Przed chwilą zakończyłam czytanie trzeciej części z cyklu " Pewnego razu w Wolnym Mieście" zatytułowanego, " Miasto popiołów". Siedzę przed komputerem i nie mogę powstrzymać wzruszenia i łez. Dawno tak nie płakałam przy książce. Przy pierwszych dwóch częściach pisałam, że nie powalają, ale to był wstęp, stopniowo rozwijana historia, która wybuchła w trzeciej części.
Jest marzec 1945 roku. Na Gdańsk spadają radzieckie bomby, zamieniając go w gruzy, a życie mieszkających w tym mieście ludzi , zwłaszcza kobiet, zamienia się w piekło. Rita opłakuje na oliwskim cmentarzu swoich bliskich, synka, który zmarł na gruźlicę. Janek opuszcza partyzancki oddział i przedziera się do płonącego miasta i w ostatniej chwili ratuje ją przed najgorszym. Żyją pytaniami. Czy Otto przeżył na froncie? Co się stało z Anielą, która pewnego dnia wyszła z domu i słuch o niej zaginął?
Z Gdańska wyjeżdżają, a właściwie są wysiedlani niemieccy mieszkańcy, a ich miejsce zajmują Polacy przybywają ze wschodu, z Kresów. Co przeżywają ci wszyscy ludzie, jaki wpływ wywarła na nich wojna. Jak radzą sobie z wspomnieniami okropieństw wojny.
Ta saga jest inspirowana prawdziwą historią rodzinną. Główni bohaterowie są ludźmi uwikłanymi w historię, której nie wybrali. Ich miłość zostaje im odebrana przez niepotrzebne niedomówienia , by powrócić w cieniu narastającego zła jakim jest wojna. Decyzję i wybory bohaterów nie są łatwe, krzywdzą nie tylko siebie, ale też bliskich i to w imię chronienia ich.
Teraz po przeczytaniu całości powiem jednoznacznie, polecam.
" Bo choć prawda może być nieuchwytna,
jej poszukiwanie łączy nas z naszymi przodkami"
---
24 książka, 355/10.360

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz