W lipcu, kiedy Asia z rodziną była na wakacjach, ja chodziłam karmić ich koty. Na stole leżały rozpoczęte puzzle. Zaczęłam układać. To był obraz malarza Rocha Urbaniaka.
Nie ułożyłam oczywiście wszystkiego / 1000 szt./, zostawiłam jeszcze dla domowników, w końcu były ich, ale nabrałam takiego apetytu na układanie, że nie oparłam się. Przypomniałam sobie, że dostałam na urodziny i leżą jeszcze nietknięte, dwa razy po 1000 sztuk, obrazy Vincenta Van Gogha.
Pierwszy zrobiłam " Taras Kawiarni w nocy". Wydawał mi się łatwiejszy, ale czy taki był?
Tysiąc prawie nie różniących się elementów, ale się zawzięłam i skończyłam z powodzeniem. To mnie tylko zachęciło, aby zrobić drugi. " Słoneczniki".
I znowu to samo. Wszystkie żółte, trochę turkusowych i jeszcze mniej zielonych. Różniły się jedynie odcieniami i kształtami.
Dzisiaj dołożyłam ostatnie elementy.
To był prezent jak zemsta, ale dałam radę i jest satysfakcja. Muszę wyjąć te stare, już nie raz układane, albo kupić sobie nowe. To wciąga, ale jest zdrowsze od niektórych innych nałogów.







Uwielbiam puzzle ale zwykle zaczynam więcej układać w sezonie jesienno zimowym kiedy na zewnątrz już chłodno i ciemno. Mam do złożenia 2000 i 6000 elementów, także zapowiada się pracowita jesień i zima :)
OdpowiedzUsuńI like puzzles too, and I often do them in the winter. But my limit is at 1000 pieces. The one you did had a beautiful motive. The ones with motives from Vincent van Gogh are also very nice.
OdpowiedzUsuńHave a great evening.
Chyba nie mam cierpliwości do układania puzzli.
OdpowiedzUsuńKiedyś uwielbiałam układać puzzle, wieki tego nie robiłam, a gdzieś w pawlaczu jeszcze leży kilka pudełek... może zimą je wyciągnę :))
OdpowiedzUsuńWasze piękne obrazy :)
Pozdrawiam ciepło, Agness:)
I jakże fajna odmiana od codziennych obowiązków 😀 oj trudne kolorystycznie te puzzle trzeba dobrego oświetlenia by odcienie rozróżnić 😀 Lubię układać i mam nadzieję że Ty też dobrze się przy nich bawiłaś 😀 pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuń