Jest takie powiedzenie " nie oceniaj książki po okładce" i chociaż ma ono głębsze znaczenie, można też odnieść dosłownie. Będąc ostatnio z wnuczkami w bibliotece, zwróciłam uwagę na książkę " Rzeka lodu". Po okładce to nic pochlebnego, ale podobała mi się i tytuł, który według mnie wiele zawierał. Wzięłam ją, a pani bibliotekarka powiedziała, petarda, super wybór i po przeczytaniu całkowicie się z tym zgadzam.
Jest to książka, której treść oparta jest na prawdziwych wydarzeniach. Są w niej opisane losy kobiety, która żyła w 1789 roku. Wówczas w zamarzniętej rzece Kennebec, która przepływa przez małe miasteczko, znaleziono zwłoki mężczyzny. Martha Ballard zostaje wezwana jako pierwsza na miejsce wypadku, by rozwiązać tajemnicę śmierci. Zmuszona jest samodzielnie dotrzeć do prawdy o morderstwie, kiedy miejscowy lekarz podważa wyniki śledztwa kobiety. W książce 30 procent treści to fikcja literacka. Martha Ballard jest prawdziwa. Była akuszerką, uzdrowicielką, żoną i matką. Przez 30 lat pisała pamiętniki. To one stały się źródłem informacji do napisania tej książki.
To opowieść o Marthcie Ballard, ale poprzez jej profesję o kobietach żyjących w tamtych czasach. Ich życie musiało być związane z mężczyznami. Czasem te związki były dobre, ale częściej chyba nie. To opowieść o świecie utkanym z sekretów, gdzie cnota może być karą, a wina przywilejem, oczywiście mężczyzn, w którym kobieta nie ma głosu, a jednak to ona jest motorem życia. W tle intryg pięknie opisane zostało małżeństwo bohaterki. To opowieść o prawdzie, która wymaga odwagi.
Autorka przywołuje konkretne fakty, tworząc intrygującą i bardzo ciekawą opowieść. Sensacja, thriller, kryminał dla mnie proza obyczajowa.
" Pamięć to paskudna rzecz, podatna na wypaczenia i zniekształcenia.
Ale papier i atrament przyjmują prawdę bez emocji i relacjonują ją bez uprzedzeń."
Może dlatego piszę bloga i nie tylko.
---
41 książka, 469/17.733

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz