wtorek, 6 listopada 2018

Prawda




                     Przeczytałam kiedyś takie zdanie "Historia ma w nosie, czy jest prawdziwa czy nie. Liczy się, kto ją opowiada." To prawda. Czego uczono nas na lekcjach historii, a co mówi się teraz. Prawda.  Klasyczna definicja prawdy pochodzi od  Arystotelesa.  Jest to zgodność sądów z rzeczywistym stanem rzeczy, którego ten sąd dotyczy.  W potocznym rozumieniu jest to stwierdzenie, wyrażone o określonym fakcie, zdarzeniu, tak jak ma czy miało to miejsce w rzeczywistości. Z prawdą w historii jest jak z prawdą w naszym życiu. Ważne kto ją opowiada.  Oboje nieszczęśliwi, bo każde z nich inaczej sobie wyobraża pewne rzeczy, inaczej na nie reaguje, wiąże inne nadzieje. W życiu nic nie jest czarno białe.

poniedziałek, 5 listopada 2018

Nadal to samo


              Za oknem jesienna ponurość. U mnie zmęczenia końca nie widać. Chyba tylko dlatego, że jest ze mną wnusia, nie popadam w depresję. Złe samopoczucie, ból głowy. Nie wiem czy to pogoda, czy złość i rozczarowanie, czy żal i smutek. A może wszystko razem.  Nie wiem, może to ze mną jest coś nie tak. Nie potrafię zapomnieć, przebaczyć, jestem wymagająca od siebie, ale też od innych.  Może nie potrafię kochać prawdziwie, bo prawdziwie to tak bezwarunkowo, na dobre i złe, pomimo wszystko.

niedziela, 4 listopada 2018

Singelka, tak czy nie


         Mówią, że gdy Bóg chce człowieka ukarać, spełnia jego pragnienia. Przed dziesięcioma laty znudziła mi się moja samotność. Córka dorosła i się usamodzielniła, a ja zapragnęłam przemeblować swoje życie.  Poprzednio samotna matka nie chciała być samotna. I stało się. Od ośmiu lat jesteśmy razem, od trzech w formalnym związku i od roku w permanentnej kłótni. Czy to może wróżyć jeszcze coś dobrego? 
         Jestem zmęczona ciągłym dostosowywaniem i podporządkowywaniem się do drugiej osoby, przygotowywaniem obiadów dla znajomych, składaniem wizyt, uczestniczeniem w spotkaniach. Drażnią mnie porozwieszane jego ubrania, buty zamiast w swoim miejscu wszystkie  leżące" pod ręką " w przedpokoju,  ochlapane lustra i cała łazienka,  mycie nóg w moim bidecie i wiele, wiele innych. 
           Chciałabym zostać sama chociaż na jakiś czas. Zaszyć się w ciszy i bez towarzystwa. Wyjechać, odpocząć, odreagować. Ale może wówczas już nie chciałabym wrócić.
          Singielka, tak czy nie, za czy przeciw. Żal mi go, ale nie potrafię zapomnieć usłyszanych słów, które bardzo zraniły, a jego przyzwyczajenia drażnią coraz bardziej. Dokąd ta droga prowadzi? 
                Mówią, że gdy Bóg chce człowieka ukarać, spełnia jego pragnienia. Przed dziesięcioma laty nie chciałam być sama, teraz mam za swoje.
         

sobota, 3 listopada 2018

Ostatnie kwiaty


                      Ostatnie kwiaty z mojego ogrodu.


