poniedziałek, 16 lutego 2026

" Stare i nowe obyczaje" - Bożena Krzywobłocka


          Porządkując mój księgozbiór, czasem zwracam uwagę na niektóre książki, których już nie chcę. Oddaję je do biblioteki, a te stare, pachnące starym papierem wykorzystuję czasem do moich robótek. Obklejam nim to i owo. Zanim jednak to zrobię, to po raz ostatni jeszcze czytam, bo może znajdę jeszcze w nich coś, co warto zachować. Ostatnio wyszperałam książeczkę z serii Rodzina i dom. Miałam z tej serii sporo broszurek na temat pielęgnacji niemowlęcia, opieki, nauki, zabawy z dziećmi itd. Te porady już nie przystawały do naszych czasów. Cóż, minęło ponad czterdzieści lat. Już jakiś czas temu je zlikwidowałam. Została jeszcze jedna, " Stare i nowe obyczaje" Bożeny Krzywobłockiej. Jest to książka która nie straciła swojego znaczenia. No może można by było dopisać co nieco, bo jednak świat i ludzie, a zatem zwyczaje trochę ewaluowały, ale książka zawiera też dużo z historii tego tematu. Jest to ciekawy zbiór obyczajów codziennych związanych z elementarnymi sferami życia człowieka, czyli narodzinami, dorastaniem, śmiercią a także obchodzeniem różnych świąt. Ciekawy, bo autorka  bardziej się skupia na  przedstawianiu  historycznym danych zachowań sięgającym nawet czasów antycznych. Czyli historia, ale wiele z opisywanych obyczajów ludzkich jest kontynuowana również dziś, może w trochę zmienionej formie.
      Życiu człowieka od narodzin, aż do śmierci, towarzyszą niezliczone zwyczaje, tradycje i obrzędy. Wiele z nich jest specyficznych wyłącznie dla Polski i nimi się głównie autorka zajmuje. W swojej książce sięga do tych już zapomnianych, ale także do najnowszych, wynikających z wymogów współczesnego życia /książka pisana w latach 80'-tych XX wieku/.  Nie jest to podręcznik savoir-vivre'u, lecz raczej luźna gawęda o przemianach obyczajowości na przestrzeni wieków.
          Autorka zmarła w 2004 roku, moja książeczka wydana została w 1981 roku, a ja teraz z przyjemnością ją przeczytałam, no i na razie, pozostanie na półce.

" Każda kolejna demokratyzacja życia niesie za sobą nieuchronne rozluźnienie istniejących reguł obyczajowych i upraszcza je.  Powstają jednak nowe zwyczaje."
---
15 książka, 240/6.617

piątek, 13 lutego 2026

" Przez trudy do gwiazd" - Anna Rybakiewicz

         Zima sprzyja czytaniu książek i to mi ostatnio najlepiej wychodzi. Jedną kończę, następną rozpoczynam. Całe dni zaczytana. Czasem i noc, kiedy nie mogę zasnąć. Nigdy nie miałam tyle czasu, aby się temu poświęcić, a ostatnia książka zwraca uwagę, jak wszystko może się zmienić i nawet liter się nie będzie znało. Kiedyś byłam już blisko tego . Udar, utrata pamięci. Bohaterka tej książki tego doznaje.  Jest 1990 rok. Po powrocie ze szpitala potrzebuje stałej opieki, a jedyną osobą, która oferuje jej wsparcie, jest jej sąsiad, Leon Białowąs. To on każdego dnia czyta kobiecie jej pamiętnik,  przywracając wspomnienia. 
         W swoim pamiętniku Anastazja spisywała swoje przeżycia z czasów szkolnych, poprzez trudy przeżywane podczas zsyłki  w głąb Związku Sowieckiego.  Na kazachskich stepach Anastazja zapisuje codzienność zesłańców i uczucia, które niespodziewanie się w niej budzą, aż po powojenne życie. Pokazuje, że pomimo tragicznych przeżyć można jeszcze być szczęśliwym.  Cieszę się, że ta książka trafiła w moje ręce.
---
14 książka, 416/6.377

czwartek, 12 lutego 2026

Czy to ja źle postąpiłam

          Istnieje popularne powiedzenie: "rodzeństwo poznaje się, kiedy dzielony jest spadek". Oznacza ono, że dopiero w obliczu podziału majątku często ujawniają się prawdziwe relacje między braćmi i siostrami, rodziną, w tym chciwość i konflikty, które wcześniej były ukryte. To zdanie, często określane jako "japońskie porzekadło", podkreśla, że pieniądze i majątek mogą wpływać na sposób, w jaki ludzie traktują się nawzajem, odsłaniając ich prawdziwe oblicze w trudnych sytuacjach. Wartość spadku i konieczność jego podziału ujawniają prawdziwe motywacje i cechy rodzeństwa. Spadek może stać się przyczyną sporów i ujawnić zazdrość lub chciwość, których wcześniej nie było widać. To prawdziwy test relacji.

     Sytuacja spadkowa jest sprawdzianem dla relacji rodzinnych, pokazując, kto jest prawdziwym sojusznikiem, a kto stawia interesy materialne ponad więzi.
W moim przypadku rodzeństwa nie ma. Jedyny brat od ponad dwóch lat nie żyje. Do spadku po mojej mamie są więc jego dwaj synowie. Bratowa, ku mojemu zaskoczeniu w nim nie uczestniczy, zresztą byłby to tylko inny podział części przypadającej bratu. Z całego wyposażenia w domu proponowałam, aby wzięli co chcą. Oni i dalsza rodzina. Oni nic nie chcieli, chodzili, szacowali, aż usłyszałam w obecności obcej kobiety, że to co wartościowe zostało wywiezione.
         A ja wywiozłam prawie tonę makulatury, 160 dużych worków ubrań do PCK lub PSZOKu i owszem zabrałam kilka starych szafek, filiżanek. Zabrałam swoje dzieciństwo, wspomnienia, kiedy tata robił te szafki, był stolarzem, a ja mu przytrzymywałam deski, podawałam gwoździe itd. Razem z bratem , brat był młodszy, a teraz już go nie ma. Moim zdaniem dla bratowej i bratanków, którzy niezbyt się interesowali, może dlatego, że czuli się odepchnięci, bo mama ich nie lubiła, tak zresztą jak i bratowej, to może mieć wartość materialną, finansową, ale to nie są żadne antyki, tylko stare 60 letnie zwyczajne meble robione przez mojego tatę. To ja ścierałam z nich kurze, rozkładałam serwetki, ja się wśród nich wychowałam. Również jakieś pojedyncze części zastawy, czasem już wyszczerbione, ale zapamiętane z dzieciństwa lub kupowane dla mamy przeze mnie. Zostały meblościanki, szafy wyposażenie kuchni , lodówka, kuchenka itp.  Ja tylko wzięłam kilka drobiazgów, i to w momencie kiedy wnukowie mojej mamy powiedzieli, że nic z tych rzeczy nie chcą. Według nich również za nisko wyceniłam dom. Zrobili więc drugą wycenę, swoją, która potwierdziła jedynie to co już było, a nawet mniej.  Nie wiem o co chodzi, bo za wszelką cenę bratowa domagała się kluczy, a ja powiedziałam, że ja czuję się odpowiedzialną za ten dom, jestem córką, jestem najstarsza i to moje dzieciństwo i wspomnienia. Zawsze kiedy chcieli, mogłam tam być , udostępnić i byłam. Sęk w tym, że chyba nie chcieli, a tak właściwie to nie wiem czego chcieli.  Tak długo kombinowali, że w końcu dałam im klucze, bo ponoć ktoś był chętny, aby kupić i chciał obejrzeć od środka. Chyba jednak nikogo nie było, a od kluczy zrobili odbitki, nie mówiąc mi tego. Aby uzasadnić posiadanie swoich powiedzieli, że znaleźli takie klucze w starych gratach ich ojca w piwnicy.  Kłamstwo, bo brat czegoś takiego nigdy by nie zrobił, aby klucze od domu zostawić w jakich śmieciach i stało się to w momencie otrzymania ich ode mnie.
        Teraz wzięli sprawę w swoje ręce. Przetrzebili ogród, wycięli ozdobne krzewy, drzewka, dzielą działkę na mniejsze i chyba po swojemu będą sprzedawać.  Była osoba chętna, żeby zaopiekować się domem, zamieszkać w nim, zachować to co zostało po rodzicach, ale dla nich to była promocyjna cena sprzedaży, więc zrobili swoją. Jest zima, nieogrzewany i niezaopiekowany dom niszczeje. Tamta osoba się wycofała, bo dwukrotnie się sposobiła i dwukrotnie spotkała ją odmowa. Oni nie mają chętnych, a ostatni mój, w ich opinii był nieuczciwym. Teraz się całkowicie wycofałam. Szkoda mojego zachodu i zdrowia. Czy rzeczywiście  źle się zachowałam?  Czy nie miałam prawa tak postąpić, czuć się wykonawcą od spadku po moich rodzicach? Jesteśmy współwłaścicielami po połowie, ale dla mnie to jeszcze emocje, przeżycia, moje dzieciństwo i wiele lat życia.

