W Gdańsku mieszkam dopiero, a może już szesnasty rok i wciąż niewiele o nim wiem. Często przechodząc gdzieś, zwracam na coś uwagę i myślę, muszę tutaj wrócić i poznać to dokładniej. Potem wracam do domu, jest praca, obowiązki, złe samopoczucie i zapominam . Tym razem będąc na ulicy Rzeźnickiej , wyciągnęłam telefon. Jak to dobrze, że chcąc dzwonić nie trzeba teraz szukać budek telefonicznych, a dodatkowo zawsze ma się przy sobie aparat fotograficzny, a po to właśnie wyjęłam telefon, aby uwiecznić budynki , kompleks budynków stojących na rogu ulic Toruńskiej i Rzeźnickiej.
Jest to Muzeum Narodowe i Kościół świętej Trójcy. Wróciłam do domu i poszperałam trochę w sieci, aby dowiedzieć się więcej, a historia liczy sobie kilka setek lat i jest ciekawa.
Kościół Świętej Trójcy jest to późnogotycka świątynia wzniesiona na terenie Starego Przedmieścia - Lastadii, w południowej części historycznego Gdańska, dla osadzonych tu franciszkanów. Właściwie są to trzy kościoły: Wieczerzy Pańskiej -zakonne prezbiterium, Świętej Trójcy -niegdyś dla wiernych świeckich i tzw. "polska" kaplica Świętej Anny. Stanowi on część dawnego zespołu klasztornego Braci Mniejszych Konwentualnych, a w jego skład wchodzą kaplica św. Anny, dom ryglowy i przylegające do kościoła od strony południowej zabudowania klasztorne z wirydarzem. Po reformacji w 1522 roku założono w nim Gdańskie Gimnazjum Akademickie oraz bibliotekę. Po roku 1872 siedziba Muzeum Miejskiego, obecnie oddział Muzeum Narodowego. Jest to cenne dzieło późnogotyckiej architektury ceglanej, z charakterystycznymi schodkowymi szczytami elewacji korpusu nawowego i prezbiterium i niewielkimi wieżyczkami kontrastującymi z masywną bryłą kościoła.
Zakon
Franciszkanów powstał w 1209 roku i związany jest z postacią Św. Franciszka z
Asyżu. Bardzo szybko rozpowszechnił się po całej Europie. Do Polski , do
Torunia, Chełmna i Nowego, Franciszkanie przybyli w 1239 roku. Ale dopiero w 1419 roku papież Marcin V zezwolił na
założenie klasztoru w Gdańsku. Franciszkanie
zbudowali skromny, ryglowy klasztor z kaplicą i dzwonnicą. Wokół klasztoru
powstał cmentarz i ogrody. 9 lat później bracia wybudowali przylegający do
klasztoru Kościół Wieczerzy Pańskiej, dzisiejsze prezbiterium, a w 1480roku
rozpoczęli budowę Kościoła Św. Trójcy, którą zakończyli w 1514roku. Na zlecenie
króla Kazimierza Jagiellończyka dla mieszkających w Gdańsku Polaków zbudowano w 1484 roku
Kaplicę Św. Anny.
Franciszkanie zostali sprowadzeni do Gdańska w wyniku decyzji rady Głównego Miasta i przy poparciu zakonu krzyżackiego. Był to okres szybkiego rozwoju Starego Przedmieścia, w którym działał już kościół parafialny, a tuż obok prosperowała stocznia. Przy budowie kościoła i klasztoru franciszkanie byli zdani na siebie oraz na pomoc mieszczan. Wpłynęło to na bardzo wolne tempo prac oraz początkową jakość i kształt całego założenia. Zakonnicy pozyskiwali darmową, często pochodzącą z odzysku cegłę. W 1484 roku zdecydowano się na rozbudowę. Podwyższono i przykryto nowym sklepieniem prezbiterium, założono ponad nim nowy dach. Pozyskane na niego drewno miało pochodzić z byłych krzyżackich stajni. Niestety z powodu chaotycznie i po części zapewne niefachowo prowadzonych prac, w 1503 roku zawaliła się ściana południowa, a wraz z nią pięć gotowych już filarów. Po tej katastrofie sprowadzono doświadczonego mistrza budowlanego pracującego dla zakonu krzyżackiego. Ostatecznie w 1514 roku zakończono zakładanie sklepień. Dobudowanie kaplicy św. Anny związane było z domniemanym zobowiązaniem rady miejskiej wobec króla Kazimierza Jagiellończyka, do wybudowania świątyni w której posługiwano by się językiem polskim.
Od 1431 roku, zabudowania klasztorne, pierwotnie o konstrukcji ceglano – szkieletowej, zaczęto przekształcać na w pełni ceglane. Rozpoczęto od skrzydła wschodniego z małym refektarzem, do którego budowy być może wykorzystano kolumny ze zburzonego zamku krzyżackiego. W 1481 roku wzmiankowany był już w źródłach pisanych krużganek, a w 1487 roku dormitorium. Wtedy też budowane było skrzydło południowe, a wkrótce potem, na przełomie XV i XVI wieku skrzydło zachodnie. Rok 1503 był pechowy, bo oprócz ściany kościelnej, zawaliła się część krużganków i wielki refektarz.
Poza modlitwą, głównym zajęciem mnichów było kaznodziejstwo, spowiedź i organizowanie odpustów, które przyciągały tłumy wiernych, nawet z odległych okolic. W XV wieku bracia prowadzili też misje pośród Prusów oraz działalność duszpasterską wśród gdańskich rybaków. Szczególnym polem franciszkanów były umieszczone na terenie klasztoru szkoły dla nowicjuszy i młodzieży świeckiej, szczycące się bardzo wysokim poziomem. Bracia dysponowali okazałą biblioteką, na początku XVI wieku dysponującą już około 1000 egzemplarzy ksiąg, będącą podobno największą w mieście. Gdański klasztor zamieszkiwali uzdolnieni rzeźbiarze, malarze i rzemieślnicy. W 1519 roku wymieniany jest złotnik, a w 1528 roku zegarmistrz. Jedną z wybitniejszych osobistości był architekt i rzeźbiarz, brat Marcin Leuther, prawdopodobny autor gotyckich stalli z prezbiterium. Głównym źródłem dochodów klasztoru była jałmużna, która przynosiła spore dochody, jako że franciszkanie posiadali jako jedyni prawo zbierania ofiar na terenie całego Gdańska, innym zaś wydzielano poszczególne dzielnice bądź ulice. Z czasem konwent franciszkański stał się na tyle bogaty, iż bracia z innych klasztorów zabiegali tu o księgi, sukno, żywność i inne potrzebne artykuły.
Dobre czasy klasztoru nie trwały długo. Gdy w 1524 roku spowodowane prądami reformacyjnymi wrzenie religijne osiągnęło w mieście apogeum, spora grupa zakonników opuściła klasztor. Rok później protestanci ogłosili pierwsze ograniczenia dla mnichów. Zakazano im nauczać, spowiadać i zbierać jałmużnę. Następnie wypędzono ich z klasztoru, pozostawiając jedynie chorych i starców. Klasztor został rozgrabiony. Dopiero pojawienie się w mieście w 1526 roku króla Zygmunta Starego położyło kres religijnym rozruchom. Król nakazał przywrócić katolicki kult, a klasztorowi zwrócić mienie, pod groźbą śmierci lub wydalenia z miasta zakazał też protestanckiej propagandy. Franciszkanie wrócili co prawda do klasztoru, lecz po wyjeździe króla reformacja przybrała na sile. W 1555 roku w klasztorze pozostawało już tylko pięciu zakonników, w tym dwóch Polaków. Wkrótce potem podupadły klasztor został przekazany przez starego i schorowanego gwardiana Jana Rollawa miastu, z przeznaczeniem na szkołę teologiczną.
Dawny kościół klasztorny wraz ze szkołą, przekształconą później na gimnazjum, przetrwały prawie niezmienione do początku XIX wieku. Jedynie w XVII wieku od strony zachodniej dobudowano przy kościele zachowany do dziś dom o konstrukcji szkieletowej, a od południa zakrystię. Dom miał służyć za mieszkanie dla lektorów języka polskiego zatrudnionych w szkole, którzy jednocześnie mieli obowiązek posługiwania w kaplicy św. Anny. Podczas oblężenia Gdańska z 1807 roku kościół i dawną klauzurę zamieniono na szpital, zaś największą salę na magazyn siana. W 1812 roku świątynię oddano Francuzom i zamieniono w magazyn odzieży. Budowla odniosła szkody w trakcie walk i bombardowania z 1813 roku, a następnie przemieniona została w szpital garnizonowy. W połowie XIX stulecia dawny klasztor postanowiono przeznaczyć na muzeum, w związku z czym w latach 1867 – 1871 przeprowadzono szeroko zakroją przebudowę zabudowań klasztornych, miedzy innymi dobudowując dodatkowe piętro. Od 1872 roku mieści się w nim muzeum. Franciszkanie odzyskali kościół dopiero po 1945 roku, musieli jednak przystąpić do usuwania zniszczeń. Trzy bomby zrzucone na prezbiterium kościoła św. Trójcy, zniszczyły dach tej części świątyni. W pożarze spłonął także hełm wieży, a sklepienia budynku zostały poważnie uszkodzone.
Dach kościoła zdobi krzyż. Ułożono go w 1495 roku, kiedy to ukończono dach. Pierwotnie krzyż był żółty na zielonym tle, cztery wieki później zmieniono kolory na czarny /tło/ i czerwony. Odbudowując dach po zniszczeniu ostatniej wojny, zapomniano o krzyżu. Dopiero niedawno go przywrócono i to po obu stronach, chociaż pierwotnie był tylko od południa.
Andrzej Januszajtis, doktor nauk fizycznych, nauczyciel akademicki, encyklopedysta oraz wielki znawca, pasjonat i propagator historii Gdańska przypomniał legendę wyjaśniającą ułożony z dachówek krzyż.
Działo się to w okresie upadku klasztornych obyczajów. Pewien zakonnik wdał się potajemnie w romans z dziewczyną, którą spotykał na mieście, a później też w swojej celi. Na koniec u niego zamieszkała, oczywiście bez wiedzy przełożonych i braci. Zdarzyła im się jednak nieostrożność i wszystko się wydało. Dziewczynę złapano, zakonnik uciekł na poddasze kościoła. Widząc zbliżającą się pogoń, wspiął się na więźbę dachową, wyrwał dachówki, przez dziurę w poszyciu wydostał się na zewnątrz i skoczył, ponosząc śmierć.
Od czasu tej tragedii miały również zamilknąć dwa dzwony w wieży zegarowej kościoła.
Tyle legenda, ale jak twierdzi Pan Januszajtis , może to dotyczyć czegoś, co wydarzyło się naprawdę. Mogło chodzić o upamiętnienie innego dramatycznego zdarzenia, np. śmiertelnego upadku dekarza, układającego dach. Nic takiego jednak nie odnotowano w klasztornych kronikach? A może odnotowano, tylko zapis do nas nie dotrwał? W każdym razie przytoczona legenda jest nieodłącznym elementem tożsamości tego kościoła.
Kilka lat temu założono, że w wyniku prowadzonych robót ma być m.in. przywrócenie przejść pomiędzy kościołem, a Muzeum Narodowym. Zamurowane ściany miały zostać wyburzone, aby jak za dawnych czasów móc przechodzić z kościoła np. na krużganki muzeum. Nie znalazłam informacji, czy to zostało zrealizowanie.
Tyle na dziś. Mam nadzieję, że niedługo odwiedzę ten kościół, by zobaczyć jego wnętrze.
I coś jeszcze. Vis a vis, również przy ulicy Rzeźnickiej stoi stara kamienica, niestety czeka na swoje lepsze czasy. Chyba nic szczególnego. Zwykły budynek mieszkalny, ale miała ciekawy portal.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz