poniedziałek, 23 września 2024

Jesień

        Chłodne wieczory i zimne już noce. Dni pełne jeszcze słońca i ciepłe. Poranne mgły otulają ziemię. Babie lato tka swoją pajęczynę. W powietrzu, zwłaszcza wieczorem, czuć ten swoisty, jesienny zapach. Inny niż wiosną, inny niż latem. Pachnie dymem. Kiedyś w ogniskach pieczono ziemniaki, dzisiaj modne wszechobecne grille. Lubię ten czas. Za kolory, za ciszę, za zbliżający się czas odpoczynku. Kiedyś lubiłam za obfitość darów w ogrodzie, za urodzaj. Teraz już nie mam tej dawnej ochoty na przetwarzanie i zaprawianie wszystkiego, więc zbiory mogą być skromniejsze. Wczoraj w nocy, a może późnym wieczorem krzyczały nasze żurawie. Teraz już ucichły. Może się żegnały przed odlotem. Do zobaczenia w lutym. Na ziemi gęsto kładzie się jarzębina, spadają orzechy, pigwy, pigwowce. Na sąsiedniej ulicy pełno kasztanów, wystarczy pójść z koszykiem. Cisza, przyroda przygotowuje się do snu. Na razie do rana, ale wkrótce na dłużej. Wrzesień jest piękny, kolorowy, obfity w dobra natury, ale nadszedł tak prędko, za prędko, nie nasycając nas letnią przygodą dostatecznie. Lubię ten czas, a jednak czegoś żal. Może czasu nam danego, bo każda jesień to kolejny odcięty kupon, których niestety coraz mniej. Dlatego chłońmy pełną piersią jesienne powietrze, syćmy nasze oczy kolorami w parkach ogrodach i żyjmy nadzieją, że byle do wiosny.













sobota, 21 września 2024

Olsza czarna strzępolistna

 

Alnus glutinosa 'Laciniata'

           Jest to strzępolistna odmiana olszy, rodzima wersja  odmiany czarnej olszy. Ma liście powycinane do połowy odległości od nerwu głównego. Klapy są w zarysie trójkątne, skierowane skośnie ku przodowi. Z reguły ma 12 – 14 klap. Liście przypominają liście dębu. Drzewko jest często krzaczaste. Czasem jest krzewem z kilkoma pniami. Dorasta do 20 – 25 m wysokości. W wieku 10 lat ma ok. 2 m wysokości. Stara odmiana znana już od 1750 roku w Europie Zachodniej i Północnej.  Selekcję wyhodowano w 1819 roku w St. Germain w Paryżu. Kwitnie już w lutym zwracającymi uwagę żółtobrązowymi kwiatami zebranymi w kotki. Delikatne ulistnienie i zwisające gałęzie odmiany uprawnej ‘Laciniata’ nadają jej wyglądu pełnego gracji. Jesienią liście długo zachowują zielony kolor, aby w końcu przebarwić się na żółto. Od połowy sierpnia na ‘Laciniata’ pojawiają się małe zielone i czarne szyszki, które pozostają na drzewie jeszcze długo podczas zimy.
         Według informacji o uprawie dobrze znosi mrozy, ale nie lubi suszy. Wymaga gleby wilgotnej lub podmokłej. Wymaga też miejsca słonecznego. Odmiana polecana jest do ogrodów naśladujących naturę, angielskich, parków i zieleńców położonych na terenach podmokłych, nadrzecznych, zalewowych. Walory ozdobne to barwna dekoracyjna kora, ciekawy pokrój, wielobarwność, dekoracyjne liście, ozdobne pędy, przebarwiają się jesienią. 
         Kiedy zobaczyłam to drzewko szczepione na pniu, zapragnęłam je mieć. Podobały mi się jego ciekawe listki. Posadziłam go na miejscu, które według mnie spełnia. warunki. Rośnie w pełnym słońcu, ale za mokro  nie ma. Staram się go podlewać. Niestety rosło tam już trzy lata i było w coraz gorszej kondycji. Zamiast rosnąć marniało. W ubiegłym roku sporo gałązek musiałam wyciąć, bo szpeciły. Myślałam nawet o zmianie miejsca. W tym roku przyjemnie zaskoczyło. Wypuściło nowe. Mam nadzieję, że teraz już będzie tylko przyrastać, a to był tylko  trudny jego początek  w moim ogrodzie.


               Kiedy zobaczyłam to drzewko szczepione na pniu, zapragnęłam je mieć. Podobały mi się jego ciekawe listki. Posadziłam go na miejscu, które według mnie spełnia. warunki. Niestety rosło tam już trzy lata i było w coraz gorszej kondycji. Zamiast rosnąć marniało. W ubiegłym roku sporo gałązek musiałam wyciąć, bo szpeciły. Myślałam nawet o zmianie miejsca. W tym roku przyjemnie zaskoczyło. Wypuściło nowe. Mam nadzieję, że teraz już będzie tylko przyrastać.



