niedziela, 15 grudnia 2019

Adwent, już trzecia niedziela


                 Adwent jest fioletowy. Dzisiejsza niedziela, trzecia już, jest różowa.  Gaudete , to  jej łacińska nazwa. Słowo to pochodzi od łacińskiego czasownika i jest wezwaniem do radości. Radujcie się, bo Bóg jest blisko nas. Mamy rozwijać w sobie umiejętność radowania i cieszenia się. Otwórzmy na oścież drzwi Chrystusowi. Nasze serce może stać się Betlejem. Przeczytałam, że Papież Jan XXIII powiedział, że do Nieba nie wpuszczają ponuraków, tylko ludzi, którzy umieją się cieszyć. Niestety, my często nie umiemy się cieszyć, bo zapomnieliśmy, jak to się robi. Bądźmy więc radośni,  nie zamykajmy się w samotności i smutku. Byliśmy dzisiaj na mszy dla dzieci. Na tych mszach dla dzieci, ksiądz zamiast kazania rozmawia z dziećmi na temat ewangelii. Na pytanie " co będzie po trzeciej niedzieli" jakiś chłopiec powiedział " jeszcze jedna niedziela i prezenciki". Mnie też chce się dzisiaj pakować prezenciki, ale poczekam. Te już zapakowane trudniej ukryć.

sobota, 14 grudnia 2019

Dzisiaj się narobiłam.

           Okien do czyszczenia mam dużo. Dwadzieścia i to w różnych zestawieniach. Raz są to drzwi na balkon innym razem niewielkie w łazience. Tych w garażu nie liczę. Poczyścić je wszystkie to praca na kilka dni i jak mówię, zaraz zacznie padać, a ulica to nieutwardzona gruntowa droga, więc zaraz mogę zacząć czyścić je od nowa. Dzisiaj też czyściłam / cztery plus podwójne drzwi na balkon/.  Narobiłam się co niemiara. Machanie ręką, skakanie po drabinie itd., ale są czyste . Są też czyste firanki. No i moja widliczka już nie jest kłopotem.



                 Na kominku jeszcze tylko przedsmak świąt.


piątek, 13 grudnia 2019

Dzisiaj nic nie robię



          Dzisiaj nic nie robię. Wczoraj  byłam na urodzinach. 87 lat to poważny wiek. Ostatnia osoba w rodzinie z tego pokolenia. Wszystkiego dobrego życzę. Wymarzłam tam niemiłosiernie. Popołudniowe palenie w piecu, więc praktycznie jak przyjechaliśmy. Poprzedniego dnia wcale. Dzisiaj bardzo niskie ciśnienie powietrza. W sumie czuję się podle. 
      Będąc w Lidlu po codzienne zakupy zauważyłam ciekawą roślinkę o ozdobnych liściach. Nazwa nic mi nie mówiła. Widliczka. Kupiłam z myślą, że potem może do ogrodu. W domu  w ruch poszedł internet i znalazłam o niej informacje.
             Widliczka to paproć /Selaginella/. Większość gatunków z tego rodzaju występuje na obszarach tropikalnych o klimacie wilgotnym. Widliczki uprawiane w innych rejonach świata są jako rośliny doniczkowe. Cały rodzaj Selaginella liczy około 700 gatunków. Gatunkiem typowym i najczęściej spotykanym w stanie dzikim we florze Polski jest widliczka ostrozębna. Gatunkiem u nas wymarłym jest natomiast widliczka szwajcarska. Widliczki występujące w stanie dzikim na terenie Polski, są objęte ochroną ścisłą i nie wolno ich ruszać, a tym bardziej zbierać. W uprawie doniczkowej spotyka się kilka gatunków m.in.: widliczkę Martensa mającą wzniesiony pokrój, widliczkę Kraussa (łac. Selaginella kraussiana) o pokroju dywanowo-płożącym, widliczkę łuskowatą/łuskolistną zwaną też różą jerychońską. Jaka jest moja? Ma chyba pokrój wzniesiony.  Poszczególne gatunki mają pędy o różnych kolorach – od miedzianobrązowego, przez czerwonawy i soczyście zielony, do niebieskawego. U niektórych gatunków liście zmieniają ponadto zabarwienie w ciągu dnia. Jest to możliwe, ponieważ pod wpływem silnego światła słonecznego, ich chloroplasty w liściach i łodygach przesuwają się w głąb komórek. Na  kolorowych liściach często występują też dodatkowo na stałe mniejsze, żółte i białe wybarwienia na przykład liście pstre, biało obrzeżone lub w jasnym, niemal żółtym kolorze, jak np. odmiana ‘Variegata’. Każdy liść u nasady posiada ponadto bezzieleniowy języczek, przy pomocy, którego rośliny te pobierają wodę niezbędną do życia. Widliczka  doniczkowa wymaga stanowiska jasnego, ale nie nasłonecznionego, najlepiej więc powinno być półcieniste. Postawiona w zbyt ciemnym miejscu szybko zblednie i zrobi się wybujała. Z kolei w miejscu zbyt słonecznym może zostać szybko poparzona i zacznie przez to zasychać. Widliczki rosną ponadto w temperaturze pokojowej lub zbliżonej do pokojowej, wynoszącej w granicach 20-22°C. Zimą może być nawet niższa temperatura, jednak nie poniżej 13°C. Najwięcej problemów stwarza zapewnienie tym roślinkom odpowiednio wysokiej wilgotności nie tylko podłoża, ale i powietrznego otoczenia. Widliczka paproć ma delikatne liście i kruche łodyżki, więc w żadnym wypadku nie toleruje przesuszania podłoża i zbyt suchego powietrza. Ziemia w doniczce powinna być praktycznie stale wilgotna. Znawcy tych kwiatów doradzają, że realnie każda Selaginella będzie najlepiej rosła w szklanych pojemnikach, terrariach kwiatowych lub oknach kwiatowych. Dopiero w takich zamkniętych enklawach można, bowiem zapewnić widliczkom odpowiednio wysoką i stałą wilgotność. W normalnej hodowli doniczkowej trzeba je natomiast niemal codziennie i codziennie zraszać wodą letnią lub nawet ciepłą, gdyż zimna może im zaszkodzić.  Jedynie widliczka zmartwychwstanka, czyli róża jerychońska, jeśli zdarzy się o niej zapomnieć na kilka tygodni i ją przez to zasuszyć, to bardzo szybko można ją ponownie wybudzić, doprowadzając do jej swoistego zmartwychwstania. Jaka jest moja? Widliczka i to wszystko. Zaczął się wiec problem. Gdzie postawić, bo tam gdzie chciałam może być nie dobrze.  Dzisiaj stoi na oknie w łazience, ale to też nie jest dobre, bo chyba za ciepło. Nie miała baba kłopotu, kupiła sobie widliczkę.




czwartek, 12 grudnia 2019

Wianek na drzwi

          Miało być nastrojowo już od furtki i niestety moje zawieszki z masy solnej wiszace na sumaku diabli wzięli. Deszcz i przymrozek sprawiły, że zawieszki się rozmoczyły i pospadały. Miało być pięknie, a wyszło,  nie powiem jak zawsze, ale jak często. Zostały na gałazkach tylko sznureczki. Szkoda, było ładnie. Może jeszcze coś wymyślę innego. Zatem nie od furtki, ale od wejścia do domu jest już świątecznie. Na filarze wisi  świecący łańcuch choinkowy, na schodach stoi donica z roślinkami na tą okazję i na drzwiach powiesiłam wianek.




            PS.
           Kupiłam w Pepko styropianowe bombeczki za 10 złotych i białe w różnych wielkościach powiesiłam zamiast rozmoczonych "ciasteczek" na sumaku przy furtce. Donica na schodach też dostała jutowe ubranko i czerwoną bombeczkę.



środa, 11 grudnia 2019

W ferworze przedświątecznych zajęć


               A dlaczego by, nie?

            Wczoraj dostarczyłam paczkę dla nieznanego mi dziecka. MOPS organizuje gwiazdkę dla dzieci z rodzin w niedostatku. Nie znam ich, ale na podstawie informacji otrzymanej można sprawić  dziecku przyjemność. W tym roku miałam ośmioletniego chłopca.  W podziękowaniu darczyńca otrzymuje ładną zawieszkę. Moja już wisi.


wtorek, 10 grudnia 2019

Nastrojowo już od furtki

             Kiedy pracowałam, grudzień był ciężkim okresem. Koniec roku, więc pilnowanie co jeszcze i gdzie wydać, gdzie aby nie przekroczyć, bo dyscyplina. Stresy, nerwy i brak czasu. Teraz mogę się zabawiać i na przykład dekorować co mi się żywnie podoba. W ubiegłym roku robiłam z wnusią z masy solnej " ciasteczka". Przeleżały cały rok, a teraz zrobiłam z nich dekorację na sumaku. Zawiesiłam na sznureczkach i z sumakowymi owocami tworzą nawet niezły duet.






              Do tradycji też już należy kupowanie świerka do dekoracji na schody przy wejściu. Na wiosnę znajduje swoje miejsce w ogrodzie. Pierwszy raz kupiłam już taki większy egzemplarz, niestety choinka typowo świateczna z podciętymi korzeniami i nie przeżyła. Teraz kupuję mniejsze, typowe sadzonkowe. Dokładam coś do tego i już. W tym roku dodałam golterie i ciemiernika.




               A wczoraj, aby wieczór się nie dłużył zrobiłam zawieszkę- obrazek świąteczny.

poniedziałek, 9 grudnia 2019

Przygotowania do świąt

               Przygotowania do świąt trwają już od jakiegoś czasu. Kartki, bombki, stroiki, prezenty. Te ostatnie już są. Tylko popakować i do worka Mikołajowego włożyć. Ale zaraz, prezenty to sprawa Mikołaja. On się musi też przygotować.  Znalazłam gdzieś taki obrazek dotyczący jego przygotowań. Dzieciom tego nie można pokazywać.