środa, 17 czerwca 2026

Czas na piwonie.

           Wróciłam z ogrodu. Jestem skonana, ale szczęśliwa. Teraz jest czas na piwonie. Deszcze je trochę przedwcześnie zniszczyły, ale i tak cieszą. Zresztą nie tylko piwonie.










              Zawilec wielkokwiatowy, czy leśny kwitnie później niż gajowy i super zadarnia. Co prawda trochę to trwało ale teraz pokrywa sporą część rabaty.





               I mój zakątek hostowy. Jeszcze do nich się nie dobrały ślimaki. Mam też nadzieję, że nie dostaną jakich chorób grzybowych. Może powinnam je popryskać profilaktycznie.




               No i marzyły mi się takie ścieżki, które dokądś prowadzą, a potem trzeba zmienić kierunek, bo ścieżka się urywa, a ogród jeszcze dalej jest.







poniedziałek, 15 czerwca 2026

" Ćma" - Katja Kettu

            Właśnie skończyłam czytać " Ćmę " i jestem poruszona. Książka tej fińskiej autorki została wydana w 2015 roku. U nas dwa lata później. Temat historyczny sięgający  do wydarzeń na pograniczu Finlandii i ZSRR. Piętnastoletnia Finka Irga Malinen w 1937 roku romansuje z radzieckim agitatorem, a kiedy po jego wyjeździe okazuje się, że jest w ciąży, postanawia ruszyć za nim przez zieloną granicę do Związku Radzieckiego. Jej ucieczka zaważyła na całym jej życiu i niestety była brzemienna w skutkach. Irga oskarżona o zdradę ojczyzny i szpiegostwo, trafia  do gułagu w Workucie. Droga do obozu i pobyt w nim to ciągła walkę o przetrwanie. Irga zaprzyjaźnia się tam z inną więźniarką. Po wielu latach i po uwolnieniu z obozu, jedna z kobiet dociera do wsi Ławra. Równocześnie poznajemy historię Verny, wnuczki Irgi, która w czasach już nam współczesnych wyrusza do Rosji, aby poznać przyczyny śmierci ojca, a przy okazji dowiedzieć się czegoś o swojej babci. Mężczyzna obsesyjnie tropił zagadki, by zrozumieć własną tożsamość. Autorka zaskakuje odkryciami młodej dziewczyny.
          W powieści ujmuje jej niesamowity realizm połączony ze sferą ludowych motywów i wierzeń.  Ogrom ludzkich emocji opisanych niezwykle finezyjnie i  bolesny realizm ukazujący nam oblicze  Rosji, a opisy zbliżeń erotycznych ocierają się prawie  o pornografię. Jest to powieść brutalna, bo osadzona w nieludzkich czasach. Historia o tym, w jaki sposób życie może wygrać z piekłem unicestwiania ludzkich istnień. Obyczajowa historia o sumieniu i tajemnicach, które zmieniają życie na zawsze. Przede wszystkim jest to książka o silnej kobiecie, która umie przeciwstawić się wszechobecnemu unicestwieniu, o kobiecych relacjach i bliskości zbudowanej w patologicznych warunkach. 
          Osobnym wątkiem, jednak powiązanym z całością, jest historia  współczesnego cara Rosji, który nie zdaje sobie sprawy z tego, że  ma fińskie pochodzenie. A może wie, ale usiłuje zatrzeć ślady. Co jest  faktem, a co literacką fikcją?
      „Ćma” jest  lekturą wymagającą i chociaż trafiła w moje ręce zupełnie przypadkowo, warto ją było przeczytać.

" Jeśli kopniesz prostaka, wybaczy. 
Ale jeżeli będziesz patrzył z góry na człowieka i nim pogardzał,
 to on prędzej czy później cię znienawidzi."
*
"  im bezczelniejsze jest kłamstwo, tym łatwiej naród w nie uwierzy"
*
" Kłamstwem zajdzie się daleko, ale nigdy nie osiągnie się sukcesu"
---
37 książka, 400/16.014

sobota, 13 czerwca 2026

Sobota z kulturą

         Dzisiaj obchodzono w Gdańsku Święto ulicy Świętego Ducha.  Jest to jedna z ulic   na Głównym Mieście. Najstarsze wzmianki o ulicy pochodzą z 1336 roku. Nazwa wiąże się prawdopodobnie ze szpitalem św. Ducha, który w roku 1357 został przeniesiony w pobliże Bramy Zamkowej. Ulica zaczyna się przy Targu Drzewnym i przebiega w kierunku Motławy. Program obchodów przewidywał atrakcje  od godziny 11,30 do 15,00. Trochę psocił deszcz, ale nie było aż tak źle.


