piątek, 13 marca 2026

Co mnie denerwuje



          Parkingi w miastach mnie denerwują, a raczej konieczność pobierania biletów, jeśli chcesz się zatrzymać. Ja rozumiem, wzdłuż miejskich ulic, aby ograniczyć blokowanie przejazdów lub w miejscach do tego wyznaczonych. Jest parking, jest opłata. Ale teraz nie ma chyba już miejsca gdzie ta głupota i trudność nie istnieje. Parkingi przed sklepami, przychodniami, urzędami i wszelkimi publicznymi miejscami. Przecież jestem ich gościem, bo klient to chyba gość, nie intruz, więc dlaczego. Ja jak zapraszam do siebie gości, to też nie pobieram opłaty, bo autem przyjechali. Jakie to uciążliwe, chodzić po parkingu, szukać parkomatu, wracać do auta, aby włożyć za szybę i dopiero iść w swoim celu. Niepełnosprawny ma zazwyczaj wydzielone miejsce blisko wejścia, ale co to daje, skoro po bilecik musi podejść, wrócić itd. Ktoś sobie wymyślił działalność gospodarczą, polegającą na pobieraniu opłat , bez finansowych nakładów, bo to przecież nie ich parkingi i wymusza działania pod siebie. To właśnie mnie denerwuje. Ja się wręcz wściekam na ten system.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz