wtorek, 10 marca 2026

Przedwiośnie w moim ogrodzie

       W kalendarzu jeszcze zima, a w przyrodzie... No właśnie, czy to wiosna? Znamy też takie określenie jak przedwiośnie. Mówi wszystko, bo to przed wiosną, na styku zimy i wiosny. Przedwiośnie to jedna z dwóch uzupełniających pór roku w przyrodzie w strefie klimatu umiarkowanego. Drugą jest przedzimie. Za przedwiośnie przyjmuje się okres roku na styku zimy i wiosny, w którym średnie temperatury powietrza wahają się pomiędzy 0 a 5 °C , z tendencją wzrostową. My mamy już nawet wyższe. Opad atmosferyczny jest umiarkowany, zazwyczaj ciekły, a jeśli stały, zamarznięty, to zanikający. Na razie nie pada, ale jest chyba dosyć wilgoci po roztopach śniegu. Dzień wyraźnie staje się dłuższy.
     Podstawowe pory roku klimatu umiarkowanego, wiosna, lato, jesień, zima, są zarówno porami klimatycznymi, jak i astronomicznymi. Pory uzupełniające swoich astronomicznych odpowiedników nie mają. Są one powiązane jedynie z klimatem, i mają własny, charakterystyczny wpływ na przyrodę. Generalnie przedwiośnie jest okresem dodatnich temperatur powietrza, podczas gdy ziemia dopiero rozmarza. Jest to okres wschodów pierwszych roślin zielonych oraz budzenia się soków w roślinach wieloletnich. Dla roślin rocznych i dwuletnich niebezpieczne są wtedy przymrozki , gdy za dnia jest ciepło, a w nocy przychodzi  temperatura poniżej zera. Jest to również okres niebezpieczny dla roślin o zdrewniałych pniach, gdyż z powodu różnicy temperatur zaczynają przedwcześnie krążyć soki w ich częściach nadziemnych przy ciągle jeszcze zamarzniętej części podziemnej. Zawsze się tego boimy. Niestety w tym roku i zima narobiła trochę szkód.
      To zaranie wiosny jest okresem budzenia się wegetacji ze spoczynku zimowego i początkiem prac polowych w rolnictwie, w ogrodach. Zakwitają pierwsze drzewa, krzewy oraz byliny, te których kwiaty rozwijają się przed rozwojem liści, a więc: leszczyny, wierzba iwa, olsza czarna, osika, wiąz pospolity, dereń właściwy, cis pospolity, z bylin przylaszczka pospolita, podbiał pospolity, zawilec gajowy, kaczeńce, śnieżyczka przebiśnieg, krokusy i inne. W marcu pszczoły w ciepły dzień dokonują pierwszego wiosennego oblotu. Pierwszym wiosennym motylem jest Rusałka wierzbowiec. 
         Przed dwoma tygodniami pisałam, że przyleciały nasze żurawie. Słychać  lecące klucze gęsi. Budzi się też mój ogród. Co prawda leżą jeszcze resztki śniegu.


Przed tygodniem było go jeszcze bardzo dużo, chociaż kwitły już oczary.


         Dzisiaj już kwiatków jest więcej.







            Przyleciała też pierwsza, pracowita pszczółka. Wczoraj widziałam biedronkę.


     
            A ja wróciłam właśnie z ogrodu. Wychodzę codziennie na godzinkę sprzątać i jestem styrana jak wół, ale jutro pójdę znowu. I to co niepokoi, to cały ogród , trawa, rabaty są podziurawione. Dziury wielkości pięści. Ciekawe co pożarły i co jeszcze poniszczą, bo myślę, że to nornice


          I wspomnienie. Wszyscy się chyba uczyliśmy tego wiersza Władysława Broniewskiego.

Pierwiosnek

Jeszcze w polu tyle śniegu,
jeszcze strumyk lodem ścięty,
a pierwiosnek już na brzegu
wyrósł śliczny, uśmiechnięty.

Witaj, witaj, kwiatku biały,
główkę jasną zwróć do słonka,
już bociany przyleciały,
w niebie słychać śpiew skowronka.

Stare wierzby nachyliły
miękkie bazie ponad kwiatkiem:
„Gdzie jest wiosna? Powiedz, miły,
czyś nie widział jej przypadkiem?”

Lecz on widać milczeć wolał.
O czym myślał – któż to zgadnie?
Spojrzał w niebo, spojrzał w pola,
szepnął cicho: " Jak tu ładnie" .

sobota, 7 marca 2026

" Miasto miłości" - Marlena Wittstock


           Jak zapowiada tytuł, to romans. Rzecz dzieje się w Gdańsku, chociaż mogłoby wszędzie, bo z Gdańskiem wspólne są tylko wymienione z nazwy miejsca. Troje bohaterów połączonych uczuciem i ich przegrane życie. Czy warto rezygnować z miłości, by nie skrzywdzić innych? Czy warto zrezygnować z odwzajemnionej miłości dla kogoś? I dlaczego tak się stało.
         To zwyczajna opowieść o losach zwykłych ludzi,  opowiadająca ich losy w latach przed II wojną światową. 
          Romans, a ja nie przepadam za nimi, ale czytało się dobrze i nawet losy bohaterów mnie zainteresowały. Według mnie, książka nie powala, ale można przeczytać.
---
22 książka, 343/9.688

piątek, 6 marca 2026

Tęsknota



         Byłam dzisiaj w moim mieszkaniu. Ono wciąż na mnie czeka. Tutaj mieszkam, a tam jest mój dom. Pojechałam, żeby zobaczyć, czy nie ma czegoś w skrzynce pocztowej i chyba zatęskniłam. Skrzynka pękała w szwach, ale od reklam i ulotek. Były też rozliczenia ze Spółdzielni, PIT z ZUS-u. No i tęsknię, za tamtym spokojem, porządkiem, możliwością stawiania dekoracji, bez poczucia przykrych skojarzeń. Nie wiem czy zrobiłam dobrze, że przed dwoma już laty, wróciłam, bo ja wróciłam tylko ciałem. Bo nie wiedziałam jeszcze tak do końca czego chcę, a byłam popędzana i zostałam bez wyboru. Byłoby już wszystko "posprzątane" i byłabym wolna, a teraz znowu nie potrafię podjąć decyzji, bo ..., bo ciągle mam jakieś zasady, bo tak wypada. Uświadomiłam sobie, że te książki, jedna za drugą, teraz ogród, to moja ucieczka od prawdziwego życia. Na pocieszenie kupiłam sobie kwiatki do wazonu i idę sprzątać do ogrodu.

czwartek, 5 marca 2026

" Złodziejka listów" - Anna Rybakiewicz

        Anna Rybakiewicz w swoich książkach sięga do okresu II wojny światowej. Nie inaczej jest w tej książce. Opisuje w niej losy młodej Żydówki zakochanej w oficerze SS, poprzez pisane przez nią listy. Listy zostały znalezione już obecnie, więc w teraźniejszości toczy się drugi wątek. Ten niezbyt ciekawy. Jednak i o Żydówce można powiedzieć, że miała więcej szczęścia niż rozumu, chociaż ta " głupota " pozwoliła jej przeżyć. 
      Astrid Rosenthal  na kilka dni przed likwidacją getta w Łomży, ucieka do Warszawy. Na swojej drodze spotyka Waltera Schmidta, oficera SS. Początkowo mężczyzna jest oczarowany dziewczyną, do czasu, aż jej prawdziwa tożsamość zostaje ujawniona. Na szczęście Astrid udaje się uciec  i  znajduje schronienie w maglu prowadzonym przez Niemkę. Walter za wszelką cenę  próbuje odnaleźć Astrid. Ona z kolei zrobi wszystko, aby nie dać się złapać, gdyż wie, że skończy się to dla niej tragicznie. Nie przeczuwa jednak, czym tak naprawdę kieruje się niemiecki oficer.
---
21 książka, 492 /9.345

wtorek, 3 marca 2026

Cytaty

 Kiedy ktoś nie może manipulować tobą, manipuluje innymi, aby źle o tobie myśleli.

*

Zamartwianie się jest całkowitą stratą czasu. Nie zmienia niczego, miesza w twoim umyśle i kradnie twoje szczęście.

*

W chwili gdy zastanawiasz się, czy kogoś kochasz, przestałaś go kochać już na zawsze.

niedziela, 1 marca 2026

" Sekrety domu Bille"- Agnieszka Janiszewska

   

          Tak bardzo pasuje mi tutaj cytat z wiersza  księdza Twardowskiego "Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą". Sekrety, tajemnice ukrywają prawdę o ludziach. Może czasem w dobrej wierze, ale szkodzą innym i nam samym. Zabraknie czasu, albo zostanie go zbyt mało, aby naprawić, aby cieszyć się wspólnie. Zrozumienie przychodzi czasem za późno, jak w tej książce Agnieszki Januszewskiej.
         Mieszkanie państwa Bille na Żoliborzu pełne było tajemnic. Dwie siostry, które się w nim wychowywały, prawd dowiedziały się zbyt późno, aby wszystko naprawić, zmienić swoje podejście do bliskich.
        Kolejne gosposie zatrudniane przez mecenasa  Bille nie potrafiły ułożyć sobie stosunków z jego córkami i schorowaną żoną, Eweliną, aż w ich progach stanęła  młoda dziewczyna, Zuzanna, która na zawsze odmienia życie wszystkich członków rodziny. Zuzanna też ma swoją tajemnicę. Wszystkie one zostają odkrywane na kolejnych kartach książki, aby znaleźć dobre zakończenie. Dorosłe już siostry, odwracają się od ojca, kiedy ten po śmierci żony, żeni się powtórnie ze swoją gosposią, widząc w Zuzannie wroga czyhającego na majątek.
       Poznane tajemnice rzucają jednak zupełnie nowe światło na całe małżeństwo Państwa Bille i prowadzą do pojednania, chociaż z żyjącymi jeszcze osobami.

" Pamięć kieruje się swoimi prawami, 
bo wie kiedy wrócić i jakie przywołać wspomnienia"
---
20 książka, 526/8.853

sobota, 28 lutego 2026

Koniec miesiąca lutego



        Wczoraj  rano, kiedy stanęłam przy łazienkowym oknie, zobaczyłam je,  nasze żurawie przyleciały.  Stały na polu, na śniegu, a za chwilę się odezwały. Nie zawiodły. Moje serce się rozradowało, bo znowu przyleciały na swoje stare śmieci i do nas.  To też dowód, że wiosna tuż, tuż. Zima się ma ku końcowi. 
         Luty,  a właściwie zima w tym roku była zaśnieżona i mroźna, jak dawniej, jak w czasach mojej młodości. Dała się tu i ówdzie we znaki, a teraz ocieplenie i następne obawy, bo raptowne roztopy to dużo wody, która nie zdąży wsiąkać w jeszcze zmarzniętą ziemię, ale też zastrzyk wody, nawilżenie dla roślin.
       Koniec lutego to nadzieja, że wkrótce obudzi się ogród. Skończy się czytanie książek, bo ogród będzie dopominał się swego, ale nagroda w postaci kwiatów i zieleni zrekompensuje wszystko. W ubiegłym roku 6 marca już było sporo wiosennych kwiatów, a w tym jeszcze zwały śniegu, ale to wszystko już za progiem.