środa, 11 lutego 2026

Na zimne dni

               Robiłam dosyć długo, bo więcej czasu poświęcałam książkom, ale udało się skończyć jeszcze przed wiosną. Zresztą na chłodne wyjścia do ogrodu przyda się nawet wiosną. Znowu w ruch poszły różne resztki. Wiem, że na paradowanie w gości nie jest, ale do ogrodu, czy na zimne dni w domu może się przydać.






wtorek, 10 lutego 2026

" Dom nad morzem" - Santa Montefiore


       I znowu, zachęcona poprzednio czytaną książka Santy Montefiore " Spotkamy się pod drzewem ombu", sięgnęłam po kolejną tej autorki. Wypożyczyłam z biblioteki " Dom nad morzem" . Tytuł brzmiał zachęcająco. Opis od wydawcy też.
       Dziesięcioletnia Floriana jest zachwycona pięknem wspaniałej willi w Toskanii, stojącej nad morzem, tuż za małą wioską, w której mieszka. Lubi zaglądać do otaczającego willę ogrodu przez rozpadający się mur i wyobrażać sobie, że pewnego dnia umknie przed swoją nieciekawą, ubogą egzystencją i zamieszka w luksusie. I nieoczekiwanie jej marzenie częściowo się spełnia. Dante, syn bogatego przemysłowca, właściciela willi, zaprasza ją do siebie. Od tej chwili Floriana mocno wierzy, że jej przeznaczeniem jest życie w willi, w cudownych ogrodach, u boku Dantego. Drugi wątek to historia kobiety, która rzuca wszystko i otwiera pensjonat nad morzem. Jest też tajemnica, ale schemat powieści dość powszechny, prosty. Dla mnie mało ciekawy. Książka mnie nudziła.
---
13 książka, 607/5.961

niedziela, 8 lutego 2026

" Kim naprawdę jestem" - Agnieszka Jeż

             Saga Rodziny Polakowskich  Agnieszki Jeż, zachęciła mnie, aby sięgnąć po kolejną książkę tej autorki i znowu się nie zawiodłam.        
         Dwie kobiety połączone wspólnym losem, ale dzielą je też tajemnice, których nie mogą lub nie chcą  wyjawić  nikomu. Jedna  ma wszystko, wspaniałego męża, ładne dzieci, dom. Druga ma marzenia i poczucie, że los obdarza niesprawiedliwie. Kiedy wybucha wojna, zburzone zostaje wszystko. Książka opisuje drogi jakie przeszły te dwie kobiety, aby spotkać się ponownie po wojnie. Jednak główną istotą książki jest  proces adaptacji i zniemczenia polskich dzieci przez nazistowskie Niemcy. Czym była i jak działała  instytucja Lebensborn? Kiedyś już na ten temat czytałam Sekretny dom i Matki Rzeszy. Książka jest fikcją literacką, jednak opartą na historycznych wydarzeniach. Prawdziwa jest jednak postać  Romana Hrabara, adwokata, który analizując niemieckie dokumenty odkrył, że za zniknięciami polskich dzieci stała zorganizowana niemiecka akcja. Autorka stawia trudne pytanie czym jest macierzyństwo i kto jest prawdziwą matką? Co jest naprawdę dobre dla dziecka?
Dogłębna analiza różnych zachowań i reakcji dzieci adoptowanych przez niemieckie rodziny, który odzyskały po wojnie swoje rodzone matki i nie mogą się odnaleźć w nowej rzeczywistości.  Na ile kształtuje nas rodzina, a na ile środowisko w którym żyjemy. 
         W książce jest więcej pytań. Chociażby takie,  czy można pokochać wroga,  ile można wybaczyć przyjaciółce. Książka, którą znowu polecam.
---
12 książka, 384 /5.354

sobota, 7 lutego 2026

Gdzieś przeczytałam


        Psychologia mówi, że gdy kobieta przez dłuższy czas żyje w stresie i niepewności, jej ciało uczy się funkcjonować w trybie przetrwania. Zawsze czujna, zawsze napięta, zawsze zmęczona. Ciągle czeka, aż coś pójdzie nie tak. Nawet w chwilach spokoju , jej umysł nie potrafi się rozluźnić, bo układ nerwowy zapomniał jak to jest, czuć się bezpiecznie. Wiem, że moje zmęczenie, to nie tylko wiek. Gdzieś to przeczytałam i tak się czuję. Nie potrafię tego odczarować.

Depresja to inteligencja Twojego ciała protestująca przeciwko życiu,
które nie jest i nie chce być Twoje.

Kobieta nie potrzebuje mężczyzny, który odda dla niej życie. 
Potrzebuje tego, który nie będzie każdego dnia odbierał jej chęci do życia.

   

czwartek, 5 lutego 2026

" Saga rodziny Polakowskich" - tom 1-3 Agnieszka Jeż


        Historia pokazana przez pryzmat przeżyć różnych osób jest bardziej przyswajalna. Pokazuje ją, no może nie tak szczegółowo, ale w najważniejszym zarysie, Agnieszka Jeż w sadze rodziny Polakowskich. Są to trzy książki, które mogą istnieć samodzielnie, ale lepiej czytać po kolei. Zresztą, myślę, że kto przeczyta pierwszą, bez kolejnych nie wytrzyma. 
Są to następujące tytuły:
        1/ "Nagły świt"
        2/ "Długie południe"
        3/ "Nieuchronny zmierzch"
       Jest to historia życia rodzin ze wschodnich terenów przedwojennej Polski. Zaczyna się przed II wojną światową, ale tego jest niewiele. Takie wprowadzenie. Gdy wybucha wojna Anna Polakowska zostaje z trójką dzieci, a jej mąż oficer wojska polskiego wyrusza na front. Czekanie na jego powrót daje Annie siłę do życia. Tam, na wschodzie nie ta nazistowska nawała była najgorsza, a Sowieci. Zaczynają się wywózki w głąb Rosji i tragizm tamtego życia. Wśród walki o przeżycie pojawiają się pierwsze miłości i zawsze marzenia o powrocie do domu. Młodzi chłopcy wstępują do wojska. Jedni pod wodzą Gen. Berlinga, drudzy trafiają do Andersa. Raczej nie wybierają, chcą walczyć o wolny kraj.
          Po ogłoszeniu amnestii dla polskich obywateli przebywających w ZSSR, ziemiańska rodzina Polakowskich wraz z tysiącami Polaków  trafia na słoneczne plaże Persji. Mimo upragnionego końca wojny ich udręka wciąż jednak trwa. Zosia i Ela przejmują odpowiedzialność za rodzinę,  kilkuletniego brata oraz opadającą z sił matkę. Los ich ojca wciąż pozostaje nieznany. Siostry stają przed najtrudniejszym wyborem w życiu, wracać do rządzonej przez komunistów  Polski czy pozostać na obczyźnie? Każda z nich idzie za głosem swojego serca, co prowadzi do rozstania się.
         Ostatni tom Sagi Rodziny Polakowskich rozgrywa się na tle przemian zachodzących w powojennej Polsce, aż po początek dwudziestego pierwszego wieku.
Zosia pozostała w Anglii, ale jej życie nadal jest tragiczne. Przy życiu trzyma ją wyłącznie nadzieja, że może kiedyś znowu pojedzie do Saren. Ela dopasowuje się do rzeczywistości .
       Dorosły już Krzysztof też ma swoje problemy i rozterki.
Więzami rodzeństwa i ich związków targają światopogląd, pochodzenie, ambicje. Łączy ich wspólnota krwi i przeżyć. Jak przeżyją swoje życie, to temat powieści. Bardzo ciekawa książka, a właściwie książki. Polecam.
---
9-11 książka, 272+336+336/4.970

środa, 4 lutego 2026

Nietypowy gość w ogrodzie

          Wczoraj widziałam to COŚ leżącego na drugim końcu ogrodu, już przed południem.  Pomyślałam kamień, ale trochę w to wątpiłam. Tyle by wystawał nad śniegiem i taki kolor? Przez okno jednak może się różnie wydawać. Potem, około czternastej, widziałam z tego samego okna z łazienki, że to COŚ leżało bliżej domu, tak, że padało na nie słońce. Czy to jakiś kot, pomyślałam, ale duży i ma inne uszy. Poszłam po aparat fotograficzny i na zbliżeniu zrobiłam zdjęcie. Kiedy dla lepszej widoczności otworzyłam okno, czujny sen został przerwany. Podniósł łepek i długo patrzył w moją stronę, wreszcie się podniósł i poszedł. Gdzie on śpi w nocy w takie mrozy, co on teraz je? Latem może łapałby nornice.  Szkoda, że go przestraszyłam.








               Kiedyś, już też w tym śniegu, widziałam za płotem sarnę, no i dziki, ale te są teraz wszędzie.

wtorek, 3 lutego 2026

Nadzieja - Paulo Coelho


Mój kolejny ulubiony autor, Paulo Coelho

Nadzieja - to słowo
które wstaje z nami co rano,
w ciągu dnia zostaje zranione
i umiera w nocy,
by o świcie znów się odrodzić.

           Niby tak, ale nie zawsze to działa. Czasem wstaję  bez nadziei na coś dobrego, a wieczorem kładę się z nadzieją, że się obudzę w spokojnym świecie.

piątek, 30 stycznia 2026

" Księgi Jakubowe" - Olga Tokarczuk

        Skłamałabym, gdybym powiedziała, że chciałam wreszcie poznać dzieło noblistki. Nie, ja zupełnie przypadkowo, na YouTube wysłuchałam fragmentu powieści i znalazłam się na XVIII wiecznym jarmarku w Rohatyniu i to spowodowało ciekawość. Zupełnie nie miałam pojęcia o czym jest to książka, a może ona objętościowo  zastąpić dwie, a nawet trzy. Nie jest też łatwa w czytaniu. 
       Druga połowa XVIII wieku, Rzeczypospolita - wielonarodowościowy tygiel, wielojęzyczny, wielonarodowościowy,  Żydzi, Ormianie, Ukraińcy, Tatarzy, wielka obszarowo. Na  Podolu, pojawia się młody i charyzmatyczny Żyd, Jakub Lejbowicz zwany Frankiem, od nazwy ruchu frankistów, który zaczyna głosić idee, które szybko dzielą społeczność żydowską. Dla jednych to odszczepieniec,  heretyk, dla innych oczekiwany zbawca, który wraz z kręgiem oddanych sobie uczniów wędruje po kraju. Jabub Frank sam ogłasza się Mesjaszem. Frank, będący liderem religijnej sekty, wprowadza mieszaninę doktryn i praktyk z różnych tradycji religijnych. Wzbudza to zarówno zainteresowanie, jak i wrogość ze strony innych grup, innych wyznawców. Frankiści są prześladowani przez ortodoksyjnych Żydów oraz podejrzewani przez władze kościelne o piekielne konszachty. Książka ciężka, ze względu na objętość, ale też na tematykę. Akcja rozgrywa się głównie w środowisku Żydów. Nie jestem historykiem, a już zupełnie nie są mi znane ruchy religijne i społeczne w XVIII wieku. Mało tego, nie zainteresowały mnie absolutnie. Wielokrotnie książkę odkładałam...i potem wracałam. Dla mnie była trudna, nawet bardzo. Kilkadziesiąt wątków i postaci, ale zainteresowało mnie życie tamtego okresu. Odwiedzałam szlacheckie dwory, katolickie plebanie, żydowskie domostwa i jarmarki. To obraz dawnej Polski, tej wschodniej, w której egzystowały obok siebie chrześcijaństwo, judaizm, a także islam. Nie potrafiłam powiązać wszystkich wątków w całość, ale we fragmentach widziałam tamten świat. Książka trudna, czyta się ją powoli, tak jak powoli toczyło się tamto życie. Olga Tokarczuk posługuje się w książce niespotykanym językiem, dawnym, z wieloma wstrętami archaicznymi, może słownictwem żydowskim. Ciekawa numeracja stron, od tyłu do przodu, po żydowsku. Zastanawiałam się, dlaczego autorka podjęła się takiego tematu. Całość jeśli nie odstraszy, to może urzekać. Czy poleciłabym ją , nie wiem. Ze względu na specyfikę, każdy musi ocenić sam. 

" Gdyby ludzie czytali te same książki, żyliby w tym samym świecie"
---
8 książka, 906/4.026

niedziela, 25 stycznia 2026

" Zaułek szczęścia" - Urszula Jaksik


             Życie prowadzi nas krętymi drogami, zaskakuje i tak jest w " Zaułku szczęścia" . Julia posiadająca swoją historię, a właściwie tajemnicę, jest siostrą bliźniaczą, którą straciła przed dwadzieścia laty. W wypadku razem z siostrą ginie jej mąż . Od tego czasu opiekuje się dzieckiem, synem. Jej życie jest całkiem dobre, dopóki nie dopada ją choroba i kalectwo. Nie chce być tak do końca zależna od innych więc wymyśla plan. W tym celu zatrudnia do opieki kobietę, bezdomną, bez pracy, z trudną przeszłością i bez przyszłości. Pod jej wpływem opiekunka się zmienia zarówno fizycznie jak i w zachowaniach. Co im obu przyniesie przyszłość?  Pod wpływem wspomnień, Julia zastanawia się, czy ujawnić prawdę z przeszłości, a opiekunka Rita ma dylemat, czy dla dobra obcego dziecka zapomnieć o krzywdzie, która ją spotkała w młodości. Bohaterów  mających swoje historie jest więcej.
        Książka pobudza do refleksji. Ma wiele elementów  psychologicznych.  Autorka poruszyła tu ważne zagadnienie,  chorobę i jej wpływ nie tyko na osobę nią dotkniętą, ale również na otoczenie. Pojawią się emocje i przemyślenia, czy powinniśmy dążyć do szczęścia nie uwzględniając innych, czy zrezygnować z własnego życia i poświęcić się dla nich.
To opowieść o bezdomności, chorobie i niepełnosprawności, o starości, wreszcie o samotności, ale głównie o znaczeniu w życiu człowieka rodziny. To opowieść o  niełatwych wyborach, trudnych decyzjach, pogodzeniu się z nieuniknionym. Mądra i ciepła historia  sile miłości i przyjaźni. Polecam.
         Tym razem książkę wysłuchałam na YouTube, równocześnie dziergając.

" Przemoc to zemsta niechcianych dzieci"
*
" Ponoć naprawdę żyje ten, co potrafi żyć teraźniejszością."
---
7 książka, 322/ 3.120

piątek, 23 stycznia 2026

Zeszyt dla Przyjaciółki

            Kolejny efekt, jak to nazywam, zabawy. Zeszyt skrapkowy, wyklejankowy, tym razem od początku skierowany na określoną osobę. Wszystkie robiłam dla siebie, a tym razem dla Przyjaciółki i temat też o przyjaźni. Ciekawa jestem jak zareaguje. Tym razem podstawą był nowy kalendarzyk oczywiście pozbawiony wielu stron, aby nie był za gruby. Na końcu czyste kartki pozostawiłam do notatek.
































           Myślę, że na jakiś czas zakończę ten rodzaj prac. Ostatnio nabrałam ochoty na dzierganie no i może wkrótce będzie wiosna to przeniosę się do prac ogrodowych.