niedziela, 10 maja 2020

Nie tylko w ogrodzie

                  Jurek mówi, masz za mały ogród? A ja mówię, że to nie o ogród chodzi, ale żeby było ładnie, przytulnie i dlatego na parapecie postawiłam roślinki. Przecież przyjemnie siedzieć na tarasie jak ma się w zasięgu ręki, nie tylko oczu, kwiaty.





                 Dzisiaj jest niedziela, to nie pracuję w ogrodzie, ale zrobiłam mały rekonesans.
          Ostatnia grządka:




             Tutaj posadziłam w ubiegłym tygodniu fortegilię. Narazie, aby poczuć zapach białych kwiatów trzeba się pochylić, bo jest ich mało.



              Obiela mieszańcowa The Bride  jak obsypana śniegiem. W sąsiedztwie powojnik.
             

              Zaczynają już kwitnąć rododendrony, a wraz z nimi skimie japońskie.



              Floksy są super na okrywowe.


              Zawsze chciałam i mam. Od kilku lat udaje mu się nie wymarzać. Może dlatego, że zimy są łagodniejsze. Klon japoński.







            A to młode szyszeczki świerku chyba syberyjskiego.


                Usiadłam sobie przy stawku, woda szumiała i pomyślałam, że jeszcze trochę i w miejscu, w którym siedzę będzie cień.



sobota, 9 maja 2020

Ostropest Plamisty - oset

           Już kilkakrotnie, w poprzednich latach, roślina ta pokazywała się w moim ogrodzie. Zawsze, kiedy była jeszcze bardzo mała, wyrywałam ją. traktując jako zielsko. W tym roku wyrosła na rabacie kwiatowej i pozwoliłam jej rosnąć. Nie wiem skąd się tam wzięła, bo każdego roku wyrastała w innym miejscy. 



              Ciekawa jestem co z niej wyrośnie. Jednak uprzedzając ewentualny efekt końcowy, zaczęłam szukać w internecie i oto co ciekawego znalazłam.
         Ostropest plamisty to bardzo dekoracyjna roślina. Nie wymagająca, urośnie na każdej glebie. Ma bardzo dekoracyjne kwiaty i łaciate liście. Doskonale nadaje się do suchych bukietów po zasuszeniu koszyczków. Zmiażdżone nasiona można stosować w kuchni jako dodatek do potraw. Ostropest doskonale wspiera poprawne działanie wątroby. Jest rośliną chętnie odwiedzaną przez motyle, pszczoły i inne owady zapylające.
      Pochodzi z obszaru śródziemnomorskiego, ale jako gatunek  zawleczony lub uciekinier z upraw, rozprzestrzenił się w wielu rejonach świata. W Polsce jest rośliną uprawną, czasami dziczejącą.  Jak wygląda? To co na zdjęciu powyżej, to dopiero poczatek rozwoju rośliny. 
        Łodyga, gruba, prosta, wzniesiona, górą rozgałęziająca się. Osiąga wysokość do 2 m. W Polsce do 1,56 m.  Liście  bezogonkowe, obejmujące swoją nasadą łodygę, białoplamiste, brzegi mają silnie kolczaste. Kwiaty zebrane w zwisłe kwiatostany – duże koszyczki 4-5 cm długości, wyrastające na szczycie łodyg. Łuski okrywy koszyczków zakończone są długim, odgiętym i kolczasto orzęsionym końcem. Kwiaty o purpurowej barwie.  Owoc -niełupka z żóltawoszarym puchem kielichowym ponad dwukrotnie dłuższym od owocu.          
        Roślina  jest jednoroczna. W Polsce zdziczałe formy spotyka się w ogrodach, nieużytkach, ugorach oraz w zbiorowiskach ruderalnych. Kwiaty zapylane są przez owady. Kwitnie od lipca do sierpnia.
         Ostropest plamisty jest jedną z roślin, które przeszły ze stanu dzikiego w warunki uprawy polowej. Plon rośliny jest w dużym stopniu determinowany czynnikami meteorologicznymi i glebowymi. 
         Lecznicze działanie ostropestu znane było w starożytności i średniowieczu. O jego korzystnym wpływie na wątrobę pisał wybitny angielski zielarz John Gerard (1545-1611) i botanik Nicholas Culpeper (1616-1654). Z jego nasion wytwarza się lek Sylimarol. Można też samodzielnie sporządzać z nich odwar lub nalewkę. Lek ten ma zastosowanie zarówno profilaktyczne,  np. podaje się go ludziom pracującym w oparach substancji chemicznych i napromieniowaniu, jak i lecznicze – przy marskości wątroby, stłuszczeniu wątroby , nieżytach dróg żółciowych, kamicy żółciowej, po żółtaczce, w trakcie leczenia nowotworów. Jest nieszkodliwy nawet dla kobiet ciężarnych i karmiących. Ma działanie przeciwzapalne, stymulujące regenerację i wytwarzanie nowych komórek wątroby, a przede wszystkim odtruwające. Chroni wątrobę przed licznymi truciznami, takimi, jak alkohol, dwusiarczek węgla, pestycydy, a nawet truciznami muchomora sromotnikowego. Ma też właśności przeciwkrwotoczne, przeciwzakrzepowe, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych, zwiększa wydzielanie soków trawiennych, poprawia trawienie, a u kobiet karmiących laktację. Może jednak obniżać stężenie i skuteczność niektórych leków.
        Zbiór i suszenie koszyczków kwiatowych prowadzi się pod koniec sierpnia, lub we wrześniu, gdy nasiona zmieniają już barwę na brązową. Suszy się w przewiewnym i zacienionym miejscu, po wysuszeniu młóci i oddziela nasiona.
Z dolnych liści rośliny można przyrządzać zdrowe sałatki. Olej z nasion ostropestu ma podobne zastosowanie, jak olej z wiesiołków i ogórecznika. Nawilża skórę i przyspiesza jej regenerację.
         Jako roślina ozdobna najlepiej wygląda pojedynczo na trawniku, lub w kompozycji z innymi, niskimi roślinami. Ścięte kwiaty nadają się do dekoracji wnętrz.
     Łacińską nazwę Silybum nadał tej roślinie grecki lekarz Dioskurydes w 100 r. p.n.e. Nazwa gatunkowa marianum pochodzi od Matki Boskiej. Według legendy gdy w szopie betlejemskiej karmiła dzieciątko, krople mleka upadły na liście ostropestu i spowodowały powstanie na nich białych plam.
           A to ci ciekawy kwiatek. Sam skądś przyszedł i koniecznie chce zagościć w moim ogrodzie. Zobaczymy jak dorośnie. Na pewno o nim jeszcze napiszę.

piątek, 8 maja 2020

Całe dni w ogrodzie

           Ostatnio spędzam całe dni w ogrodzie. Tylko trochę z tego czasu to kontemplacja, reszta to ciężka praca. Sadzę, przesadzam, pielę,  zakładam rabaty itd. Zabieram część trawnika na rabaty. Na przykład źle się kosiło trawę, gdy rabata zaginała się pod kątem prostym. Niczym się w ten róg nie dojechało, tylko nożycami. I po co się tak męczyć? Teraz zrobiłam po łuku i dzięki temu rabata się powiększyła znacznie. Posadziłam tam azalie, rododendrony, trzmielinę szczepioną i również szczepiony głogownik. Pomiędzy przesadziłam z podzielenia, funkie. Dzięki poszerzeniu i wydłużeniu rabaty znalazły tam swoje miejsce również kosaćce, które gdzie indziej mi przeszkadzały, bo doszłam do wniosku, że tam lepiej posadzić płożące jałowce, co również już zrobiłam. Zestawienie kolorów, faktur liści i pokroje roślin, myślę, że powinny dać niezły efekt.





              Na tle nowego zakątka kwitnąca jabłoń ozdobna.


           Rabatę założoną w ubiegłym roku jesienią, gdzie narazie rosły pięknotki bodiniery, kilka tulipanów i jakieś  rozsady, teraz powiększyłam o sto procent, tak, aby właczyć w nią rosnącą obok metasekwoję.


              Do nasadzenia kwiaty zamówiłam we Florini. Wczoraj je otrzymałam. Byłam zaskoczona w jakim stanie do mnie dotarły. Super opakowane, zabezpieczone, jakby przed chwilą wyjeto je ze szklarni. 


          Wieczorem zaraz je posadziłam. Przebudowałam też inny fragment, aby zrobić miejsce dla przysłanego dzięgiela ozdobnego. Zobaczymy jak będzie wyglądało kiedy urośnie. W sąsiedztwie rosną miskanty, chabry wielkokwiatowe, przetaczniki kłosowe, masa wysianych maleńkich jeżówek i na zakończenie rabarbar dłoniasty. 
                A teraz to co cieszy oko i serce też.







              Kwitnąć zaczęły już powojniki. Za chwilę zakwitnie cały dach, który opanował powojnik montana.





             Podobają mi się poduchy floksów pokryte kwitnącymi gwiazdkami, dlatego dosadziłam wzdłuż chodnika z nadzieją, że pokryją całą powierzchnię.