środa, 18 września 2024

" Więzień nieba" - Carlos Ruiz Zafon


           W czytanych opiniach o książkach, spotkałam się z zachwytami nad " Cieniem wiatru". " Więzień nieba" to ten sam autor i nawet książka z cyklu Cmentarza Zapomnianych Książek, ale to nie jest książka dla mnie. Akcja rozgrywa się w Barcelonie w 1957 roku, a we wspomnieniach jednego z bohaterów wracamy do okresu końca wojny domowej w Hiszpanii i początku II wojny światowej. Niektóre drastyczne opisy, znane z innych tytułów, innych autorów opisujących wojenne doświadczenia, w tej książce mają inny wydźwięk. Jest w nich tragedia, tajemnica, ale to jest fikcja, kryminał, triller czy wręcz fantazja. Ja takich książek nie lubię. Dużo wątków w których chwilami się gubiłam i nawet nie bardzo rozumiałam.  Pozostają niedopowiedziane sprawy, jakby autor nie wiedział jak je zakończyć. No i zakończenie, dla mnie trochę dziwne i niezrozumiałe, ale może sprawić, że sięgniesz po następną część. Człowiek to taka istota, która chce poznać skrywane tajemnice, ale ja chyba po nią nie sięgnę, bo ciężko mi się ją czytało.

" najlepszym kłamstwem jest zawsze prawda, z pominięciem najistotniejszej kwestii"
**
Przeznaczenie nie puka do drzwi naszego domu.
 Trzeba za nim ruszyć, wyjść mu na spotkanie".
---
34 książka, 411/13.072

niedziela, 15 września 2024

Rocznica


Dzisiaj już rok, jak odszedłeś,
wyjścia nie miałeś,
nie Ty, tak to zaplanowałeś.
Nie my liczymy godziny
i czas nam dany.
Nie możemy sobie wykupić
pobytu z terminem ważności
do dnia, jak byśmy sobie życzyli.
Gdy dama śmiertelna przychodzi,
idziemy.
Już nie płaczemy,
że trzeba się żegnać.
Nie biadolimy, że krótko. 
Idziemy, nie wiedząc dokąd
i co nas czeka.
Taki los każdego człowieka.

sobota, 14 września 2024

Oznaka życia

  

  "... i tylko wieczorem, gdy nie wiem jak ułożyć ręce do snu, bo bolą w każdej pozycji, myślę sobie pozytywnie - w końcu ból to oznaka życia".  Takie zdanie gdzieś przeczytałam . Wiem co oznacza taki ból nóg. Przyzwyczaiłam się, że w ten sposób odzywa się do mnie mój kręgosłup. Z bólem można żyć. Gorzej, gdy serce skacze nieprzepisowo, niemiarowo. Nawet nie boli, ale sprawia nieprzyjemne uczucie w klatce. Trzepocze się jakby chciało wyskoczyć z klatki piersiowej. Lekarz rodzinny skierował na SOR, parę godzin czekania, badań, leków, kroplówek i sytuacja została zażegnana. Na szczęście to nie było to najgorsze. Tylko stres.  A swoją drogą, żeby wizyty u matki były tak stresujące, to też jest chore. I to nie,  że jest bardziej chora, bo według opinii lekarza, ma się całkiem dobrze,  tylko że zmanipulowała, abym tak myślała.

piątek, 13 września 2024

Cytat - Lew Tołstoj


" Jeśli czujesz ból, żyjesz.
Jeśli czujesz ból innych, jesteś człowiekiem"

                                    Lew Tołstoj

poniedziałek, 9 września 2024

Dżem z jarzębiny


        Jarzębina to jeden z nieodłącznych symboli polskiej jesieni, ale wciąż jest niedoceniana jako dodatek w kuchni. Warto to zmienić, bo od dawna jest wykorzystywana w zielarstwie ze względu na swoje właściwości lecznicze. Jest źródłem wielu cennych witamin i mikroelementów. Wspiera odporność, wspomaga pracę układu pokarmowego. Reguluje pracę jelit, dlatego można ją stosować przy zaparciach i biegunkach, działa też osłaniająco na ściany żołądka i jelit. Jest znana ze swoich właściwości regenerujących wątrobę.
       Niestety, nie nadaje się do jedzenia na surowo ze względu na zawarty w niej trujący kwas parasorbowy. Jednak łatwo można go zneutralizować, mrożąc lub gotując owoce. Te zabiegi pomagają też zmniejszyć goryczkę jarzębiny.
        Można z niej zrobić pyszny dżem o charakterystycznym smaku z lekką goryczką. Dżem można wykorzystać zarówno jako dodatek do dań słodkich, jak i wytrawnych. Sprawdzi się jako nadzienie do słodkich bułek i ciastek, można go dodać do naleśników albo posłodzić nim herbatę. Przetwory z jarzębiny można dodawać także do pieczonych mięs czy do wędlin. Jednym słowem pasuje do dań słodkich i wytrawnych
           
PRZEPIS:

1 kg jarzębiny (wcześniej przemrożonej przez dwa dni)
1/2 kg cukru
1/2 szklanki wody

          Przemrożone w zamrażalniku owoce jarzębiny zalewam w garnku odrobiną wody. Gotuję, aż owoce nieco zmiękną. Dodaję cukier i gotuję na wolnym ogniu aż do uzyskania ulubionej konsystencji. Mieszam co jakiś czas drewnianą łyżką, aby nie przypalić dżemu.
Gorący dżem nakładam do wyparzonych słoików. I to wszystko. Smacznego.