Pogoda jeszcze nie najgorsza. Oprócz wykopania dalii,  są też do wykonania różne prace, odpowiednie do obecnych warunków, ale nic mi się już nie chce. Jestem zmęczona, zrezygnowana, a może nie daj Boże, chora?

poniedziałek, 29 października 2018

Ceń co tradycyjne


                   Im jestem starsza, to bardziej doceniam to co tradycyjne.  Zamiast stosować wymyślne urządzenia czyszczące, które wymagają masy prac, aby je stosować, potem czyścić, składać, rozkładać itd wystarczy tradycyjna ścierka, miotła, może być mop i jakiś środek czyszczący. Prosto, prędko i bez kłopotu. O tym jakie mogą być problemy z nowoczesnością przekonałam się też dzisiaj. Na dachu kilkanaście paneli produkujących prąd, a kiedy ENERGA wyłączyła, bo coś robili na linii to byłam cała unieruchomiona. Zimno i głodno, bo wszystko jest na prąd elektryczny. Mało że, można było używać tylko mopa i szczotki, ale przestała działać pompa wodna i zaczęło się oziębiać w domu, nie miałam na czym ugotować wody do kawy, a o obiedzie nawet nie wspomnę. Gdyby to trwało dłużej nie byłoby obiadu, byłoby zimno, w zamrażarce rozpuściłyby się wszystkie produkty tak skrzętnie zbierane w ogrodzie. I co nam przychodzi z tej nowoczesności. Wystarczy, że wyłączą prąd na kilka godzin i już...  A jeśli nie byłoby go na dłużej? Ceńmy zatem tradycyjne piece na drewno, miejmy w zapasie świece, przetwarzajmy płody z ogrodu w słoikach i nie negujmy tego jak żyły nasze babcie.

niedziela, 28 października 2018

Wspomnienie o Wandzie Rutkiewicz


                  Kiedy czekałam, aż otworzą punkt usługowy Cyfrowego Polsatu, weszłam do centrum handlowego. Chodzenie po sklepach, to nie jest moja bajka, ale weszłam do księgarni. Zwróciłam uwagę na książkę Anny Kamińskiej " Wanda. Opowieść o sile życia i śmierci". Nigdy się jakoś specjalnie nie interesowałam życiem znanej himalaistki Wandy Rutkiewicz, ale uwielbiam góry i chyba to zadecydowało, że książkę kupiłam. Przeczytałam ją nie jak biografię, ale jak najlepszą powieść. Autorka w bardzo ciekawy sposób przedstawia życiorys Wandy Rutkiewicz, poczynając od jej narodzin na Litwie, a nawet wcześniej, bo pisze o jej przodkach, poprzez historię jej całego życia, relacje z bliskimi i wielką miłość do gór.
          Część książki zajmują opisy wypraw Wandy Rutkiewicz przedstawione we wspomnieniach jej przyjaciół, współpracowników i  współtowarzyszy wypraw. Tragiczny koniec himalaistki owiany jest tajemnicą. Autorka małymi kroczkami przybliża nam postać kobiety coraz bardziej samotnej, może chorej, smutnej dla której liczyły się tylko góry. Wiedziała, że tam zostanie na zawsze, czy tego pragnęła w tym momencie? A może pozostawiona tam samej sobie, nie potrafiła poradzić sobie z tym co ją tam spotkało. 
                   Książka warta polecenia. Zaciekawiła mnie też autorka. Chyba poszukam jej inne książki. 

piątek, 26 października 2018

Podłe samopoczucie


                 Na dworze trochę lepiej. Przetarło się niebo i jest całkiem fajnie. Niestety kilka słów usłyszanych przy śniadaniu znowu wyprowadziło z równowagi. Bolą już zwykłe słowa, ale wypowiadane w uwagach. Ciągłe pouczanie, pretensje bez pokrycia bolą jak policzek. Mam już tego serdecznie dosyć. Chciałabym zostać sama, jak dawniej. Czytać i pisać wiersze. Płakać przy książkach, a nie nad swoim losem. Weszłam na strony Beja i tam znowu smutek. Nie żyją już niektórzy z autorów. Kiedyś komentowali moje wiersze, ja chętnie czytałam ich. Wszystko się kończy. Mam dzisiaj doła i po co?  Chciałabym zaszyć się gdzieś, ale to niemożliwe.