś pojedyncze części zastawy, czasem już wyszczerbione, ale zapamiętane z dzieciństwa lub kupowane dla mamy przeze mnie. Zostały meblościanki, szafy wyposażenie kuchni , lodówka, kuchenka itp.  Ja tylko wzięłam kilka drobiazgów, i to w momencie kiedy wnukowie mojej mamy powiedzieli, że nic z tych rzeczy nie chcą. Według nich również za nisko wyceniłam dom. Zrobili więc drugą wycenę, swoją, która potwierdziła jedynie to co już było, a nawet mniej.  Nie wiem o co chodzi, bo za wszelką cenę bratowa domagała się kluczy, a ja powiedziałam, że ja czuję się odpowiedzialną za ten dom, jestem córką, jestem najstarsza i to moje dzieciństwo i wspomnienia. Zawsze kiedy chcieli, mogłam tam być , udostępnić i byłam. Sęk w tym, że chyba nie chcieli, a tak właściwie to nie wiem czego chcieli.  Tak długo kombinowali, że w końcu dałam im klucze, bo ponoć ktoś był chętny, aby kupić i chciał obejrzeć od środka. Chyba jednak nikogo nie było, a od kluczy zrobili odbitki, nie mówiąc mi tego. Aby uzasadnić posiadanie swoich powiedzieli, że znaleźli takie klucze w starych gratach ich ojca w piwnicy.  Kłamstwo, bo brat czegoś takiego nigdy by nie zrobił, aby klucze od domu zostawić w jakich śmieciach i stało się to w momencie otrzymania ich ode mnie.
        Teraz wzięli sprawę w swoje ręce. Przetrzebili ogród, wycięli ozdobne krzewy, drzewka, dzielą działkę na mniejsze i chyba po swojemu będą sprzedawać.  Była osoba chętna, żeby zaopiekować się domem, zamieszkać w nim, zachować to co zostało po rodzicach, ale dla nich to była promocyjna cena sprzedaży, więc zrobili swoją. Jest zima, nieogrzewany i niezaopiekowany dom niszczeje. Tamta osoba się wycofała, bo dwukrotnie się sposobiła i dwukrotnie spotkała ją odmowa. Oni nie mają chętnych, a ostatni mój, w ich opinii był nieuczciwym. Teraz się całkowicie wycofałam. Szkoda mojego zachodu i zdrowia. Czy rzeczywiście  źle się zachowałam?  Czy nie miałam prawa tak postąpić, czuć się wykonawcą od spadku po moich rodzicach? Jesteśmy współwłaścicielami po połowie, ale dla mnie to jeszcze emocje, przeżycia, moje dzieciństwo i wiele lat życia.

środa, 11 lutego 2026

Na zimne dni

               Robiłam dosyć długo, bo więcej czasu poświęcałam książkom, ale udało się skończyć jeszcze przed wiosną. Zresztą na chłodne wyjścia do ogrodu przyda się nawet wiosną. Znowu w ruch poszły różne resztki. Wiem, że na paradowanie w gości nie jest, ale do ogrodu, czy na zimne dni w domu może się przydać.






wtorek, 10 lutego 2026

" Dom nad morzem" - Santa Montefiore


       I znowu, zachęcona poprzednio czytaną książka Santy Montefiore " Spotkamy się pod drzewem ombu", sięgnęłam po kolejną tej autorki. Wypożyczyłam z biblioteki " Dom nad morzem" . Tytuł brzmiał zachęcająco. Opis od wydawcy też.
       Dziesięcioletnia Floriana jest zachwycona pięknem wspaniałej willi w Toskanii, stojącej nad morzem, tuż za małą wioską, w której mieszka. Lubi zaglądać do otaczającego willę ogrodu przez rozpadający się mur i wyobrażać sobie, że pewnego dnia umknie przed swoją nieciekawą, ubogą egzystencją i zamieszka w luksusie. I nieoczekiwanie jej marzenie częściowo się spełnia. Dante, syn bogatego przemysłowca, właściciela willi, zaprasza ją do siebie. Od tej chwili Floriana mocno wierzy, że jej przeznaczeniem jest życie w willi, w cudownych ogrodach, u boku Dantego. Drugi wątek to historia kobiety, która rzuca wszystko i otwiera pensjonat nad morzem. Jest też tajemnica, ale schemat powieści dość powszechny, prosty. Dla mnie mało ciekawy. Książka mnie nudziła.
---
13 książka, 607/5.961

niedziela, 8 lutego 2026

" Kim naprawdę jestem" - Agnieszka Jeż

             Saga Rodziny Polakowskich  Agnieszki Jeż, zachęciła mnie, aby sięgnąć po kolejną książkę tej autorki i znowu się nie zawiodłam.        
         Dwie kobiety połączone wspólnym losem, ale dzielą je też tajemnice, których nie mogą lub nie chcą  wyjawić  nikomu. Jedna  ma wszystko, wspaniałego męża, ładne dzieci, dom. Druga ma marzenia i poczucie, że los obdarza niesprawiedliwie. Kiedy wybucha wojna, zburzone zostaje wszystko. Książka opisuje drogi jakie przeszły te dwie kobiety, aby spotkać się ponownie po wojnie. Jednak główną istotą książki jest  proces adaptacji i zniemczenia polskich dzieci przez nazistowskie Niemcy. Czym była i jak działała  instytucja Lebensborn? Kiedyś już na ten temat czytałam Sekretny dom i Matki Rzeszy. Książka jest fikcją literacką, jednak opartą na historycznych wydarzeniach. Prawdziwa jest jednak postać  Romana Hrabara, adwokata, który analizując niemieckie dokumenty odkrył, że za zniknięciami polskich dzieci stała zorganizowana niemiecka akcja. Autorka stawia trudne pytanie czym jest macierzyństwo i kto jest prawdziwą matką? Co jest naprawdę dobre dla dziecka?
Dogłębna analiza różnych zachowań i reakcji dzieci adoptowanych przez niemieckie rodziny, który odzyskały po wojnie swoje rodzone matki i nie mogą się odnaleźć w nowej rzeczywistości.  Na ile kształtuje nas rodzina, a na ile środowisko w którym żyjemy. 
         W książce jest więcej pytań. Chociażby takie,  czy można pokochać wroga,  ile można wybaczyć przyjaciółce. Książka, którą znowu polecam.
---
12 książka, 384 /5.354

sobota, 7 lutego 2026

Gdzieś przeczytałam


        Psychologia mówi, że gdy kobieta przez dłuższy czas żyje w stresie i niepewności, jej ciało uczy się funkcjonować w trybie przetrwania. Zawsze czujna, zawsze napięta, zawsze zmęczona. Ciągle czeka, aż coś pójdzie nie tak. Nawet w chwilach spokoju , jej umysł nie potrafi się rozluźnić, bo układ nerwowy zapomniał jak to jest, czuć się bezpiecznie. Wiem, że moje zmęczenie, to nie tylko wiek. Gdzieś to przeczytałam i tak się czuję. Nie potrafię tego odczarować.

Depresja to inteligencja Twojego ciała protestująca przeciwko życiu,
które nie jest i nie chce być Twoje.

Kobieta nie potrzebuje mężczyzny, który odda dla niej życie. 
Potrzebuje tego, który nie będzie każdego dnia odbierał jej chęci do życia.

   

czwartek, 5 lutego 2026

" Saga rodziny Polakowskich" - tom 1-3 Agnieszka Jeż


        Historia pokazana przez pryzmat przeżyć różnych osób jest bardziej przyswajalna. Pokazuje ją, no może nie tak szczegółowo, ale w najważniejszym zarysie, Agnieszka Jeż w sadze rodziny Polakowskich. Są to trzy książki, które mogą istnieć samodzielnie, ale lepiej czytać po kolei. Zresztą, myślę, że kto przeczyta pierwszą, bez kolejnych nie wytrzyma. 
Są to następujące tytuły:
        1/ "Nagły świt"
        2/ "Długie południe"
        3/ "Nieuchronny zmierzch"
       Jest to historia życia rodzin ze wschodnich terenów przedwojennej Polski. Zaczyna się przed II wojną światową, ale tego jest niewiele. Takie wprowadzenie. Gdy wybucha wojna Anna Polakowska zostaje z trójką dzieci, a jej mąż oficer wojska polskiego wyrusza na front. Czekanie na jego powrót daje Annie siłę do życia. Tam, na wschodzie nie ta nazistowska nawała była najgorsza, a Sowieci. Zaczynają się wywózki w głąb Rosji i tragizm tamtego życia. Wśród walki o przeżycie pojawiają się pierwsze miłości i zawsze marzenia o powrocie do domu. Młodzi chłopcy wstępują do wojska. Jedni pod wodzą Gen. Berlinga, drudzy trafiają do Andersa. Raczej nie wybierają, chcą walczyć o wolny kraj.
          Po ogłoszeniu amnestii dla polskich obywateli przebywających w ZSSR, ziemiańska rodzina Polakowskich wraz z tysiącami Polaków  trafia na słoneczne plaże Persji. Mimo upragnionego końca wojny ich udręka wciąż jednak trwa. Zosia i Ela przejmują odpowiedzialność za rodzinę,  kilkuletniego brata oraz opadającą z sił matkę. Los ich ojca wciąż pozostaje nieznany. Siostry stają przed najtrudniejszym wyborem w życiu, wracać do rządzonej przez komunistów  Polski czy pozostać na obczyźnie? Każda z nich idzie za głosem swojego serca, co prowadzi do rozstania się.
         Ostatni tom Sagi Rodziny Polakowskich rozgrywa się na tle przemian zachodzących w powojennej Polsce, aż po początek dwudziestego pierwszego wieku.
Zosia pozostała w Anglii, ale jej życie nadal jest tragiczne. Przy życiu trzyma ją wyłącznie nadzieja, że może kiedyś znowu pojedzie do Saren. Ela dopasowuje się do rzeczywistości .
       Dorosły już Krzysztof też ma swoje problemy i rozterki.
Więzami rodzeństwa i ich związków targają światopogląd, pochodzenie, ambicje. Łączy ich wspólnota krwi i przeżyć. Jak przeżyją swoje życie, to temat powieści. Bardzo ciekawa książka, a właściwie książki. Polecam.
---
9-11 książka, 272+336+336/4.970