piątek, 10 kwietnia 2026

Tegoroczny początek wiosny w ogrodzie

         W marcu było już piękne. Słonecznie, ciepło. Kusiło do prac w ogrodzie. Na święta zrobiło się brzydko. Strasznie wiało i było zimno. Nadal jest zimno. W nocy są przymrozki. W południe zaledwie pięć stopni w plusie. Czasem zimą były wyższe temperatury. Mam nadzieję, że nic już nie pomarznie, bo po zimie jest trochę strat. Boję się o kwiaty magnolii. Szkoda by było. Dobrze, że nie obcinałam róż. Czekałam na kwitnienie forsycji, bo to ponoć dobry czas na ich cięcie. Nie wiem czy nie zrobiłam tego za wcześnie z hortensjami i budleją, ale stało się już.
          Trochę kwiatków już cieszy oczy. Tak było przed świętami.

















czwartek, 9 kwietnia 2026

Wczorajsza rocznica

                 Mamo, to już rok, jak zostałaś zabrana, bo przecież nie odeszłaś, bo tak bardzo tego nie chciałaś. Pomimo lat , była w Tobie chęć życia. Wiem, że w pewnym wieku, już człowiek jest świadomy, że to może nastąpić w każdej chwili. Czy Ty wiedziałaś? Niecałą godzinę przed tym, jak zatrzymało się Twoje serce, powiedziałaś, " to chyba już koniec", ale przecież mówiłaś tak wielokrotnie. Pewnie na postraszenie. Czy tym razem to czułaś?
Jeszcze chciałaś , żeby zabrali Cię do szpitala i pomogli. Niby pomogli, na kilka godzin, ale przytomności już nie przywrócili.
          Dzisiaj tylko wizyta przy grobie, modlitwa, znicz i kwiaty. Wiązankę zrobiła Twoja wnuczka.



środa, 8 kwietnia 2026

I takie też mogą być święta

              Zieleń i słońce, kwitnące na biało drzewa , żonkile i narcyzy i do tego śmigus dyngus. No i czasem takie święta bywają, ale w tym roku takie nie były. Ze względu na pogodę, ale u mnie nie tylko z tego względu, były nietypowe. Zaczęło się już przed świętami. Nie wiem, czy się przeziębiłam, podczas prac w ogrodzie, chociaż nie powinnam, raczej coś załapałam. Wirusy krążą, no i pozostało mi łóżko. Przy okazji dowiedziałam się, że bez świeżych serwetek, dekoracji świątecznych, wystawania w kuchni itd. też mogą być święta. Sił i zdrowia nie miałam, więc nic z tych rzeczy nie robiłam. Córka przygotowała nam obiad, aby tylko rozgrzać, upiekła sernik i się podzieliła, resztę dostanie się w sklepie. Zresztą nawet nie chciało mi się jeść, nie chciało mi się kawy, czytania książek. Nic. Za czytanie wzięłam się w drugie święto, kiedy poczułam się trochę lepiej. Nie miałam też łączności komputerowo internetowej ze światem, bo popsuł mi się router, dlatego jak chyba nigdy nie wstawiłam na bloga żadnych życzeń. Może mogłam to zrobić na telefonie, ale nie lubię, a może nie potrafię . To jest zbyt małe, aby obsługiwać bloga. Dzisiaj odebrałam nowy sprzęt do odbioru internetu i już jestem. W święta , żeby kogoś nie zarazić to był WhatsApp, ale jednak,   kontakt wizualny.  Zatem święta były trochę inne, a teraz szara rzeczywistość. Będziemy czekać na majówkę, oby z ładną pogodą.

czwartek, 26 marca 2026

" Szczypiorek czy szafa trzydzrzwiowa" - ks. Krzysztof Konkol

      Dzisiaj zupełny przerywnik  po poprzednich książkach kończących się śmiercią, chociaż może i niedaleko od nich, bo przecież w naszym środowisku ten ostatni moment zazwyczaj związany jest z " facetami w czerni", a ta książka / książeczka/ jest o księżach i to z przymrużeniem oka. Co więcej, to ksiądz napisał o kolegach po fachu, z ironią, lekką złośliwością, ale bardzo trafnie. Autor jest świetnym obserwatorem i ma cięty język, widzi mnóstwo wad, ale też patrzy na nie z ojcowskim zrozumieniem.
Nikt chyba do tej  pory, o księżach, katechetach, proboszczach, głoszących słowo boże, spowiednikach nie pisał w taki sposób, a tu masz, jeszcze ksiądz.
      Książeczka jest niewielkich rozmiarów, a teksty to króciutkie felietoniki o różnego rodzaju duszpasterzach ze świetnymi rysunkami Krystyny Włodkowskiej.
         Ja zazwyczaj zaczynam czytanie od tego, co na okładkach i tutaj już zaczyna się czadowo. od krótkiego życiorysu księdza napisanego przez niego samego. Książeczka powstała, jak sam autor to ujął, " z nieodpartej potrzeby wyrażenia swoich myśli". I tak trzymać.
---
290książka, 87/11.991

środa, 25 marca 2026

" Napisz mnie po swojemu" - Tillie Cole

           Trzecia książka, którą otrzymałam do przeczytania. Trzecia książka, która mówi o śmierci. Różnią się jedynie czasem, a właściwie wiekiem bohaterów. Tillie Cole pisze o dwojgu siedemnastolatków , bezskutecznie walczących z rakiem. Po nie przynoszącym oczekiwanych skutków leczeniu, dostają ostatnią szansę. Leczenie innowacyjną metodą przebiega na ranczu , które teraz jest specjalistycznym szpitalem. Autorka pokazuje jak ważne jest wsparcie bliskich w chorobie. Pacjenci starają się żyć , jak długo tylko się da, normalnością, zwyczajnym życiem. Czy wsparcie bliskich i akceptacja nieuniknionego boli mniej? 
            Po przeczytaniu książki, przeczytałam recenzje. Wszystkie mówią o wyciskaczu łez, a ja zaczęłam się zastanawiać nad sobą. Czy ze mną jest coś nie tak, bo chociaż książka ważna, to ja z trudem dotarłam do końca. Nudziła mnie. W książce nie doszukałam się emocji, tylko słowa i chociaż mówiły o przykrych zdarzeniach, nie przemawiały do mojej wyobraźni. Chyba zbyt duże rozproszenie w dialogach. 
---
28 książka, 380/11.904

poniedziałek, 23 marca 2026

" Ostatni taniec" - Rafał Wicijowski


         Dzisiaj zacznę od cytatu.

" Literatura nie zawsze musi być logiczna. Ma poruszać nasze emocje,
 zmuszać do stawiania pytań. Nawet jeśli odpowiedzi nie zawsze są wygodne"

        Jeśli tak, to książka spełniła swoje zadanie. Wszystko było takie piękne. Jeszcze tydzień przed ślubem Michał zapewniał Julię o wielkiej miłości, a potem, nagle porzucił ją przed ołtarzem i to bez jakiegokolwiek wyjaśnienia. To zburzyło cały świat dziewczyny, a mogło nawet popchnąć do wielkiej tragedii. Dziesięć lat próbowała się podnieść i kiedy wreszcie wydawało się, że się pozbierała i pokazała się szansa na nowe życie, Michał wrócił. Mało tego, prosił i liczył na jej powrót. Czy miał prawo? Czy miał prawo postąpić, tak jak to zrobił przed dziesięciu laty, nawet jeśli wtedy myślał, że to najlepsze rozwiązanie? Jak miała teraz postąpić Julia? Jak ja bym postąpiła?  Może taka jest właśnie miłość, a może to tylko i aż,  człowieczeństwo. W obliczu miłości, nie ma łatwych odpowiedzi.

" Logika pozwala nam zrozumieć świat, ale to emocje pozwalają nam go przeżyć"
*
" Szczęście to nie cel, do którego się dąży. To sposób podróżowania."
---
27 książka, 332/11.524

niedziela, 22 marca 2026

Dieta pudełkowa


           W życiu są różne sytuacje, złe samopoczucie, choroba, brak czasu, wygoda itp., a jeść trzeba. Ostatnio modne są tzw. diety pudełkowe. Czytam, słyszę o tym z każdej prawie strony, a że nie jestem konserwatywna, to postanowiłam spróbować. Oprócz wymienionych oszczędności czasu i pracy , dodatkowo dietetyk zbilansował kalorie dostosowane do wieku, wagi i wzrostu. Nic tylko brać. Codziennie w nocy przywożą, wieszają na płocie i wyjmuję tylko pudełka, rozgrzewam albo i nie, zależy co zaserwowali. Oczywiście wszystko ładnie opisane co to jest , ile kalorii, węglowodanów, białka, daty, numery. Wszystko ładnie i pięknie, ale niezbyt smacznie. Może wybrałam nie tą firmę, bo nie doczytałam opinii o nich. Teraz do nich dotarłam i też się pod nimi podpiszę. Codziennie tylko kasze, te same smaki, te same składniki. Nigdy więcej Hello Fit i co najmniej na jakiś czas mam dosyć diet pudełkowych. Dzisiaj, po tygodniu, na szczęście ta zabawa się kończy.