Mam sasiadkę za płotem, z którą wymieniamy się poradami dotyczącymi ogrodu, kulinarnymi czy robótkowymi. Czasem sadzonkami kwiatków, nowym dżemem do spróbowania, owocami do posmakowania, czasopismami do czytania, a potem utylizacji. Kiedyś dostałam od niej piękny komplet świec zdobionych na złoto. W sam raz na świąteczny stół. Ja próbując się odwdzięczyć zrobiłam bombki.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
-
Na portalu podlaskawiedzmapl przeczytałam kiedyś: Klątwa zdrowia czasami może pochodzić od samych rodziców. Tylko po to byś...
-
Wróciłam z ogrodu. Jestem skonana, ale szczęśliwa. Teraz jest czas na piwonie. Deszcze je trochę przedwcześnie zniszczyły, ale i...
-
Dzisiaj obchodzono w Gdańsku Święto ulicy Świętego Ducha. Jest to jedna z ulic na Głównym Mieście. Najstarsze wzmianki o ulicy ...
-
Nie pamiętam takich upałów, że kiedykolwiek były, chociaż można mi zarzucić niepamięć, bo zapominam. Już minęła godzina dwudz...
-
Przywiozłam od mamy worek szyszek. Pewnie zbierała je w swoim ogrodzie do czegoś. Przywiozłam też dużą siatkę starych włoskich orzec...
-
Nie każda babcia jest seniorką, ale każda seniorka jest babcią, chyba że nie doczekała się w swoim życiu dzieci, ale c...
-
Starość sama w sobie nie czyni człowieka mądrzejszym. Ona jedynie wzmacnia to, co było w nim zawsze. Dobry człowiek z wiekiem staje się łago...
To wspaniały zwyczaj i obyczaj dzielenia się z sąsiadami. Ja z powodu bywania w trzech domach trochę zaniedbałam te sąsiedzkie wymianki, dopiero teraz zaczynam je odnawiać.
OdpowiedzUsuńBombki cudne
OdpowiedzUsuńPiękny zwyczaj utrzymywania dobrego sąsiedztwa. Elu, przygotowałaś piękny, świąteczny prezent dla Twojej sąsiadki:)
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)