          Byłam tam i w okolicy ulicy świętego Ducha, ale szłam swoją drogą. Na początek wstęp do  szkoły rysunku  Momarte.  Dziś wspaniały dzień, w którym uczestnicy zajęć mogli pochwalić się swoimi pracami. Było też kilka prac mojej wnusi.



            Potem na ulicy Świętego Ducha można było obserwować starania osób malujących kamieniczki. Swoich sił mógł próbować każdy. Wnusie oczywiście rysowały.  Trochę to trwało, więc ja zwiedzałam sobie okoliczne uliczki i kamieniczki uwieczniałam nie na rysunku, ale na zdjęciu.















              Potem był szybki obiad na mieście i pojechaliśmy na " Bajki w Parku ". To już piąta edycja organizowanej imprezy. Przez pięć weekendów / dzień do wyboru/ w pięknych okolicznościach przyrody można zakosztować trochę kultury. Dzisiaj plenerowa scena w podworskim parku w Wojanowie gościła Domowy Teatr Lalek aż z Bielska Białej. W przedstawieniu zatytułowanym " Śmieciowe historie" ożywały postacie stworzone z rzeczy uznanych za niepotrzebne i mających trafić na wysypisko.






          Stwór na ostatnim zdjęciu był tak przekonywujący, że jakieś dziecko się rozpłakało, że się boi. Niestety nie udało mi się zrobić zdjęć w plenerze, więc skorzystałam ze strony teatrzyku na facebooku.

piątek, 12 czerwca 2026

" Piękność z lodu" - Monika Raspen

          Słyszałam tyle opinii chwalących ten cykl książek o kobietach Romanowów, że postanowiłam przeczytać. W moje ręce wpadła akurat trzecia część. Najlepiej zapewne czytać według kolejności tomów, ale tutaj poszczególne tomy stanowią zamknięte historie, więc nic się nie stało. Czy książka mnie urzekła? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Nie jest to powieść historyczna, ale wątki historyczne przeplatają się z fikcją literacką. Nie przeszkadzało mi to, że Rasputin miał sobowtóra, więc był jeden dobry drugi hulaka i rozpustnik. Nie przeszkadzało też, że to z Rosji wyszedł pomysł, aby Serb zastrzelił w Sarajewie arcyksięcia Franciszka Ferdynanda, ale wymyślenie kolejnych dzieci, bliźniaczek carskiej pary mnie nawet złościło. Literacka fikcja powinna zostać fikcją i nie wprowadzać jej do życia historycznych osób. To jak zakłamywać historię. Nie umniejsza to jednak faktu, że autorka zabrała mnie  w fascynującą podróż do Rosji za czasów panowania Romanowów. To powieść jak baśń. Malownicze opisy, tajemnice, wróżby, wizjonerzy. To powieść o wielu watkach, wielu osobach, oddająca wizerunek życia na salonach i nie tylko w ostatnich latach carskiej Rosji. Baśniowa jest także oprawa graficzna. Kiedy książka leżała na stoliku, a tytułowa okładka się lekko unosiła, to książka sprawiła wrażenie pięknej kasetki pełnej skarbów, a takie niewątpliwie można było w niej znaleźć. Po kolejne tomy raczej nie sięgnę, ale może inne książki tej autorki tak. 

