sobota, 28 lutego 2026

Koniec miesiąca lutego



        Wczoraj  rano, kiedy stanęłam przy łazienkowym oknie, zobaczyłam je,  nasze żurawie przyleciały.  Stały na polu, na śniegu, a za chwilę się odezwały. Nie zawiodły. Moje serce się rozradowało, bo znowu przyleciały na swoje stare śmieci i do nas.  To też dowód, że wiosna tuż, tuż. Zima się ma ku końcowi. 
         Luty,  a właściwie zima w tym roku była zaśnieżona i mroźna, jak dawniej, jak w czasach mojej młodości. Dała się tu i ówdzie we znaki, a teraz ocieplenie i następne obawy, bo raptowne roztopy to dużo wody, która nie zdąży wsiąkać w jeszcze zmarzniętą ziemię, ale też zastrzyk wody, nawilżenie dla roślin.
       Koniec lutego to nadzieja, że wkrótce obudzi się ogród. Skończy się czytanie książek, bo ogród będzie dopominał się swego, ale nagroda w postaci kwiatów i zieleni zrekompensuje wszystko. W ubiegłym roku 6 marca już było sporo wiosennych kwiatów, a w tym jeszcze zwały śniegu, ale to wszystko już za progiem.

piątek, 27 lutego 2026

" Gdańsk - Początek drogi" - Hilke Sellnick

 

         Oglądam czasem na YouTube cykl " O czym milczy historia", w którym Urszula Pawlik w bardzo ciekawy sposób mówi i różnych historiach. Chyba zawsze w związku z jakąś polecaną książką. Kilka takich książek potem czytałam. Ostatnio mówiła o historii Gdańska, a polecała książkę niemieckiej pisarki Hilke Sellnick, gdzie rzecz dzieje się w XIX wiecznym Gdańsku. Jest to powieść obyczajowa przedstawiająca atmosferę  Gdańska z tamtego okresu.
      Jest 1860 rok. Hanzeatyckie miasto handlowe i początek przemysłowych przemian, miasto pełne kontrastów, gdzie nowoczesność styka się z tradycją, a burzliwe czasy przemian społecznych i gospodarczych stają się tłem dla prywatnych dramatów i triumfów.  Ulice, zaułki, patrycjuszowskie kamienice, precyzyjnie odmalowane realia miasta i historia silnej młodej kobiety, której los splata się z losami innych bohaterek. Każda zmaga się na swój sposób z ograniczeniami tamtego okresu.  Relacje między tymi kobietami, ich wybory i zachowania, tworzą wielowarstwowy obraz świata, w którym każda z nich próbuje odnaleźć własną przestrzeń, balansując między oczekiwaniami społeczeństwa a osobistymi pragnieniami. Autorka kreśli  portrety psychologiczne bohaterek, pokazując ich siłę mimo zależności od mężczyzn i braku realnego wpływu na własny los. „Gdańsk. Początek drogi” to powieść o codzienności, przeciwnościach i determinacji. Też o miłości. Dzięki tej książce na chwilę przeniosłam się w inny czas. Już, zaraz chciałam czytać dalszy ciąg, bo są razem trzy tomy. Niestety, muszę poczekać do prawie końca marca, bo dopiero wtedy ukaże się tłumaczenie drugiej części. Przyznam, że nie mogę się doczekać.

Cytat, to inskrypcja na grobie:
" Nie zostawiłem Was. Wyprzedzam Was tylko o krok."

---
19 książka, 495/8.327

środa, 25 lutego 2026

Dzisiaj do taty


                 Tato, miałbyś dzisiaj 98 lat. Niektórzy żyją jeszcze w tym wieku. Ciebie nie ma już od 28 lat. Taka nasza kolej rzeczy. Rodzimy się i odchodzimy. Jedni wcześniej, drudzy później. Nie pamiętam, czy kiedyś wspominałam ciebie na blogu. Kiedy żyłeś, a nawet kiedy odszedłeś, nie miałam pojęcia o blogowaniu, a potem była codzienność. W minionym roku częściej wracałam myślami do naszego rodzinnego domu. Już nic przykrego nie może mnie tam spotkać, bo wszystko się wypełniło. Nikt oprócz mnie nie został już po tej stronie.

Do ojca

"Słyszę twój głos w wieczornym pacierzu wiatru
widzę pogodny spacer rąk
po włosach mojego dzieciństwa
i chodzi za mną
twoje wieczorne śpiewanie.
Dziś jak domowy ogień przychodzisz.
Czuję jak trzaska wśród płomieni czas.
Daleką gwiazdą patrzą twoje oczy
przez okno nocy
bierzesz moją łzę".

                         Wiesław Malicki

poniedziałek, 23 lutego 2026

" Historia LEGO " Jens Andersen

       "Historia  LEGO"  napisana przez Jensa Andersena, to dziewięćdziesiąt  lat zmagań i radości związanych z  zabawką stulecia, bo taki tytuł otrzymało LEGO. 
Początek narodził się w warsztacie stolarskim Ole Kirka Christiansena w duńskim Billund. w latach 30-tych XX wieku, czyli w okresie wielkiego kryzysu, kiedy to zwykły stolarz, producent  drabin i desek do prasowania zmuszony został do przemyślenia profilu działalności. Tak narodziły się drewniane zabawki, a pomysł ich wytwarzania został podpatrzony, aby nie powiedzieć skradziony firmie angielskiej.
Autor przedstawia kolejne zmiany, poprzez kluczowe momenty, pożary niszczące zakłady,  ryzykowny zakup pierwszej wtryskarki do tworzyw sztucznych w 1947 roku,  opatentowanie w 1958 roku słynnego systemu wypustek i rurek, który zrewolucjonizował zabawę. Jens Andersen otrzymał  pełny dostęp do archiwów rodziny Christiansenów i dzięki temu „Historia LEGO” to  opis sukcesów, ale też  analiza kryzysów, które niemal doprowadziły firmę do bankructwa na początku XXI wieku. Jest to też historia rodziny kierującej tym biznesem. Andersen  kreśli portrety czterech pokoleń właścicieli, pokazując, jak ich osobiste wartości wpływały na globalną strategię marki. Udowadnia, że za plastikowym klockiem stoi skomplikowana maszyneria ludzkich losów i odwagi w podejmowaniu ryzyka.
       LEGO reprezentuje  wizję znaczenia zabawy z życiu człowieka. To ich myśl przewodnia,
a sama nazwa LEGO  to skrót od duńskiego leg godt  czyli "baw się dobrze".
      Książka zawiera sporo dokumentów, raportów i zdjęć, a dzięki lekkiej narracji dobrze się czyta.
---
18 książka, 495/7.832

sobota, 21 lutego 2026

"Nie oddam dzieci" - Katarzyna Michalak


             Chyba nigdy nie było tylu autorów piszących książki. Może dlatego, że teraz książkę może wydać każdy, wystarczy  za to zapłacić. Bez cenzury. Nigdy też nie było chyba tylu wydawnictw tym się parających.  Pewnie dlatego jest wielu autorów, do których nie warto wracać. Z pisarstwem Katarzyny Michalak zetknęłam się po raz pierwszy i po przeczytaniu " "Nie oddam dzieci" mam zamiar wrócić. Poznać inne pozycje tej autorki.
         Po książkach czytanych ostatnio, z historycznym tłem II wojny światowej, ta jest całkowicie współczesna, ale również tragiczna. Najpierw płakałam, potem byłam wzburzona, a potem było już wszystko. Złość, żal, współczucie, bo działa się czarna rzeczywistość, a przecież nie możemy powiedzieć, że to tylko książka, że to nieprawda. Takie rzeczy dzieją się na prawdę. Znamy je z telewizji, z gazet i oby nie z rzeczywistości.
         Michał Sokołowski, młody i utalentowany chirurg oddany swojej pracy, nie zauważa momentu, w którym staje się ona ważniejsza niż rodzina. Dopiero gdy jego ukochana żona i najmłodszy synek giną pod kołami rozpędzonego samochodu, Michał uświadamia sobie, co tak naprawdę jest ważne, ale jest już za późno. Michał przeżywa stratę, czuje się winny i swoim postępowaniem doprowadza do sytuacji grożącej odebraniem mu pozostałych dzieci. Musi znaleźć w sobie siłę, aby o nie zawalczyć.
          Książka ma jednak głębszy sens, niż tylko ukazanie co w życiu jest ważne. Pokazuje też drugą stronę tego dramatu. Dlaczego dochodzi do tak tragicznych zdarzeń. Patologia rodzin gdzie wychowują się nieodpowiedzialni, źli ludzie. Tacy wzrastają nie tylko w rodzinach alkoholików, przemocowców, ale też bogatych , wpływowych, znanych, których prawo powinno karać, a broni.
        Treść książki dramatyczna, wstrząsająca i do bólu prawdziwa. Przeczytałam jednym tchem.
---
17 książka, 288/7.337

czwartek, 19 lutego 2026

" Miłość z krwi i kości" - Anna Rybakiewicz

 

       Wszystkie dotychczas czytane książki Anny Rybakiewicz , a przeczytałam trzy, mają historyczne tło II wojny światowej i oczywiście wątek miłosny. " Miłość z krwi i kości" to historia trójki przyjaciół, Basi, Romka i Leszka. Tragiczna przeszłość, bo wojna w której giną rodzice Basi i Romka, ale też tragiczna ze względu na to co wydarzy się pomiędzy trójką młodych ludzi. Skutki tego wydarzenia będą odczuwać przez dziesiątki lat, aż wnuczka Barbary, Ula, antropolog w 2019 roku zidentyfikuje szczątki swoich pradziadków zamordowanych w 1943 roku. Co przyniesie to odkrycie. Jakie tajemnice kryje historia rodziny. Jak przeszłość łączy się z teraźniejszością i jak wybory, które podejmujemy, wpływają na nasze życie. Czy odnalezione po wielu latach kości mają moc zjednoczenia dwóch zwaśnionych rodzin? 
       Ta książka to fikcja literacka, ale przyczynkiem do jej napisania była prawdziwa historia,  jakich pewnie wiele, nie mniej książka warta przeczytania.
---
16 książka, 432/7.049

poniedziałek, 16 lutego 2026

" Stare i nowe obyczaje" - Bożena Krzywobłocka


          Porządkując mój księgozbiór, czasem zwracam uwagę na niektóre książki, których już nie chcę. Oddaję je do biblioteki, a te stare, pachnące starym papierem wykorzystuję czasem do moich robótek. Obklejam nim to i owo. Zanim jednak to zrobię, to po raz ostatni jeszcze czytam, bo może znajdę jeszcze w nich coś, co warto zachować. Ostatnio wyszperałam książeczkę z serii Rodzina i dom. Miałam z tej serii sporo broszurek na temat pielęgnacji niemowlęcia, opieki, nauki, zabawy z dziećmi itd. Te porady już nie przystawały do naszych czasów. Cóż, minęło ponad czterdzieści lat. Już jakiś czas temu je zlikwidowałam. Została jeszcze jedna, " Stare i nowe obyczaje" Bożeny Krzywobłockiej. Jest to książka która nie straciła swojego znaczenia. No może można by było dopisać co nieco, bo jednak świat i ludzie, a zatem zwyczaje trochę ewaluowały, ale książka zawiera też dużo z historii tego tematu. Jest to ciekawy zbiór obyczajów codziennych związanych z elementarnymi sferami życia człowieka, czyli narodzinami, dorastaniem, śmiercią a także obchodzeniem różnych świąt. Ciekawy, bo autorka  bardziej się skupia na  przedstawianiu  historycznym danych zachowań sięgającym nawet czasów antycznych. Czyli historia, ale wiele z opisywanych obyczajów ludzkich jest kontynuowana również dziś, może w trochę zmienionej formie.
      Życiu człowieka od narodzin, aż do śmierci, towarzyszą niezliczone zwyczaje, tradycje i obrzędy. Wiele z nich jest specyficznych wyłącznie dla Polski i nimi się głównie autorka zajmuje. W swojej książce sięga do tych już zapomnianych, ale także do najnowszych, wynikających z wymogów współczesnego życia /książka pisana w latach 80'-tych XX wieku/.  Nie jest to podręcznik savoir-vivre'u, lecz raczej luźna gawęda o przemianach obyczajowości na przestrzeni wieków.
          Autorka zmarła w 2004 roku, moja książeczka wydana została w 1981 roku, a ja teraz z przyjemnością ją przeczytałam, no i na razie, pozostanie na półce.

" Każda kolejna demokratyzacja życia niesie za sobą nieuchronne rozluźnienie istniejących reguł obyczajowych i upraszcza je.  Powstają jednak nowe zwyczaje."
---
15 książka, 240/6.617

piątek, 13 lutego 2026

" Przez trudy do gwiazd" - Anna Rybakiewicz

         Zima sprzyja czytaniu książek i to mi ostatnio najlepiej wychodzi. Jedną kończę, następną rozpoczynam. Całe dni zaczytana. Czasem i noc, kiedy nie mogę zasnąć. Nigdy nie miałam tyle czasu, aby się temu poświęcić, a ostatnia książka zwraca uwagę, jak wszystko może się zmienić i nawet liter się nie będzie znało. Kiedyś byłam już blisko tego . Udar, utrata pamięci. Bohaterka tej książki tego doznaje.  Jest 1990 rok. Po powrocie ze szpitala potrzebuje stałej opieki, a jedyną osobą, która oferuje jej wsparcie, jest jej sąsiad, Leon Białowąs. To on każdego dnia czyta kobiecie jej pamiętnik,  przywracając wspomnienia. 
         W swoim pamiętniku Anastazja spisywała swoje przeżycia z czasów szkolnych, poprzez trudy przeżywane podczas zsyłki  w głąb Związku Sowieckiego.  Na kazachskich stepach Anastazja zapisuje codzienność zesłańców i uczucia, które niespodziewanie się w niej budzą, aż po powojenne życie. Pokazuje, że pomimo tragicznych przeżyć można jeszcze być szczęśliwym.  Cieszę się, że ta książka trafiła w moje ręce.
---
14 książka, 416/6.377

czwartek, 12 lutego 2026

Czy to ja źle postąpiłam

          Istnieje popularne powiedzenie: "rodzeństwo poznaje się, kiedy dzielony jest spadek". Oznacza ono, że dopiero w obliczu podziału majątku często ujawniają się prawdziwe relacje między braćmi i siostrami, rodziną, w tym chciwość i konflikty, które wcześniej były ukryte. To zdanie, często określane jako "japońskie porzekadło", podkreśla, że pieniądze i majątek mogą wpływać na sposób, w jaki ludzie traktują się nawzajem, odsłaniając ich prawdziwe oblicze w trudnych sytuacjach. Wartość spadku i konieczność jego podziału ujawniają prawdziwe motywacje i cechy rodzeństwa. Spadek może stać się przyczyną sporów i ujawnić zazdrość lub chciwość, których wcześniej nie było widać. To prawdziwy test relacji.

     Sytuacja spadkowa jest sprawdzianem dla relacji rodzinnych, pokazując, kto jest prawdziwym sojusznikiem, a kto stawia interesy materialne ponad więzi.
W moim przypadku rodzeństwa nie ma. Jedyny brat od ponad dwóch lat nie żyje. Do spadku po mojej mamie są więc jego dwaj synowie. Bratowa, ku mojemu zaskoczeniu w nim nie uczestniczy, zresztą byłby to tylko inny podział części przypadającej bratu. Z całego wyposażenia w domu proponowałam, aby wzięli co chcą. Oni i dalsza rodzina. Oni nic nie chcieli, chodzili, szacowali, aż usłyszałam w obecności obcej kobiety, że to co wartościowe zostało wywiezione.
         A ja wywiozłam prawie tonę makulatury, 160 dużych worków ubrań do PCK lub PSZOKu i owszem zabrałam kilka starych szafek, filiżanek. Zabrałam swoje dzieciństwo, wspomnienia, kiedy tata robił te szafki, był stolarzem, a ja mu przytrzymywałam deski, podawałam gwoździe itd. Razem z bratem , brat był młodszy, a teraz już go nie ma. Moim zdaniem dla bratowej i bratanków, którzy niezbyt się interesowali, może dlatego, że czuli się odepchnięci, bo mama ich nie lubiła, tak zresztą jak i bratowej, to może mieć wartość materialną, finansową, ale to nie są żadne antyki, tylko stare 60 letnie zwyczajne meble robione przez mojego tatę. To ja ścierałam z nich kurze, rozkładałam serwetki, ja się wśród nich wychowałam. Również jakieś pojedyncze części zastawy, czasem już wyszczerbione, ale zapamiętane z dzieciństwa lub kupowane dla mamy przeze mnie. Zostały meblościanki, szafy wyposażenie kuchni , lodówka, kuchenka itp.  Ja tylko wzięłam kilka drobiazgów, i to w momencie kiedy wnukowie mojej mamy powiedzieli, że nic z tych rzeczy nie chcą. Według nich również za nisko wyceniłam dom. Zrobili więc drugą wycenę, swoją, która potwierdziła jedynie to co już było, a nawet mniej.  Nie wiem o co chodzi, bo za wszelką cenę bratowa domagała się kluczy, a ja powiedziałam, że ja czuję się odpowiedzialną za ten dom, jestem córką, jestem najstarsza i to moje dzieciństwo i wspomnienia. Zawsze kiedy chcieli, mogłam tam być , udostępnić i byłam. Sęk w tym, że chyba nie chcieli, a tak właściwie to nie wiem czego chcieli.  Tak długo kombinowali, że w końcu dałam im klucze, bo ponoć ktoś był chętny, aby kupić i chciał obejrzeć od środka. Chyba jednak nikogo nie było, a od kluczy zrobili odbitki, nie mówiąc mi tego. Aby uzasadnić posiadanie swoich powiedzieli, że znaleźli takie klucze w starych gratach ich ojca w piwnicy.  Kłamstwo, bo brat czegoś takiego nigdy by nie zrobił, aby klucze od domu zostawić w jakich śmieciach i stało się to w momencie otrzymania ich ode mnie.
        Teraz wzięli sprawę w swoje ręce. Przetrzebili ogród, wycięli ozdobne krzewy, drzewka, dzielą działkę na mniejsze i chyba po swojemu będą sprzedawać.  Była osoba chętna, żeby zaopiekować się domem, zamieszkać w nim, zachować to co zostało po rodzicach, ale dla nich to była promocyjna cena sprzedaży, więc zrobili swoją. Jest zima, nieogrzewany i niezaopiekowany dom niszczeje. Tamta osoba się wycofała, bo dwukrotnie się sposobiła i dwukrotnie spotkała ją odmowa. Oni nie mają chętnych, a ostatni mój, w ich opinii był nieuczciwym. Teraz się całkowicie wycofałam. Szkoda mojego zachodu i zdrowia. Czy rzeczywiście  źle się zachowałam?  Czy nie miałam prawa tak postąpić, czuć się wykonawcą od spadku po moich rodzicach? Jesteśmy współwłaścicielami po połowie, ale dla mnie to jeszcze emocje, przeżycia, moje dzieciństwo i wiele lat życia.

środa, 11 lutego 2026

Na zimne dni

               Robiłam dosyć długo, bo więcej czasu poświęcałam książkom, ale udało się skończyć jeszcze przed wiosną. Zresztą na chłodne wyjścia do ogrodu przyda się nawet wiosną. Znowu w ruch poszły różne resztki. Wiem, że na paradowanie w gości nie jest, ale do ogrodu, czy na zimne dni w domu może się przydać.






