W ubiegłym roku przeniosłam maliny rosnące wzdłuż warzywnika na działkę, gdzie nie będą niczemu przeszkadzać. Było trochę pracy, bo korzenie zaczęły opanowywać cały warzywnik. W tym roku zlikwidowałam część ze skarpy, gdzie rosły tylko maliny. Uznałam, że jest ich za dużo. Nie potrzeba mi tyle do przerobu. Część rozdałam, reszta czeka we wiadrze z wodą na chętnych. To miejsce chcę zagospodarować roślinami ozdobnymi. Nie chcę w ogrodzie więcej roślin, które wytrzymują zaledwie 3-4 miesiące i wymagają pieszczot, dlatego posadziłam tam iglaki, azalie i rododendrony, ostrokrzew i może coś jeszcze. Narazie są małe, więc luki wypełniam bylinami i kamieniami. Po sezonie i zlikwidowaniu pozostałych malin, chcę tam jeszcze posadzić hosty. Do przesadzenia są hortensje i pewnie coś jeszcze. Wszystko na lata, aby obsługi było jak najmniej.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
-
W lipcu, kiedy Asia z rodziną była na wakacjach, ja chodziłam karmić ich koty. Na stole leżały rozpoczęte puzzle. Zaczęłam ...
-
Wrzesień to już jesień, co prawda za progiem, ale jej atmosferę już się czuje. Zapanowała nostalgiczna cisza i spokój, przyroda...
-
Wczoraj zakończyłam kolejny i właściwie ostatni etap związany z dzieciństwem i młodością. To, co mnie z tym okresem łączyło, odeszł...
-
Przejeżdżałam tamtędy setki, a może nawet więcej razy. Ot, kilka domów przy drodze, jakaś boczna droga. Nawet głębiej w polu nie...
-
Utrwalam je, aby wspominać kiedy będzie zima, albo kiedy nie będę miała możliwości na opiekę nad ogrodem. Dzisiejszy jest już w j...
-
Chciałam powiedzieć, przecież to dopiero wrzesień, ale zaraz sobie uświadomiłam, że już prawie wkraczamy w październik. Ogród ...
-
Według ilości poświęcanego czasu na różne zajęcia, nie licząc oczywiście codziennych obowiązków, to wymieniłabym ogród, książk...
Niestety, w pewnym czasie konieczne są zmiany w ogrodzie. Ja też ograniczyłam ilość malin. Wśród znajomych brakuje chętnych do ich zerwania i zabrania. Gotowe i owszem ale ja nie mogę ze względu na kleszcze przebywać długo w tych krzewach. Mój Eryk chętnie je zbiera bo wie, że ja uwielbiam robić przetwory. Z ubiegłego roku mamy nietknięte wszystkie zaprawy. Ileż mogą zjeść dwie osoby. Oprócz malin są ostrężyny, borówki amerykańskie, jagody kamczackie, świdośliwy a w tym roku tego wszystkiego będzie zatrzęsienie. I jak tu dogodzić. Urodzaj źle, nieurodzaj też źle.
OdpowiedzUsuńSerdecznie Cię pozdrawiam:)
Właśnie ja też zrywam, przetwarzam i jeszcze nie ma chętnych. Wolą soki z kartona. Jedynie dzieci od córki lubią babcine soki, ale wystarczy to co pozostało z ubiegłego roku i pozostawione maliny.
Usuń