Wczoraj widziałam to COŚ leżącego na drugim końcu ogrodu, już przed południem. Pomyślałam kamień, ale trochę w to wątpiłam. Tyle by wystawał nad śniegiem i taki kolor? Przez okno jednak może się różnie wydawać. Potem, około czternastej, widziałam z tego samego okna z łazienki, że to COŚ leżało bliżej domu, tak, że padało na nie słońce. Czy to jakiś kot, pomyślałam, ale duży i ma inne uszy. Poszłam po aparat fotograficzny i na zbliżeniu zrobiłam zdjęcie. Kiedy dla lepszej widoczności otworzyłam okno, czujny sen został przerwany. Podniósł łepek i długo patrzył w moją stronę, wreszcie się podniósł i poszedł. Gdzie on śpi w nocy w takie mrozy, co on teraz je? Latem może łapałby nornice. Szkoda, że go przestraszyłam.
Kiedyś, już też w tym śniegu, widziałam za płotem sarnę, no i dziki, ale te są teraz wszędzie.
Taki sam, solo, bez rodziny i towarzystwa?
OdpowiedzUsuńPrześliczny gość zawitał do Twojego ogrodu. Po śladach widać, że to nie jego pierwsza wizyta.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko:)
Zimowy ogród potrafi kryć naprawdę niespodziewanych gości. Te stworzenie jest naprawdę sprytne, potrafi przetrwać nawet w mrozy, a w ciągu dnia często obserwuje świat z ukrycia, zanim ruszą na żer. 🌨️
OdpowiedzUsuńTwoje zdjęcia wyglądają jak sceny z przyrodniczego filmu – moment, kiedy zwierzę zerka i ocenia sytuację. To zawsze daje poczucie bliskości z naturą, a jednocześnie przypomina, że to ich teren
Red foxes are so beautiful, and so nice that it would spend the night in your garden. I see them in the summer here, and often when they are crossing the road.
OdpowiedzUsuńJaki piękny! Rudy Puszek;-)
OdpowiedzUsuńAle piękny gość :)
OdpowiedzUsuńPrześliczny taki rudzielec u mnie jakieś bure i ponure 😀 oj tak zwierzęta bardziej wychodzą bo ludzie karmią to i je widzimy częściej 😀 pozdrawiam
OdpowiedzUsuńJaki fajny gość 🙂
OdpowiedzUsuń