*
"Słowo prawdy wypowiadane cicho niknie w krzyku kłamstwa.
Tak było, jest i będzie. Zło króluje. Ale dobro zwycięża”.
---
36 książka, 414/15.614

środa, 10 czerwca 2026

Dni Krzyżowe


         Przyszła mi dzisiaj na myśl moja babcia, która mówiła coś o Dniach Krzyżowych. Babcia nie żyje już ponad trzydzieści lat, a kiedy żyła i o tym mówiła, jakoś nie przywiązywałam do tego wagi. Pamiętam tylko, że dotyczyło to modlitw przy przydrożnych i polnych krzyżach. A czy się to praktykowało? To był chyba stary zwyczaj. 
             Dobrze, że teraz jest internet, to chwila i już wszystko wiadomo, chyba że powstanie przejęzyczenie, złe zrozumienie, jak  ze ściółką i pszczółką. :-)
        Dni Krzyżowe, zwane także dniami błagalnymi, to tradycyjne dni modlitw w Kościele katolickim, podczas których wierni proszą o dobre urodzaje, pomyślność w rolnictwie oraz ochronę przed klęskami żywiołowymi. Przypadają one w poniedziałek, wtorek i środę bezpośrednio przed uroczystością Wniebowstąpienia Pańskiego. W tym roku już były i nie pamiętam, czy ksiądz coś na ten temat mówił. 
       Jeszcze w okresie przedwojennym był to zwyczaj powszechny. Nazwa wywodzi się stąd,  że wtedy w parafiach odbywały się specjalne nabożeństwa przy krzyżach ustawionych na polach, a także przy kapliczkach. W procesjach z modlitwą,  śpiewając Litanię do Wszystkich Świętych oraz suplikacje, przechodzono od krzyża do krzyża, prosząc  o błogosławieństwo i dobre zbiory. 
         Tradycja ta sięga V wieku, kiedy to biskup Mamert z Vienne w Galii zarządził trzydniowe modlitwy i post w intencji ratowania plonów i ochrony przed kataklizmami. Z Dniami Krzyżowymi wiąże się dawne polskie przysłowie ludowe „W Dni krzyżowe męka boża, wstrzymuj się od siewu zboża”. Według wierzeń i kalendarza biodynamicznego, w tym czasie nie powinno się siać ani sadzić, aby nie narazić przyszłych plonów na niepowodzenie.
A dlaczego lepiej nie siać w tym terminie? Otóż święto Wniebowstąpienia w kalendarzu liturgicznym Kościoła Katolickiego przypada w 40 dniu po Wielkanocy, która z kolei jest świętem obchodzonym w pierwszą niedzielę po wiosennej pełni Księżyca. Jeżeli teraz odliczymy 40 dni od Wielkanocy to okaże się, że święto Wniebowstąpienia i poprzedzające je Dni Krzyżowe muszą przypadać blisko drugiego nowiu Księżyca po wiosennej pełni, zazwyczaj będzie to kwadra przed tym nowiem, tzw. kwadra uprawy, niestosowana do siewów. Tak więc przysłowie naszych przodków choć nic nie mówi o Księżycu, pośrednio docenia wpływ jego rytmu i słusznie przestrzega by w tych dniach nie siać i nie sadzić.

poniedziałek, 8 czerwca 2026

Dowcipnie w wujkiem Google

       Przywiozłam od mamy worek szyszek. Pewnie zbierała je w swoim ogrodzie do czegoś. Przywiozłam też dużą siatkę starych włoskich orzechów. Z szyszek zrobiłam ściółkę pod hortensją.

     Zastanawiałam się czy może z tych orzechów zrobić to samo, ale wiem, że drzewa i liście orzecha mają jakiś yuglon, który powoduje spowolnienie wzrostu lub nawet obumieranie innych roślin, więc aby nie narobić sobie kłopotu najpierw postanowiłam zapytać wujka Google i AL.  Zadałam więc pytanie: " Czy z orzechów włoskich można zrobić ściółkę pod rośliny, albo lepiej nie, bo zaszkodzi się im". Chwila moment i dostałam taką odpowiedź:
" Nie, z orzecha włoskiego nie da się zrobić owada, bo ta sztuczna pszczoła nie będzie mogła zapylać roślin, bo nie będzie miała właściwości biologicznych".
          Czy ściółka i pszczółka brzmi tak samo? Może podobnie, ale jakież było moje zdziwienie i uśmiałam się z odpowiedzi. I już wiem z innych źródeł, że to był zły pomysł.
     A przy okazji mój czerwcowy busz. Trawa nie skoszona więc stokrotki konkurują z resztą.