środa, 25 lutego 2026

Dzisiaj do taty


                 Tato, miałbyś dzisiaj 98 lat. Niektórzy żyją jeszcze w tym wieku. Ciebie nie ma już od 28 lat. Taka nasza kolej rzeczy. Rodzimy się i odchodzimy. Jedni wcześniej, drudzy później. Nie pamiętam, czy kiedyś wspominałam ciebie na blogu. Kiedy żyłeś, a nawet kiedy odszedłeś, nie miałam pojęcia o blogowaniu, a potem była codzienność. W minionym roku częściej wracałam myślami do naszego rodzinnego domu. Już nic przykrego nie może mnie tam spotkać, bo wszystko się wypełniło. Nikt oprócz mnie nie został już po tej stronie.

Do ojca

"Słyszę twój głos w wieczornym pacierzu wiatru
widzę pogodny spacer rąk
po włosach mojego dzieciństwa
i chodzi za mną
twoje wieczorne śpiewanie.
Dziś jak domowy ogień przychodzisz.
Czuję jak trzaska wśród płomieni czas.
Daleką gwiazdą patrzą twoje oczy
przez okno nocy
bierzesz moją łzę".

                         Wiesław Malicki

poniedziałek, 23 lutego 2026

" Historia LEGO " Jens Andersen

       "Historia  LEGO"  napisana przez Jensa Andersena, to dziewięćdziesiąt  lat zmagań i radości związanych z  zabawką stulecia, bo taki tytuł otrzymało LEGO. 
Początek narodził się w warsztacie stolarskim Ole Kirka Christiansena w duńskim Billund. w latach 30-tych XX wieku, czyli w okresie wielkiego kryzysu, kiedy to zwykły stolarz, producent  drabin i desek do prasowania zmuszony został do przemyślenia profilu działalności. Tak narodziły się drewniane zabawki, a pomysł ich wytwarzania został podpatrzony, aby nie powiedzieć skradziony firmie angielskiej.
Autor przedstawia kolejne zmiany, poprzez kluczowe momenty, pożary niszczące zakłady,  ryzykowny zakup pierwszej wtryskarki do tworzyw sztucznych w 1947 roku,  opatentowanie w 1958 roku słynnego systemu wypustek i rurek, który zrewolucjonizował zabawę. Jens Andersen otrzymał  pełny dostęp do archiwów rodziny Christiansenów i dzięki temu „Historia LEGO” to  opis sukcesów, ale też  analiza kryzysów, które niemal doprowadziły firmę do bankructwa na początku XXI wieku. Jest to też historia rodziny kierującej tym biznesem. Andersen  kreśli portrety czterech pokoleń właścicieli, pokazując, jak ich osobiste wartości wpływały na globalną strategię marki. Udowadnia, że za plastikowym klockiem stoi skomplikowana maszyneria ludzkich losów i odwagi w podejmowaniu ryzyka.
       LEGO reprezentuje  wizję znaczenia zabawy z życiu człowieka. To ich myśl przewodnia,
a sama nazwa LEGO  to skrót od duńskiego leg godt  czyli "baw się dobrze".
      Książka zawiera sporo dokumentów, raportów i zdjęć, a dzięki lekkiej narracji dobrze się czyta.
---
18 książka, 495/7.832

sobota, 21 lutego 2026

"Nie oddam dzieci" - Katarzyna Michalak


             Chyba nigdy nie było tylu autorów piszących książki. Może dlatego, że teraz książkę może wydać każdy, wystarczy  za to zapłacić. Bez cenzury. Nigdy też nie było chyba tylu wydawnictw tym się parających.  Pewnie dlatego jest wielu autorów, do których nie warto wracać. Z pisarstwem Katarzyny Michalak zetknęłam się po raz pierwszy i po przeczytaniu " "Nie oddam dzieci" mam zamiar wrócić. Poznać inne pozycje tej autorki.
         Po książkach czytanych ostatnio, z historycznym tłem II wojny światowej, ta jest całkowicie współczesna, ale również tragiczna. Najpierw płakałam, potem byłam wzburzona, a potem było już wszystko. Złość, żal, współczucie, bo działa się czarna rzeczywistość, a przecież nie możemy powiedzieć, że to tylko książka, że to nieprawda. Takie rzeczy dzieją się na prawdę. Znamy je z telewizji, z gazet i oby nie z rzeczywistości.
         Michał Sokołowski, młody i utalentowany chirurg oddany swojej pracy, nie zauważa momentu, w którym staje się ona ważniejsza niż rodzina. Dopiero gdy jego ukochana żona i najmłodszy synek giną pod kołami rozpędzonego samochodu, Michał uświadamia sobie, co tak naprawdę jest ważne, ale jest już za późno. Michał przeżywa stratę, czuje się winny i swoim postępowaniem doprowadza do sytuacji grożącej odebraniem mu pozostałych dzieci. Musi znaleźć w sobie siłę, aby o nie zawalczyć.
          Książka ma jednak głębszy sens, niż tylko ukazanie co w życiu jest ważne. Pokazuje też drugą stronę tego dramatu. Dlaczego dochodzi do tak tragicznych zdarzeń. Patologia rodzin gdzie wychowują się nieodpowiedzialni, źli ludzie. Tacy wzrastają nie tylko w rodzinach alkoholików, przemocowców, ale też bogatych , wpływowych, znanych, których prawo powinno karać, a broni.
        Treść książki dramatyczna, wstrząsająca i do bólu prawdziwa. Przeczytałam jednym tchem.
---
17 książka, 288/7.337

czwartek, 19 lutego 2026

" Miłość z krwi i kości" - Anna Rybakiewicz

 

       Wszystkie dotychczas czytane książki Anny Rybakiewicz , a przeczytałam trzy, mają historyczne tło II wojny światowej i oczywiście wątek miłosny. " Miłość z krwi i kości" to historia trójki przyjaciół, Basi, Romka i Leszka. Tragiczna przeszłość, bo wojna w której giną rodzice Basi i Romka, ale też tragiczna ze względu na to co wydarzy się pomiędzy trójką młodych ludzi. Skutki tego wydarzenia będą odczuwać przez dziesiątki lat, aż wnuczka Barbary, Ula, antropolog w 2019 roku zidentyfikuje szczątki swoich pradziadków zamordowanych w 1943 roku. Co przyniesie to odkrycie. Jakie tajemnice kryje historia rodziny. Jak przeszłość łączy się z teraźniejszością i jak wybory, które podejmujemy, wpływają na nasze życie. Czy odnalezione po wielu latach kości mają moc zjednoczenia dwóch zwaśnionych rodzin? 
       Ta książka to fikcja literacka, ale przyczynkiem do jej napisania była prawdziwa historia,  jakich pewnie wiele, nie mniej książka warta przeczytania.
---
16 książka, 432/7.049

poniedziałek, 16 lutego 2026

" Stare i nowe obyczaje" - Bożena Krzywobłocka


          Porządkując mój księgozbiór, czasem zwracam uwagę na niektóre książki, których już nie chcę. Oddaję je do biblioteki, a te stare, pachnące starym papierem wykorzystuję czasem do moich robótek. Obklejam nim to i owo. Zanim jednak to zrobię, to po raz ostatni jeszcze czytam, bo może znajdę jeszcze w nich coś, co warto zachować. Ostatnio wyszperałam książeczkę z serii Rodzina i dom. Miałam z tej serii sporo broszurek na temat pielęgnacji niemowlęcia, opieki, nauki, zabawy z dziećmi itd. Te porady już nie przystawały do naszych czasów. Cóż, minęło ponad czterdzieści lat. Już jakiś czas temu je zlikwidowałam. Została jeszcze jedna, " Stare i nowe obyczaje" Bożeny Krzywobłockiej. Jest to książka która nie straciła swojego znaczenia. No może można by było dopisać co nieco, bo jednak świat i ludzie, a zatem zwyczaje trochę ewaluowały, ale książka zawiera też dużo z historii tego tematu. Jest to ciekawy zbiór obyczajów codziennych związanych z elementarnymi sferami życia człowieka, czyli narodzinami, dorastaniem, śmiercią a także obchodzeniem różnych świąt. Ciekawy, bo autorka  bardziej się skupia na  przedstawianiu  historycznym danych zachowań sięgającym nawet czasów antycznych. Czyli historia, ale wiele z opisywanych obyczajów ludzkich jest kontynuowana również dziś, może w trochę zmienionej formie.
      Życiu człowieka od narodzin, aż do śmierci, towarzyszą niezliczone zwyczaje, tradycje i obrzędy. Wiele z nich jest specyficznych wyłącznie dla Polski i nimi się głównie autorka zajmuje. W swojej książce sięga do tych już zapomnianych, ale także do najnowszych, wynikających z wymogów współczesnego życia /książka pisana w latach 80'-tych XX wieku/.  Nie jest to podręcznik savoir-vivre'u, lecz raczej luźna gawęda o przemianach obyczajowości na przestrzeni wieków.
          Autorka zmarła w 2004 roku, moja książeczka wydana została w 1981 roku, a ja teraz z przyjemnością ją przeczytałam, no i na razie, pozostanie na półce.

" Każda kolejna demokratyzacja życia niesie za sobą nieuchronne rozluźnienie istniejących reguł obyczajowych i upraszcza je.  Powstają jednak nowe zwyczaje."
---
15 książka, 240/6.617

piątek, 13 lutego 2026

" Przez trudy do gwiazd" - Anna Rybakiewicz

         Zima sprzyja czytaniu książek i to mi ostatnio najlepiej wychodzi. Jedną kończę, następną rozpoczynam. Całe dni zaczytana. Czasem i noc, kiedy nie mogę zasnąć. Nigdy nie miałam tyle czasu, aby się temu poświęcić, a ostatnia książka zwraca uwagę, jak wszystko może się zmienić i nawet liter się nie będzie znało. Kiedyś byłam już blisko tego . Udar, utrata pamięci. Bohaterka tej książki tego doznaje.  Jest 1990 rok. Po powrocie ze szpitala potrzebuje stałej opieki, a jedyną osobą, która oferuje jej wsparcie, jest jej sąsiad, Leon Białowąs. To on każdego dnia czyta kobiecie jej pamiętnik,  przywracając wspomnienia. 
         W swoim pamiętniku Anastazja spisywała swoje przeżycia z czasów szkolnych, poprzez trudy przeżywane podczas zsyłki  w głąb Związku Sowieckiego.  Na kazachskich stepach Anastazja zapisuje codzienność zesłańców i uczucia, które niespodziewanie się w niej budzą, aż po powojenne życie. Pokazuje, że pomimo tragicznych przeżyć można jeszcze być szczęśliwym.  Cieszę się, że ta książka trafiła w moje ręce.
---
14 książka, 416/6.377

czwartek, 12 lutego 2026

Czy to ja źle postąpiłam

          Istnieje popularne powiedzenie: "rodzeństwo poznaje się, kiedy dzielony jest spadek". Oznacza ono, że dopiero w obliczu podziału majątku często ujawniają się prawdziwe relacje między braćmi i siostrami, rodziną, w tym chciwość i konflikty, które wcześniej były ukryte. To zdanie, często określane jako "japońskie porzekadło", podkreśla, że pieniądze i majątek mogą wpływać na sposób, w jaki ludzie traktują się nawzajem, odsłaniając ich prawdziwe oblicze w trudnych sytuacjach. Wartość spadku i konieczność jego podziału ujawniają prawdziwe motywacje i cechy rodzeństwa. Spadek może stać się przyczyną sporów i ujawnić zazdrość lub chciwość, których wcześniej nie było widać. To prawdziwy test relacji.

