Wróciłam z ogrodu. Jestem skonana, ale szczęśliwa. Teraz jest czas na piwonie. Deszcze je trochę przedwcześnie zniszczyły, ale i tak cieszą. Zresztą nie tylko piwonie.
Zawilec wielkokwiatowy, czy leśny kwitnie później niż gajowy i super zadarnia. Co prawda trochę to trwało ale teraz pokrywa sporą część rabaty.
I mój zakątek hostowy. Jeszcze do nich się nie dobrały ślimaki. Mam też nadzieję, że nie dostaną jakich chorób grzybowych. Może powinnam je popryskać profilaktycznie.
No i marzyły mi się takie ścieżki, które dokądś prowadzą, a potem trzeba zmienić kierunek, bo ścieżka się urywa, a ogród jeszcze dalej jest.





















Stepping away from a long day of gardening with that mixture of exhaustion and happiness is the absolute best feeling. Even with the rain cut shorting their peak, peonies always bring such a spectacular presence to the yard while they last. Your late-blooming anemones look incredible spreading across the flowerbed, and keeping the hostas completely free of slug damage is a major victory for any gardener. Your poetic thought about paths that end only to reveal more garden further away perfectly captures the endless, rewarding nature of cultivating your own green space.
OdpowiedzUsuńSą przepiękne i niektóre bosssko pachną. Są w ogrodzie mojej mamy, a ona ma je jeszcze z ogrodu swojej mamy czyli mojej babci. Pięknie masz zadbany ogród...
OdpowiedzUsuńElu, masz zachwycający ogród, ależ ogrom cudnych kwiatów... Kolekcja piwonii po prostu rzuca na kolana, uwielbiam te kwiaty. Moje koniecznie trzeba poprzesadzać, bo sąsiadujące rośliny mocno je zacieniły i słabo kwitną, potrzebują nowego miejsca.
OdpowiedzUsuńNaparstnice... cały łan... cudo <3 Wysiewają Ci się same, czy wysadzasz ?
Pozdrawiam serdecznie, Agness:)
Dużo kwiatów mam z wysiania, naparstnice też.
OdpowiedzUsuńBeautiful photos. ❤️ Warm greetings from Montreal, Canada ❤️ 😊 🇨🇦
OdpowiedzUsuńPrzepiękne zdjęcia, kwiaty robią wrażenie :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie :)
Elu, cudne masz te zakątki, ścieżki, kwiaty ... Ogród pięknie zadbany nie dziwię się, że wróciłaś skonana.
OdpowiedzUsuńElu! Zachwycający ogród. W tym roku nie nacieszyłam się swoimi piwoniami. Ciągle padało a one niezbyt lubią deszcze. U mnie dzisiaj pierwszy dzień bez opadów.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)