Policzona jest każda chwila
nie możemy żadnej zmarnować
sobota, 13 czerwca 2026
Sobota z kulturą
piątek, 12 czerwca 2026
" Piękność z lodu" - Monika Raspen
Słyszałam tyle opinii chwalących ten cykl książek o kobietach Romanowów, że postanowiłam przeczytać. W moje ręce wpadła akurat trzecia część. Najlepiej zapewne czytać według kolejności tomów, ale tutaj poszczególne tomy stanowią zamknięte historie, więc nic się nie stało. Czy książka mnie urzekła? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Nie jest to powieść historyczna, ale wątki historyczne przeplatają się z fikcją literacką. Nie przeszkadzało mi to, że Rasputin miał sobowtóra, więc był jeden dobry drugi hulaka i rozpustnik. Nie przeszkadzało też, że to z Rosji wyszedł pomysł, aby Serb zastrzelił w Sarajewie arcyksięcia Franciszka Ferdynanda, ale wymyślenie kolejnych dzieci, bliźniaczek carskiej pary mnie nawet złościło. Literacka fikcja powinna zostać fikcją i nie wprowadzać jej do życia historycznych osób. To jak zakłamywać historię. Nie umniejsza to jednak faktu, że autorka zabrała mnie w fascynującą podróż do Rosji za czasów panowania Romanowów. To powieść jak baśń. Malownicze opisy, tajemnice, wróżby, wizjonerzy. To powieść o wielu watkach, wielu osobach, oddająca wizerunek życia na salonach i nie tylko w ostatnich latach carskiej Rosji. Baśniowa jest także oprawa graficzna. Kiedy książka leżała na stoliku, a tytułowa okładka się lekko unosiła, to książka sprawiła wrażenie pięknej kasetki pełnej skarbów, a takie niewątpliwie można było w niej znaleźć. Po kolejne tomy raczej nie sięgnę, ale może inne książki tej autorki tak.
środa, 10 czerwca 2026
Dni Krzyżowe
poniedziałek, 8 czerwca 2026
Dowcipnie w wujkiem Google
Przywiozłam od mamy worek szyszek. Pewnie zbierała je w swoim ogrodzie do czegoś. Przywiozłam też dużą siatkę starych włoskich orzechów. Z szyszek zrobiłam ściółkę pod hortensją.
sobota, 6 czerwca 2026
Zblewo na Kociewiu
W 1987 roku stacja została zlikwidowana jako samodzielna jednostka i zdegradowana do roli posterunku odgałęźnego oraz przystanku osobowego z ładownią. Obecnie obiekt służy pasażerom przede wszystkim jako ogólnodostępny przystanek.
Wydarzenia II wojny światowej upamiętnia też inna kapliczka. Skrywa ona zabytkową figurę św. Rocha i została wzniesiona na pamiątkę tragicznych wydarzeń z lutego 1945 roku. W końcowym już etapie II wojny światowej, nad Zblewem pojawił się radziecki samolot. Pilot dostrzegł dwóch ukrywających się pod drzewami mężczyzn i otworzył do nich bezlitosny ogień, w wyniku którego obaj zginęli na miejscu.
I chyba ostatnia z historycznych kapliczek stoi na rozstaju pięciu ulic przy wjeździe do centrum wsi.
Wracając do historii , Zblewo w okresie późnego średniowiecza, a zwłaszcza w czasie
wojny trzynastoletniej, lata 1454–1466, mocno ucierpiało. Konflikt zbrojny oraz
przemarsze wojsk przyniosły regionowi ogromne zniszczenia i
zahamowały rozwój osadnictwa. Zblewo
leżało na szlaku łączącym ważne punkty oporu tamtego okresu, takie jak
Chojnice, Starogard Gdański i Zamek Kiszewski. Liczne wsie w tym
rejonie były grabione i doszczętnie
niszczone przez walczące strony, zarówno wojska polskie, jak i zaciężne
krzyżackie. Sąsiednie dobra w Starej Kiszewie były w tym czasie
kilkukrotnie zdobywane i palone. Zakończenie wojny i podpisanie traktatu pokojowego włączyło te ziemie w
skład Korony Królestwa Polskiego jako tzw. Prusy Królewskie, a dobra zblewskie stały się tzw. królewszczyznami. W XVI
wieku były one dzierżawione i zarządzane przez polskich starostów. W 1553
roku król Zygmunt August nadał okoliczne dobra, w tym Zblewo, rodowi
Wojanowskich.
W czasie potopu szwedzkiego / lata 1655–1660/ Zblewo i pobliskie wsie znowu dotknęły gigantyczne straty. W regionie dochodziło do zaciętych walk, a
najeźdźcy rekwirowali żywność, palili domy i grabili majątki. Najważniejsze punkty tamtych
wydarzeń w okolicach Zblewa to Szwedzka Górka w Borzechowie. Położone niedaleko
Zblewa grodzisko było zaciekle wykorzystywane przez wojska szwedzkie jako obóz.
Od tamtych wydarzeń pozostała do niego lokalna nazwa „Szwedzka Górka”. W czasie nawały oddziały szwedzkie
zlikwidowały polską załogę, a lokalna ludność uciekała z dobytkiem i ukrywała
mienie, niestety, część jego przepadła. Wojna opóźniła
plany rozwoju pobliskich struktur kościelnych np. cystersów w Pogódkach, i pozostawiła po sobie zgliszcza i spustoszone wsie. Po zniszczeniach wywołanych „potopem” szwedzkim, Zblewo weszło w okres powolnej odbudowy. Największy przełom w dziejach
miejscowości nastąpił po I rozbiorze Polski w 1772 roku, kiedy to tereny te
znalazły się pod zaborem pruskim. Tędy poprowadził swe wojska Napoleon w marszu na Moskwę w 1812 roku. Najważniejsze etapy dalszego rozwoju
wsi przyniósł pod koniec XIX wieku rozwój kolei i przemysłu. Wieś przekształciła
się w ważny ośrodek obróbki drewna i produkcji smoły. Spokojnie jednak nie było. W
grudniu 1906 roku w miejscowej szkole elementarnej miał miejsce strajk dzieci
przeciwko nauczaniu religii w języku niemieckim, który trwał dwa dni. Strajk był elementem znacznie większej akcji biernego oporu wobec pruskich władz szkolnych, która na przełomie 1906 i 1907 roku objęła ponad 460 szkół w prowincji Prus Zachodnich, czyli przedrozbiorowe Pomorze Gdańskie, Powiśle, ziemię chełmińską i ziemię lubawską oraz część Krajny. Inspiracją dla strajków pomorskich były wcześniejsze działania dzieci w prowincji wielkopolskiej, ze słynnym strajkiem we Wrześni. W 1920
roku Zblewo powróciło w granice odrodzonej Rzeczypospolitej. Podczas okupacji niemieckiej II wojny światowej, Kociewie stało się miejscem krwawych represji.
Miejscowa ludność była aresztowana, wywożona do obozów koncentracyjnych i
rozstrzeliwana między innymi w Lesie Szpęgawskim. W regionie aktywnie działała Tajna
Organizacja Wojskowa „Gryf Pomorski”. Komenda gminna organizacji znajdowała się w Zblewie. Po II wojnie światowej w okolicach Zblewa operował oddział antykomunistycznej partyzantki Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”.