     Sytuacja spadkowa jest sprawdzianem dla relacji rodzinnych, pokazując, kto jest prawdziwym sojusznikiem, a kto stawia interesy materialne ponad więzi.
W moim przypadku rodzeństwa nie ma. Jedyny brat od ponad dwóch lat nie żyje. Do spadku po mojej mamie są więc jego dwaj synowie. Bratowa, ku mojemu zaskoczeniu w nim nie uczestniczy, zresztą byłby to tylko inny podział części przypadającej bratu. Z całego wyposażenia w domu proponowałam, aby wzięli co chcą. Oni i dalsza rodzina. Oni nic nie chcieli, chodzili, szacowali, aż usłyszałam w obecności obcej kobiety, że to co wartościowe zostało wywiezione.
         A ja wywiozłam prawie tonę makulatury, 160 dużych worków ubrań do PCK lub PSZOKu i owszem zabrałam kilka starych szafek, filiżanek. Zabrałam swoje dzieciństwo, wspomnienia, kiedy tata robił te szafki, był stolarzem, a ja mu przytrzymywałam deski, podawałam gwoździe itd. Razem z bratem , brat był młodszy, a teraz już go nie ma. Moim zdaniem dla bratowej i bratanków, którzy niezbyt się interesowali, może dlatego, że czuli się odepchnięci, bo mama ich nie lubiła, tak zresztą jak i bratowej, to może mieć wartość materialną, finansową, ale to nie są żadne antyki, tylko stare 60 letnie zwyczajne meble robione przez mojego tatę. To ja ścierałam z nich kurze, rozkładałam serwetki, ja się wśród nich wychowałam. Również jakieś pojedyncze części zastawy, czasem już wyszczerbione, ale zapamiętane z dzieciństwa lub kupowane dla mamy przeze mnie. Zostały meblościanki, szafy wyposażenie kuchni , lodówka, kuchenka itp.  Ja tylko wzięłam kilka drobiazgów, i to w momencie kiedy wnukowie mojej mamy powiedzieli, że nic z tych rzeczy nie chcą. Według nich również za nisko wyceniłam dom. Zrobili więc drugą wycenę, swoją, która potwierdziła jedynie to co już było, a nawet mniej.  Nie wiem o co chodzi, bo za wszelką cenę bratowa domagała się kluczy, a ja powiedziałam, że ja czuję się odpowiedzialną za ten dom, jestem córką, jestem najstarsza i to moje dzieciństwo i wspomnienia. Zawsze kiedy chcieli, mogłam tam być , udostępnić i byłam. Sęk w tym, że chyba nie chcieli, a tak właściwie to nie wiem czego chcieli.  Tak długo kombinowali, że w końcu dałam im klucze, bo ponoć ktoś był chętny, aby kupić i chciał obejrzeć od środka. Chyba jednak nikogo nie było, a od kluczy zrobili odbitki, nie mówiąc mi tego. Aby uzasadnić posiadanie swoich powiedzieli, że znaleźli takie klucze w starych gratach ich ojca w piwnicy.  Kłamstwo, bo brat czegoś takiego nigdy by nie zrobił, aby klucze od domu zostawić w jakich śmieciach i stało się to w momencie otrzymania ich ode mnie.
        Teraz wzięli sprawę w swoje ręce. Przetrzebili ogród, wycięli ozdobne krzewy, drzewka, dzielą działkę na mniejsze i chyba po swojemu będą sprzedawać.  Była osoba chętna, żeby zaopiekować się domem, zamieszkać w nim, zachować to co zostało po rodzicach, ale dla nich to była promocyjna cena sprzedaży, więc zrobili swoją. Jest zima, nieogrzewany i niezaopiekowany dom niszczeje. Tamta osoba się wycofała, bo dwukrotnie się sposobiła i dwukrotnie spotkała ją odmowa. Oni nie mają chętnych, a ostatni mój, w ich opinii był nieuczciwym. Teraz się całkowicie wycofałam. Szkoda mojego zachodu i zdrowia. Czy rzeczywiście  źle się zachowałam?  Czy nie miałam prawa tak postąpić, czuć się wykonawcą od spadku po moich rodzicach? Jesteśmy współwłaścicielami po połowie, ale dla mnie to jeszcze emocje, przeżycia, moje dzieciństwo i wiele lat życia.