              Przy stawku jeszcze nie dużo.




             Za to w warzywniku zamiast warzyw, narazie królują niezapominajki rozsiane pośród cegiełek. 


                   Ostatnie podsumowanie dnia i idę do domu.

wtorek, 5 maja 2020

Potrzeby fizjologiczne człowieka


                Jakie są potrzeby fizjologiczne człowieka? W każdym wieku inne. Ich herarchia inna jest dla mężczyzn i kobiet. Podstawowe to zaspokoić głód, miejsce do spania, odzienie. Potem jest konieczność zaspokojenia bezpieczeństwa, przynależności, szacunku i uznania, a na końcu samorealizacji. Do tych podstawowuch, nizszego rzędu obok jedzenia, mieszkania, spania, zalicza sie też seks.  Ale jak to właściwie z nim bywa w różnym wieku? Dlaczego ciągle słyszę i ktoś próbuje mnie utwierdzać w przekonaniu, że to najlepsze i bardzo ważne dla kobiety. Czy muszę też tak czuć? Czy muszę się cieszyć, że On jeszcze ciągle chce i może. A może mnie jest to niepotrzebne i chociaż mogę, to chcę czegoś innego. Może dla mnie ważniejsze są potrzeby wyższego rzędu.

poniedziałek, 4 maja 2020

Łąka


               Łąka - naturalny, półnaturalny lub sztucznie utworzony ekosystem, gęsto pokryty roślinami zielnymi, głównie trawami i bylinami, wśród których zamieszkują liczne zwierzęta, głównie owady i pająki. Przez człowieka łąki wykorzystywane były zawsze jako pastwiska dla zwierząt hodowlanych oraz jako źródło pasz i siana. Łąki mogą powstać tam, gdzie warunki środowiskowe ograniczają powstawanie lasów. Czynniki takie, jak silny wiatr, niska temperatura, uboga i cienka warstwa gleby oraz wysoki poziom wód lub częste zalewy uniemożliwiają rozwinięcie się ściółki i rozwój ekosystemu leśnego. Na tych terenach wyrasta więc roślinność mało wymagająca, która wykorzystuje glebę maksymalnie dzięki niskiemu wzrostowi. Łąka nie będzie porastała krzewami oraz roślinami drzewiastymi pod warunkiem, że dba się o jej regularne koszenie.
          Struktura roślinności łąkowej jest warstwowa. W pierwszej kolejności dzieli się na warstwę nadziemną i podziemną, te z kolei na kolejne warstwy. W części nadziemnej widoczny jest podział na warstwę wyższą i niższą. Warstwę wyższą zajmują wysokie trawy. 
          Ostatnio modne są tzw. łaki kwietne, zakładane nawet w niektórych częściach ogrodów. Ja mam łąkę naturalną za płotem naszego ogrodu. Co prawda próbowałam tam dosiać rośliny kwitnace, ale chyba niwiele z tego wyszło, bo za wcześnie zostało skoszone i nie zdążyło się wysiać na nowo. Niestety nie jest to taka piekna jak na zdjęciu.


        Chociaż zauważyłam, że wyrasta tam co nieco innego niż to co kwitnie obecnie. Zobaczymy jak zakwitnie. A oto obecny stan.





              O łace piszę jednak z innego powodu. Otóż, to źródło zdrowia. Od jakiegoś czasu, wiedząc, że za płotem, to ekologiczna uprawa, zbieram kwiaty mniszka i robię z niego syrop. Jest dobry na kaszel i nieżyt górnych dróg oddechowych. Ma sporo witaminy A, C, D i inne zwiazki korzystne dla zdrowia.  Córka podawała wnusi około łyżeczki dziennie, kiedy ta nie jadła jeszcze prawdziwego miodu od pszczół, jako jego namiastkę. Nic dziwnego sporo było ich na kwiatkach. Wystarczy zebrać 250 szt główek kwiatka pozostawić na trochę, aby wyszły z nich wszystkie żyjace miniaturowe zwierzątka, potem wsypać do garnka, zalać zimną wodą i gotować przez około 15 minut. Następnie odstawić garnek w zimne miejsce na 24 godziny. Czyli następnego dnia odcedzić, dodać sok z dwóch cytryn, kilogram cukru i gotować na małym ogniu, aż uzyska gestniejacą konsystencję.  Piszą, że około dwóch godzin. Ja nie gotuję tyle, aby mi się za dużo dobra nie wygotowało. Gorący syropek wlewam do słoiczków i zakręcam.  I to wszystko. Lecznicze wartosci zachowuje przez kilka miesięcy od daty przygotowania.


          Zbierać kwiatki radzę w rękawiczkach, bo tak będzie wygladała ręka.


           No i idziemy na łakę, w trawy, więc nigdy nie wiadomo, czy nie spotkamy tam jakiegoś kleszcza. Dlatego warto się też  przed nim zabezpieczyć. Kwiatki zebrałam wczoraj. Dzisiaj gotuję.

niedziela, 3 maja 2020

Trzeci maj



                  Czas biegnie niepostrzeżenie. Już mamy maj. W ostatnich dniach trochę padało. Teraz jest też ponuro i mżawką nas częstuje niebo. Nie można narzekać, wszak susza jest, więc niech pada, bedzie lepiej rosło. W związku z majem przyszła mi na myśl piosenka Zdzisławy Sośnickiej " Dom, który mam" . Piosenka nie nawiązuje do maja, ale mnie się tak skojarzyło.

Czas strumieniem wartkim płynie
I odmienia twarze snu
Nieodmienne jest do dziś jedynie,
Co przed nami było tu:

Wesołość ptasich gniazd,
Od snu ciepły las
I świerszcza śpiew
Zaklęty w krzew znajomy
Idący polem dzień
I świt, kiedy cień
Odejście nocy kryje w mgieł zasłony

Bezdroża szumnych traw,
Niezmienność wśród malw,
Gdy barwą kryją ściany pobielane
W powietrzu czystym dzwon
I bzu biały szron,
To dom rodzinny, to mój dom

Czas od dawien, dawna plącze
Pajęczyny naszych dróg,
Choć niejedna droga nam się skończy,
Po nas znowu będzie tu:

Wesołość ptasich gniazd,
Od snu ciepły las
I świerszcza śpiew
Zaklęty w krzew znajomy
Idący polem dzień
I świt, kiedy cień
Odejście nocy
Kryje w mgieł zasłony

Bezdroża szumnych traw,
Niezmienność wśród malw,
Gdy barwą kryją ściany pobielane
W powietrzu czystym dzwon
I bzu biały szron,
To dom rodzinny, to mój dom

                Z dzisiejszym dniem, a raczej z miesiacem przypomniał mi się wiersz. który kiedyś napisałam.

Do Maryji

Majowy wieczór i słońce już nisko
Gdzieś niewidzialny śpiewa skowronek,
Wśród kwiatów tonie przydrożna kapliczka,
a wokół w modlitwie złożone dłonie.

Z różańcem w swojej spracowanej ręce
w podzięce idzie tu wdzięczna staruszka
rolnik o plony i urodzaj prosić
matka wraz z dziećmi o błogosławieństwa.

Pośród nawałnic i wichrów historii
Pobożnie, z pokutą za swoje grzechy
O ocalenie od klęski i głodu
Słowami litanii z ufnością prosząc.

I tak od stuleci, przez pokolenia
Stojąc wśród dróg wiejskich i polnych ścieżek
Przed znakiem świętym głowy schylając
Na polskiej ziemi mówią pacierze.



          Czy teraz, w okresie pandemii będą się zbierali ludzie wokół krzyżów i kapliczek na modlitwie?

sobota, 2 maja 2020

Kulinarnie - chleb

              Raczej rzadko udzielam się na swoim blogu kulinarnie.  Nie dlatego, że jestem kuchennym antytalenciem, ale dlatego, że wydaje mi się to bardzo prozaiczne.  Jeść trzeba, więc i pitrasić też. Dla siebie codziennie, dla gości niecodziennie. Obecny okres pandemii sprawił, że do sklepu prawie nie chodzę. W ciągu dwóch miesięcy byłam raz. Czasem zamawiałam, ale piekłam też chleby. Nie takie w maszynie, ale wyszukane gdzieś w internecie, z wycinków z gazet odłożonych kiedyś tam. Był już taki z płatkami owsianymi, był z siadłym mlekiem, a dzisiaj pszenny, bagietkowy. Prosty i smaczny. Jadłam już jak był gorący. / 500g mąki, 2 łyżeczki soli, 375 ml wody ciepłej, 25g drożdzy świeżych, bo takie udało mi się kupić/  Wyrobiłam, wyrosło na misce po dwóch prawie godzinach.


        Wyłożyłam na stolnicę posypaną mąką, trochę wyrobiłam i na blachę. Po pół godziny do piekarnika w 230 stopni. Po 35 minutach góra- dół, był gotowy.


  


            Po następnych 35 minutach z jednego została tylko połowa.