Dzisiaj zupełny przerywnik po poprzednich książkach kończących się śmiercią, chociaż może i niedaleko od nich, bo przecież w naszym środowisku ten ostatni moment zazwyczaj związany jest z " facetami w czerni", a ta książka / książeczka/ jest o księżach i to z przymrużeniem oka. Co więcej, to ksiądz napisał o kolegach po fachu, z ironią, lekką złośliwością, ale bardzo trafnie. Autor jest świetnym obserwatorem i ma cięty język, widzi mnóstwo wad, ale też patrzy na nie z ojcowskim zrozumieniem.
Nikt chyba do tej pory, o księżach, katechetach, proboszczach, głoszących słowo boże, spowiednikach nie pisał w taki sposób, a tu masz, jeszcze ksiądz.
Książeczka jest niewielkich rozmiarów, a teksty to króciutkie felietoniki o różnego rodzaju duszpasterzach ze świetnymi rysunkami Krystyny Włodkowskiej.
Ja zazwyczaj zaczynam czytanie od tego, co na okładkach i tutaj już zaczyna się czadowo. od krótkiego życiorysu księdza napisanego przez niego samego. Książeczka powstała, jak sam autor to ujął, " z nieodpartej potrzeby wyrażenia swoich myśli". I tak trzymać.
---
290książka, 87/11.991

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz