Za oknem jesienna ponurość. U mnie zmęczenia końca nie widać. Chyba tylko dlatego, że jest ze mną wnusia, nie popadam w depresję. Złe samopoczucie, ból głowy. Nie wiem czy to pogoda, czy złość i rozczarowanie, czy żal i smutek. A może wszystko razem. Nie wiem, może to ze mną jest coś nie tak. Nie potrafię zapomnieć, przebaczyć, jestem wymagająca od siebie, ale też od innych. Może nie potrafię kochać prawdziwie, bo prawdziwie to tak bezwarunkowo, na dobre i złe, pomimo wszystko.
poniedziałek, 5 listopada 2018
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
-
Pierwsza w tym roku przeczytana książka, to " Sztuka słyszenia bicia serca " Jan-Philipp Sendker. Książka, która ...
-
Wczoraj rano, kiedy stanęłam przy łazienkowym oknie, zobaczyłam je, nasze żurawie przyleciały. Stały na polu, na śniegu, a za ch...
-
W kalendarzu jeszcze zima, a w przyrodzie... No właśnie, czy to wiosna? Znamy też takie określenie jak przedwiośnie. Mówi wszystko, b...
-
Tato, miałbyś dzisiaj 98 lat. Niektórzy żyją jeszcze w tym wieku. Ciebie nie ma już od 28 lat. Taka nasza kolej rzeczy. Rod...
-
Parkingi w miastach mnie denerwują, a raczej konieczność pobierania biletów, jeśli chcesz się zatrzymać. Ja rozumiem, wzdłuż m...
-
Nie każda babcia jest seniorką, ale każda seniorka jest babcią, chyba że nie doczekała się w swoim życiu dzieci, ale c...
-
Kiedy ktoś nie może manipulować tobą, manipuluje innymi, aby źle o tobie myśleli. * Zamartwianie się jest całkowitą stratą czasu. Nie zmien...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz