piątek, 17 lipca 2026

Nieustająca fascynacja.

             Według ilości poświęcanego czasu na różne zajęcia, nie licząc oczywiście codziennych obowiązków, to wymieniłabym ogród, książki i wnusie. Nadal oczywiście fascynuje mnie robienie journali. Ostatnio poświęcałam na to mniej czasu, ale nie zaprzestałam. To nieustająca fascynacja. Tym razem z wpisami na temat szczęścia. Móc robić to co się lubi, to też szczęście, czyli   41   stron szczęścia.










































I co poradzę, że już mam pomysły na następne. Teraz z wykorzystaniem zdjęć od mamy.

środa, 15 lipca 2026

Egoizm czy jednak nie



      Czytałam kiedyś na temat rzeczy, za które nie musimy przepraszać i chyba się z tym zgadzam. I oto wnioski.
Nie przepraszajmy za:

           Za to, że potrafimy powiedzieć "nie".
Umiejętność odmawiania to wyraz szacunku do samego siebie. Często ludzie próbują nami manipulować i nakłaniać do działań, które są korzystne tylko dla nich. Mamy prawo odmówić  i nie musimy się z tego tłumaczyć.

          Za swoje marzenia i cele.
Nie żyjmy z poczuciem winy, bo ktoś inny uważa inaczej.  Nasze marzenia to część nas i nikomu nie musimy się z nich tłumaczyć. Róbmy codziennie krok w ich kierunku. I nie słuchajmy tych, którzy nie mają odwagi marzyć.

         Za czas poświęcony sobie.
Samopoczucie i szczęście zaczynają się od zadbania o własne potrzeby. Kiedy zadbamy o siebie, łatwiej będzie nam pomagać innym. 

          Za swoje priorytety.
Nikt nie ma prawa wywoływać w nas poczucia winy za to, co dla nas ważne. Prawdziwi przyjaciele i bliscy to zaakceptują i uszanują.

          Za zakończenie relacji, które nas niszczyły.
Nie musimy przepraszać za to, że wybraliśmy siebie. Czasem jedynym wyjściem z relacji, które odbierają nam siły, jest odejście. Mamy prawo otaczać się ludźmi, którzy szanują nasze granice i wspierają nasz  rozwój.

         Za swoje niedoskonałości.
To one czynią nas wyjątkowym. Nie przepraszajmy za to, co odróżnia nas od innych. Kto wytyka nam nasze słabości, sam często czuje się niepewnie i chce się dowartościować naszym kosztem.

         Za swoje przekonania.
Mamy prawo mieć własne zdanie, wartości, poglądy religijne czy moralne. Silne osobowości często są niewygodne, bo nie dają sobą manipulować i nie przepraszają za to, w co wierzą.

        Za to, że czegoś nie wiemy.
Nie musimy wiedzieć wszystkiego. Prawdziwa siła tkwi w chęci uczenia się. Przyznanie się do niewiedzy to dowód dojrzałości i odwagi.

       Za swoje oczekiwania.
Mamy prawo oczekiwać tego, co sami dajemy innym. To znak, że zależy nam na relacjach i chcemy je rozwijać. Jeśli nasze oczekiwania nie zostały spełnione, nie przepraszajmy za to. Oczekiwania to wyraz troski, a nie słabości.

          Za to, że wydajemy pieniądze na siebie.
To naturalne, że chcemy nagradzać siebie za swoją pracę. Radość z drobnych przyjemności to nie egoizm , to sposób na docenienie siebie i swojej wartości.

           Za działania innych ludzi.
Nie jesteśmy odpowiedzialni za czyjeś decyzje i błędy, nawet jeśli jesteśmy z kimś blisko. Każdy ponosi odpowiedzialność za własne zachowanie. Nie przepraszajmy za cudze słowa i czyny.

         Zgadzam się z tym wszystkim, ale czasem zastanawiam się, czy niektóre z nich, nie są  to zachowania egoistyczne? 

niedziela, 12 lipca 2026

" grudzień" - Julia Rozumek


              Książka dla dzieci,  o dziewczynce obserwującej wiejski świat wokół siebie w grudniowe, adwentowe dni, w czasach dzieciństwa mojej mamy, albo i wcześniej / mowa np. o prasowaniu żelazkiem z duszą/. Książka mówi o magii grudnia, a może nawet o magii, która dzieje się w życiu przez cały rok. My dorośli na zdarzenia, które ją tworzą nie zwracamy uwagi, traktując za coś zwykłego, a jednak można ją dostrzec oczami dziecka. Z pewnością ta magia była bardziej zauważalna przed stu laty, jak w książce, ale nic nie szkodzi żeby ją znowu odkryć, chociażby czytając w grudniowe wieczory tą książkę razem z dzieckiem.
---
40 książka, 22/17.264
              

czwartek, 9 lipca 2026

" Sierpień" - Julia Rozumek

         Prawdę mówiąc, spodziewałam się po tej książce czegoś innego, chociaż nie potrafię określić czego. Po przeczytaniu pierwszych stron, myślałam, że będzie rozczarowaniem. Tymczasem...
         O czym jest "Sierpień"? Jest to historia mieszkańców małej, polskiej wsi początku lat 70-tych. Jest to też  historia rodziny z której wywodzi się  para nastolatków u progu swojego dorosłego życia oraz  ich przyjaciół i sąsiadów. Historia opisana dzień po dniu , w którym niby nic się nie zdarzyło, a jednak zdarzyło się tak wiele.
        "Sierpień " to opowieść o zwykłej codzienności, o prostym życiu bez pośpiechu, bez internetu, a nawet powiedziałabym bez postępu technicznego. To sentymentalny powrót do lat mojej młodości, do tego co bezpowrotnie minęło.

" Jest ostatnia chwila przed długimi, mroźnymi wieczorami. Przed głuchą, cichą pustką zbyt szybko kończących się dni. Przed trudnym wstawaniem przy wygasłym piecu.  Przed ciężkim paltem i spóźnionym przez śnieg autobusem do miasta." 

    "Sierpień" pachnie zbożem zbieranym z pola,  rozgrzaną słońcem skórą, śliwkowym kompotem, drożdżówką z jagodami, pierogami. To ciepłe wieczory, przyjaźnie, młodzieńcza  radość i beztroską, ale też obowiązki i praca. To pierwsze zakochania, a pomiędzy opisami głębokie rozważania, refleksje, myśli pełne mądrości o  życiu, miłości, rodzinie, pracy. O tym co ważne. To książka, która pozostanie we mnie na dłużej.
          To książka na sierpień, na wakacje, ale też na szare jesienne dni. Polecam

" Sierpień wzbudza poczucie straty. 
Jest pożegnaniem lata, które nieuchronnie odchodzi i wróci dopiero za rok"
---
39 książka, 245/17.064

wtorek, 7 lipca 2026

Wakacje


        W przedszkolu wakacyjna, miesięczna  przerwa, tydzień półkolonii zaliczony, rodzice w pracy, więc dobrze, gdy jest taka instytucja pod nazwą " babcia". A najlepiej gdy są dwie. W tym tygodniu wnusie są u drugiej babci, więc mam czas na ogród. Odchwaściłam ostatnio kostkę brukową i przycięłam rośliny przy niej , a nawet na niej rosnące, nadając im chciany przeze mnie kształt. Mchu w szczelinach nie usuwam.




          Dzisiaj chciałam robić dalej. Niby nie pada, nawet nie mży, ale jest takie coś w powietrzu, że będąc w ogrodzie przez chwilę, miałam mokrą koszulę i bynajmniej nie od potu. Zmusiło mnie do powrotu do domu. Przycięłam jednak tamaryszka, nadając mu trochę przestrzeni wewnątrz i tym samym więcej światła dla roślin rosnących pod nim.


           No i znowu wpadłam w zachwyt, bo czyż można przejść obojętnie, kiedy kwiaty przybrane są 
w krople deszczu, kiedy lipa, chociaż mokra to pachnie, kiedy to wszystko jest takie moje i dla mnie, w podziękowaniu za moją pracę.














             W następnym tygodniu dziewczyny przychodzą do mnie. Będzie zrywanie porzeczek, szukanie poziomek i dużo biegania, zabaw w chowanego, obserwacji przyrody, radości i śmiechu.