Swoją historię ma w Zblewie również szkolnictwo. Brak dokładnej daty powstania szkoły w Zblewie, ale pierwsze wzmianki pochodzą z 1427 roku, kiedy to siedmiu młodzieńców ze Zblewa udało się na studia do Krakowa. Była to wówczas szkoła jednoklasowa przy kościele, w której nauczycielem był miejscowy organista. Najstarszym rękopiśmiennym źródłem mówiącym o tym, że młodzież zblewska pobierała nauki przy kościele jest wizytacja z 1765 roku. Dowiadujemy się z niej, że małą grupkę dzieci uczył organista Gabriel Felchner. Dzięki wizytacji bpa Rybińskiego z 1779 roku wynika, że na terenie parafii nie było żadnego budynku szkolnego, a jednak dzieci uczyły się. Nauka odbywała się w prywatnych domach. Pierwszą szkołą w Zblewie była jednoklasowa szkoła katolicka mieszcząca się w budynku, który później przeznaczono na przedszkole /obecnie ul. Główna, przedszkole/. Patronat nad szkołą sprawował rząd pruski. Od 1849 roku nauczycielem był Bernard Hewner, a inspektorem dla wyżej wymienionej szkoły był zblewski proboszcz. W 1860 roku szkoła ta była jednoklasową, w 1880 roku czteroklasową, a w 1903 sześcioklasową i tak już zostało do zakończenia pierwszej wojny światowej. W 1904 roku do katolickiej szkoły w Zblewie uczęszczało 400 dzieci, których uczyło czterech nauczycieli.
Zblewo swój małomiasteczkowy charakter ma nie od dziś. Już w roku 1920 było dużą wsią. Kościół, dworzec kolejowy, młyny, restauracje, karczmy, sklepy. W 1925 roku liczyło około 2500 mieszkańców. W księdze adresowej przemysłu, handlu i rzemiosła z tego roku wpisane było 55 nazwisk z adresami, telefonami i rodzajem działalności, z tego 36 przy ulicy Głównej, 6 przy ulicy Kościelnej, 3 przy Chojnickiej i 5 przy Kościerskiej. Na stacji PKP była restauracja dworcowa, a przy Młyńskiej młyn wodny i elektryczny. Młyn był również w Piesienicy, a tartak w Bytoni i kupiec w Borzechowie. Razem, w Zblewie funkcjonowało w tym czasie pięć restauracji, trzy oberże, wyszynk co oznacza karczmę z napojami alkoholowymi podawanymi na miejscu, dwa hotele, kilka piekarni, rzeźnictwo i wiele innych zakładów oraz sklepów. Przy ulicy Głównej 27 działała założona w 1878 roku Fabryka Likierów „ Bałtyk“. To jeszcze nie wszystko, bowiem nie wszystkie zakłady zostały w książce umieszczone. Od 1881 roku istniał zegarmistrz i zakład fotograficzny. Przy ulicy Kościelnej znajdował się posterunek policji.
Oberża Fischerów widok z 1876 roku
Podobnie jak po pałacu w sąsiadującym Miradowie, a jeszcze niedawno można było oglądać zarówno w Miradowie jak i Radziejewie. Oba pałace znajdowały się w gminie Zblewo.
/ Większość zdjęć znalazłam na różnych stronach internetowych/
-
Andrzej Zalewski , dziennikarz radiowej Jedynki, prowadzący audycję "Ekoradio", zainicjował w 2002 roku 0bcho...
-
Starość sama w sobie nie czyni człowieka mądrzejszym. Ona jedynie wzmacnia to, co było w nim zawsze. Dobry człowiek z wiekiem staje się łago...
-
Obiecałam sobie niedawno, że muszę zobaczyć Kościół Świętej Trójcy od wewnątrz . Pisałam o nim też niedawno . ...
-
Nie każda babcia jest seniorką, ale każda seniorka jest babcią, chyba że nie doczekała się w swoim życiu dzieci, ale c...
-
Wnusia zawsze lubiła malować. Jeszcze nie miała trzech latek, gdy była u mnie przed przedszkolnym wiekiem, a siadała przy małej s...
-
Przywiozłam od mamy worek szyszek. Pewnie zbierała je w swoim ogrodzie do czegoś. Przywiozłam też dużą siatkę starych włoskich orzec...
-
Dziecko tak krótko jest dzieckiem. Tak ulotne są te lata, kiedy naprawdę nas potrzebuje. Kiedy można je wziąć na ręce, potem za rą...










































.jpg)





.jpg)
.jpg)
.jpg)





.webp)













.jpg)
.jpg)
.jpg)




