W ogrodzie już późna jesień. Właściwie zapada pomału w sen, ale jeszcze można by dużo zrobić. A nawet trzeba, tylko, że jakoś nie mam już na to ochoty. Na mojej liście do zwiedzania przybywały kolejne, nawet niedalekie miejsca, a mnie się po prostu nie chce ruszać z miejsca. Nawet na działkę nie mam ochoty pojechać. Z zapałem zabrałam się za sweterek dla Oli, miałam pomysły na następny, ale zanim go skończyłam musiałam się zmuszać. Jedynie czytam, ostatnio nawet dużo. Nie chce mi się jednak przygotowywać posiłków, sprzątać, prać, dekorować mieszkania. Najgorsze, że czuję się zmęczona i nie chce mi się nawet wstawać, myć, jeść. Umawiam się na spotkania ze znajomymi, na kiedyś. Najlepiej zamknęłabym się w domu, sama. Mam wrażenie, że tego mi potrzeba, reszta mnie męczy. Czy może być, że wróciła depresja, pomimo, że biorę lekarstwa? Czy to wpływ jesieni, braku słońca, że jestem obojętna na wszystko? Latem skończyłam terapię, bo dobrze się czułam. Cieszyłam się ogrodem, robótkami, a teraz nawet nie mam marzeń na przyszłość. Wszystko, to tylko obowiązki, przymus, bez żadnej radości.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
-
Pierwsza w tym roku przeczytana książka, to " Sztuka słyszenia bicia serca " Jan-Philipp Sendker. Książka, która ...
-
Istnieje popularne powiedzenie: "rodzeństwo poznaje się, kiedy dzielony jest spadek". Oznacza ono, że dopiero w obliczu...
-
Nie każda babcia jest seniorką, ale każda seniorka jest babcią, chyba że nie doczekała się w swoim życiu dzieci, ale c...
-
Wczoraj rano, kiedy stanęłam przy łazienkowym oknie, zobaczyłam je, nasze żurawie przyleciały. Stały na polu, na śniegu, a za ch...
-
Tato, miałbyś dzisiaj 98 lat. Niektórzy żyją jeszcze w tym wieku. Ciebie nie ma już od 28 lat. Taka nasza kolej rzeczy. Rod...
-
Robiłam dosyć długo, bo więcej czasu poświęcałam książkom, ale udało się skończyć jeszcze przed wiosną. Zresztą na chłodne wy...
-
Porządkując mój księgozbiór, czasem zwracam uwagę na niektóre książki, których już nie chcę. Oddaję je do biblioteki, a te stare,...

Elu, miewam takie dni, marazm i pidżama cały dzień, jakaś kanapka na obiad, drzemki i oglądanie durnot na YouTube. Ale na szczęście to są tylko dni, chociaż w listopadzie jest ich więcej. A tak w ogóle, z wiekiem ludzie męczą mnie coraz bardziej.
OdpowiedzUsuńMyślę, że to przez ten jesienny czas. Również przychodzą do mnie takie chwile a z ludźmi spotykam się tylko wtedy, kiedy muszę. Czasami tak po prostu jest, że potrzebujemy chwili dla siebie, wyciszenia, by potem powrócić z nową energią.
OdpowiedzUsuńI feel sorry for you, because I know exactly how you feel right now. I feel the same way myself. November is the heaviest month of the year, and it's a struggle to get through it. I'm looking forward to December 21st, because that's the winter solstice. Warm greetings.
OdpowiedzUsuńJesień potrafi dołożyć swoje. Każdy może mieć gorszy czas, nawet po dobrym lecie i terapii. Dobrze, że o tym piszesz. To już krok ku lepszemu. Przytulam Cię myślami.
OdpowiedzUsuńTakie dni się zdarzają, zwłaszcza jesienią o to łatwo, dni krótkie, szare, mało słońca, a to wszystko wpływa na nas nastrój, energię. Trzeba odpocząć, jeśli organizm się tego domaga, odpuścić co można, a w końcu będzie lepiej. Pozdrawiam serdecznie:)
OdpowiedzUsuńJesień sprzyja kiepskim nastrojom. To gorszy czas dla wielu. Dla mnie teraz również, bo dopadł mnie rzut mojej choroby, nie mogę wiele. Czytam pogodne książki, słucham muzyki i szydełkuję. Wszystko z umiarem, bo niewiele mogę. Liczę na lepszy czas i Tobie również tego życzę z całego serca:):):)
OdpowiedzUsuń