wtorek, 10 lutego 2026

" Dom nad morzem" - Santa Montefiore


       I znowu, zachęcona poprzednio czytaną książka Santy Montefiore " Spotkamy się pod drzewem ombu", sięgnęłam po kolejną tej autorki. Wypożyczyłam z biblioteki " Dom nad morzem" . Tytuł brzmiał zachęcająco. Opis od wydawcy też.
       Dziesięcioletnia Floriana jest zachwycona pięknem wspaniałej willi w Toskanii, stojącej nad morzem, tuż za małą wioską, w której mieszka. Lubi zaglądać do otaczającego willę ogrodu przez rozpadający się mur i wyobrażać sobie, że pewnego dnia umknie przed swoją nieciekawą, ubogą egzystencją i zamieszka w luksusie. I nieoczekiwanie jej marzenie częściowo się spełnia. Dante, syn bogatego przemysłowca, właściciela willi, zaprasza ją do siebie. Od tej chwili Floriana mocno wierzy, że jej przeznaczeniem jest życie w willi, w cudownych ogrodach, u boku Dantego. Drugi wątek to historia kobiety, która rzuca wszystko i otwiera pensjonat nad morzem. Jest też tajemnica, ale schemat powieści dość powszechny, prosty. Dla mnie mało ciekawy. Książka mnie nudziła.
---
13 książka, 607/5.961

niedziela, 8 lutego 2026

" Kim naprawdę jestem" - Agnieszka Jeż

             Saga Rodziny Polakowskich  Agnieszki Jeż, zachęciła mnie, aby sięgnąć po kolejną książkę tej autorki i znowu się nie zawiodłam.        
         Dwie kobiety połączone wspólnym losem, ale dzielą je też tajemnice, których nie mogą lub nie chcą  wyjawić  nikomu. Jedna  ma wszystko, wspaniałego męża, ładne dzieci, dom. Druga ma marzenia i poczucie, że los obdarza niesprawiedliwie. Kiedy wybucha wojna, zburzone zostaje wszystko. Książka opisuje drogi jakie przeszły te dwie kobiety, aby spotkać się ponownie po wojnie. Jednak główną istotą książki jest  proces adaptacji i zniemczenia polskich dzieci przez nazistowskie Niemcy. Czym była i jak działała  instytucja Lebensborn? Kiedyś już na ten temat czytałam Sekretny dom i Matki Rzeszy. Książka jest fikcją literacką, jednak opartą na historycznych wydarzeniach. Prawdziwa jest jednak postać  Romana Hrabara, adwokata, który analizując niemieckie dokumenty odkrył, że za zniknięciami polskich dzieci stała zorganizowana niemiecka akcja. Autorka stawia trudne pytanie czym jest macierzyństwo i kto jest prawdziwą matką? Co jest naprawdę dobre dla dziecka?
Dogłębna analiza różnych zachowań i reakcji dzieci adoptowanych przez niemieckie rodziny, który odzyskały po wojnie swoje rodzone matki i nie mogą się odnaleźć w nowej rzeczywistości.  Na ile kształtuje nas rodzina, a na ile środowisko w którym żyjemy. 
         W książce jest więcej pytań. Chociażby takie,  czy można pokochać wroga,  ile można wybaczyć przyjaciółce. Książka, którą znowu polecam.
---
12 książka, 384 /5.354

sobota, 7 lutego 2026

Gdzieś przeczytałam


        Psychologia mówi, że gdy kobieta przez dłuższy czas żyje w stresie i niepewności, jej ciało uczy się funkcjonować w trybie przetrwania. Zawsze czujna, zawsze napięta, zawsze zmęczona. Ciągle czeka, aż coś pójdzie nie tak. Nawet w chwilach spokoju , jej umysł nie potrafi się rozluźnić, bo układ nerwowy zapomniał jak to jest, czuć się bezpiecznie. Wiem, że moje zmęczenie, to nie tylko wiek. Gdzieś to przeczytałam i tak się czuję. Nie potrafię tego odczarować.

Depresja to inteligencja Twojego ciała protestująca przeciwko życiu,
które nie jest i nie chce być Twoje.

Kobieta nie potrzebuje mężczyzny, który odda dla niej życie. 
Potrzebuje tego, który nie będzie każdego dnia odbierał jej chęci do życia.

   

czwartek, 5 lutego 2026

" Saga rodziny Polakowskich" - tom 1-3 Agnieszka Jeż


        Historia pokazana przez pryzmat przeżyć różnych osób jest bardziej przyswajalna. Pokazuje ją, no może nie tak szczegółowo, ale w najważniejszym zarysie, Agnieszka Jeż w sadze rodziny Polakowskich. Są to trzy książki, które mogą istnieć samodzielnie, ale lepiej czytać po kolei. Zresztą, myślę, że kto przeczyta pierwszą, bez kolejnych nie wytrzyma. 
Są to następujące tytuły:
        1/ "Nagły świt"
        2/ "Długie południe"
        3/ "Nieuchronny zmierzch"
       Jest to historia życia rodzin ze wschodnich terenów przedwojennej Polski. Zaczyna się przed II wojną światową, ale tego jest niewiele. Takie wprowadzenie. Gdy wybucha wojna Anna Polakowska zostaje z trójką dzieci, a jej mąż oficer wojska polskiego wyrusza na front. Czekanie na jego powrót daje Annie siłę do życia. Tam, na wschodzie nie ta nazistowska nawała była najgorsza, a Sowieci. Zaczynają się wywózki w głąb Rosji i tragizm tamtego życia. Wśród walki o przeżycie pojawiają się pierwsze miłości i zawsze marzenia o powrocie do domu. Młodzi chłopcy wstępują do wojska. Jedni pod wodzą Gen. Berlinga, drudzy trafiają do Andersa. Raczej nie wybierają, chcą walczyć o wolny kraj.
          Po ogłoszeniu amnestii dla polskich obywateli przebywających w ZSSR, ziemiańska rodzina Polakowskich wraz z tysiącami Polaków  trafia na słoneczne plaże Persji. Mimo upragnionego końca wojny ich udręka wciąż jednak trwa. Zosia i Ela przejmują odpowiedzialność za rodzinę,  kilkuletniego brata oraz opadającą z sił matkę. Los ich ojca wciąż pozostaje nieznany. Siostry stają przed najtrudniejszym wyborem w życiu, wracać do rządzonej przez komunistów  Polski czy pozostać na obczyźnie? Każda z nich idzie za głosem swojego serca, co prowadzi do rozstania się.
         Ostatni tom Sagi Rodziny Polakowskich rozgrywa się na tle przemian zachodzących w powojennej Polsce, aż po początek dwudziestego pierwszego wieku.
Zosia pozostała w Anglii, ale jej życie nadal jest tragiczne. Przy życiu trzyma ją wyłącznie nadzieja, że może kiedyś znowu pojedzie do Saren. Ela dopasowuje się do rzeczywistości .
       Dorosły już Krzysztof też ma swoje problemy i rozterki.
Więzami rodzeństwa i ich związków targają światopogląd, pochodzenie, ambicje. Łączy ich wspólnota krwi i przeżyć. Jak przeżyją swoje życie, to temat powieści. Bardzo ciekawa książka, a właściwie książki. Polecam.
---
9-11 książka, 272+336+336/4.970

środa, 4 lutego 2026

Nietypowy gość w ogrodzie

          Wczoraj widziałam to COŚ leżącego na drugim końcu ogrodu, już przed południem.  Pomyślałam kamień, ale trochę w to wątpiłam. Tyle by wystawał nad śniegiem i taki kolor? Przez okno jednak może się różnie wydawać. Potem, około czternastej, widziałam z tego samego okna z łazienki, że to COŚ leżało bliżej domu, tak, że padało na nie słońce. Czy to jakiś kot, pomyślałam, ale duży i ma inne uszy. Poszłam po aparat fotograficzny i na zbliżeniu zrobiłam zdjęcie. Kiedy dla lepszej widoczności otworzyłam okno, czujny sen został przerwany. Podniósł łepek i długo patrzył w moją stronę, wreszcie się podniósł i poszedł. Gdzie on śpi w nocy w takie mrozy, co on teraz je? Latem może łapałby nornice.  Szkoda, że go przestraszyłam.








               Kiedyś, już też w tym śniegu, widziałam za płotem sarnę, no i dziki, ale te są teraz wszędzie.

wtorek, 3 lutego 2026

Nadzieja - Paulo Coelho


Mój kolejny ulubiony autor, Paulo Coelho

Nadzieja - to słowo
które wstaje z nami co rano,
w ciągu dnia zostaje zranione
i umiera w nocy,
by o świcie znów się odrodzić.

           Niby tak, ale nie zawsze to działa. Czasem wstaję  bez nadziei na coś dobrego, a wieczorem kładę się z nadzieją, że się obudzę w spokojnym świecie.