Pisałam ostatnio o Zblewie. To gminna wieś, a w gminie nie tylko Zblewo warte zobaczenia. Co zatem warto zobaczyć oprócz Zblewa będąc w okolicy.
Oczywiście w samym Zblewie uwagę zwraca neogotycki kościół św. Michała Archanioła z 1880 roku. Obecna świątynia w stylu neogotyckim została wzniesiona w latach 1879-1880 , a konsekrowana została w 1887 roku. Jest to budowla murowana z czerwonej cegły, o solidnych rozmiarach, z żebrowym sklepieniem podpartym 16 filarami i wysoką, smukłą wieżą nakrytą hełmem wiciowym z zegarem, na której są umieszczone cztery dzwony, Michał - najstarszy, Najświętszego Serca Pana Jezusa, Jezus - Maryja i Stanisław. Kościół jest orientowany, czyli jego prezbiterium znajduje się od strony wschodniej. Posiada wieżę i główne wejście od strony zachodniej.
W obecnej świątyni oryginalnie były umieszczone trzy neogotyckie ołtarze. Do dziś przetrwały z nich tylko dwa. Chociaż nie są one dziełami sztuki, to kompozycyjnie pasują do neogotyckiej architektury. Z kolei ołtarz główny, w ramach reformy liturgicznej po Soborze Watykańskim II, został zastąpiony tzw. ołtarzem soborowym, czyli twarzą do ludu. W 2003 roku został zamontowany ponownie neogotycki ołtarz z dawnej kaplicy Collegium Marianum w Pelplinie.
W Pinczynie wart zobaczenia jest neobarokowy kościół św. Elżbiety. Reprezentuje on styl neobarokowy. Obecna murowana świątynia została wzniesiona w latach 1926–1927. Wcześniej w tym miejscu stał kościół drewniany z 1743 roku. Może w Zblewie był podobny.
Na wieży obecnego kościoła znajduje się dzwon odlany w 1711 roku. Przechowywane są też XVIII-wieczne, rokokowe feretrony. W 2008 roku obiekt wraz z dawnym cmentarzem wpisano do rejestru zabytków województwa pomorskiego.
Niedaleko Miradowa, pomiędzy jeziorami Grygorek i Raduńskim znajduje się wielokręgowe grodzisko tzw. gród Radzona . Jest to położony w lesie, tajemniczy obiekt archeologiczny, prawdopodobnie wczesnośredniowieczny. Do stanowiska można dotrzeć leśną ścieżką od wschodniego brzegu jeziora. Obiekt ten stanowi jedną z najciekawszych, choć słabo zbadanych ciekawostek historycznych tego regionu.
Kolejny obiekt historyczny to Wyspa Starościńska na Jeziorze Borzechowskim Wielkim. Na wyspie ukryte są pozostałości ruin XIII-wiecznej ziemno-kamiennej siedziby kasztelańskiej oraz zamku krzyżackiego z basztą. Ta zalesiona wyspa o powierzchni około 4 ha ma bogatą historię. W XVI wieku była siedzibą polskich starostów. Już w XIII wieku funkcjonował tam gród kasztelański. Około 1305 roku w jego miejscu Krzyżacy wznieśli zamek obronny. Od XVI wieku do pierwszego rozbioru wyspę zamieszkiwali polscy starostowie. Warownia została zniszczona przez Szwedów. Aby obejrzeć pozostałości fundamentów i poczuć klimat tego odciętego od lądu miejsca, najlepiej opłynąć wyspę kajakiem lub łodzią, ale ze względu na ochronę przyrody i prace archeologiczne wstęp na sam ląd może być ograniczany.
Borzechowo wraz ze Zblewem dostało się Krzyżakom w 1305 roku. Zbudowali oni na wyspie warowny zamek. Zamek stał na wzgórzu, był widoczny na całą okolicę. Obok wielu sal, salonów mieściła się tu kaplica i kuźnia. Na wyspę można było dostać się przez drewniany most od strony zachodniej. Siedziba kasztelańska była tam już przedtem. Starostowie grudziądzcy byli panami na Borzechowie przez ponad dwa wieki. Pierwsza próba usamodzielnienia się Borzechowa miała miejsce w 1553 roku, wtedy to król Zygmunt II August nadał dobra borzechowskie Lubichowo, Osowo, Zblewo, i Zieloną Górę swojemu dworzaninowi Fabianowi Wojanowskiemu. Po jego śmierci Borzechowo objął stryj Fabiana, Piotr Wojanowski wówczas starosta grudziądzki. Kolejnym włodarzem od 1569 roku był Fabian Czema. Po śmierci Czermy w 1581 roku Borzechowo się usamodzielniło.
Pierwszym borzechowskim starostą został Tideman Giese. Na łożu śmierci w 1582 roku prosił on króla, by za jego zasługi wojenne pozostawić Borzechowo swoim braciom. Król Stefan Batory zgadza się, i następcą Tidemana zostaje jego brat Michał, sekretarz książęcy w Królewcu. Obszar starostwa liczył 60 łanów, a 1 łan to około 18 ha. Należały do niego, zamek pokrzyżacki w Borzechowie, Bytonia, Lipinki Królewskie, Lubichowo, Młyńsk, Osowo, Zblewo, Zielona Góra i Zimne Zdroje. Michał rezydował na borzechowskim starostwie aż do śmierci w 1588 roku. Potem przywilej ten piastowała jego żona Urszula, siostra Reinholda Hedensteina, sekretarza króla Zygmunta III Wazy. Kolejnymi starostami byli: Jan Loka 1603-1623, drugi mąż Urszuli. Po śmierci Urszuli Jan ponownie się ożenił, jego wybranką była Eufrozyna Knutówna, która rezydowała na starostwie 3 lata, wychodząc ponownie za mąż, za Jana Kosa, który prawnie został starostą w latach 1626-1655. W 1655 roku na borzechowski zamek wdarli się Szwedzi, częściowo go zniszczyli i splądrowali. W 1688 roku starostą borzechowskim zostaje 36 letni Jan Jakub Potulicki herbu Grzymała, poseł, wojewoda brzesko-kujawski. Potulicki nadał wielu chłopom ziemię w okolicach Bytoni i Zblewa. Otrzymali ją za udział w wyprawie wiedeńskiej w 1683 roku.
Ostatnim starostą borzechowskim był Jakub Przebędowski, który stracił starostwo na rzecz komisarzy pruskich w 1772 roku. Jakub Przebęndowski wystosował wtedy do pruskiego króla prośbę o odszkodowanie, lecz wniosek ten odrzucono.
W 1778 roku król pruski Fryderyk II nakazał zamek rozebrać, a z pozyskanego materiału zbudować koszary wojskowe w Starogardzie dla pułku fizylierów. Na wyspie pozostały jedynie kamienie, które wywieziono w czasie hitlerowskiej okupacji do budowy pobliskich dróg.
Z wyspą i jej mieszkańcami związanych jest kilka legend.
W Borzechowie znajduje się drewniana chata kociewska z XIX wieku z charakterystycznym podcieniem. Chata kryta strzechą, zbudowana na fundamentach z 1625 roku obecnie mieści izbę regionalną, w której została przedstawiona przeszłość, etnografia i tradycja ludowa tej części Kociewia. Obiekt pochodzi z XIX wieku, choć niektóre źródła wskazują także na jeszcze starsze fundamenty, bo sięgające nawet XVII wieku. To najlepiej zachowana chata tego typu na Kociewiu, co czyni ją jednym z najważniejszych zabytków tej części Pomorza. Chata, zachowana w swoim oryginalnym kształcie, pozwala lepiej zrozumieć realia życia dawnych mieszkańców regionu i docenić ich kunszt budowniczy.
O charakterystycznym wyglądzie budynku decyduje nie tylko tradycyjna, zrębowa konstrukcja z bali dębowych i sosnowych, ale także słomiana strzecha, która stanowiła niegdyś naturalne zabezpieczenie przed deszczem i chłodem. Chatę wzniesiono na kamienno-glinianych fundamentach, które do dziś świetnie przetrwały próbę czasu. Osobliwością jest podcień, zadaszona część wymagająca więcej umiejętności ciesielskich, będąca niegdyś oznaką większego dobrobytu wiejskiej rodziny.
Wchodząc do środka, ukazuje się prostota i funkcjonalność. Układ pomieszczeń został podporządkowany codziennym potrzebom mieszkańców. Centralne miejsce zajmuje obszerna sień z kominem, wokół którego koncentrowało się zarówno życie rodzinne, jak i praca. Komin pełnił funkcję grzewczą oraz pieca chlebowego i kuchni. Z sieni wchodziło się do jednej lub kilku izb, gdzie toczyła się codzienność, gdzie gotowano, jedzono, wypoczywano i świętowano. Najbardziej reprezentacyjną przestrzenią była biała izba, zadbana, wybielona, wyposażona w najcenniejsze meble i ozdoby. To w niej przyjmowano gości, kolędę, organizowano rodzinne uroczystości i spędzano świąteczne chwile.
Chata jest obecnie izbową ekspozycją muzealną, gdzie zgromadzono mnóstwo historycznych przedmiotów, od dawnego wyposażenia po narzędzia codziennego użytku. Oglądać tu można zabytkowe kredensy, ławy, stoły, kufry, kołyskę, lampy naftowe, żelazka z duszą, naczynia kuchenne, a nawet narzędzia warsztatowe, z których korzystali stolarze, kołodzieje czy szewcy. Szczególną uwagę przyciąga „wierściadło” . Jest to lokalny odpowiednik starego lustra, którego zastosowanie tłumaczą przewodnicy. Ciekawostką są również narzędzia gospodarskie, kierzanki, kołowrotki i centryfugi, będące świadectwem samowystarczalności dawnych rodzin wiejskich oraz regionalnych obyczajów. Każdy eksponat ma swoją historię i pochodzi od miejscowej ludności, co buduje niezwykle autentyczną atmosferę tego miejsca.
Drewniana chata kociewska jest czymś więcej niż tylko skansenem czy lokalnym muzeum – stała się sercem wsi. To tu obecnie mieści się lokalna biblioteka oraz odbywają warsztaty etnograficzne, spotkania literackie, festyny i wydarzenia związane z kociewską tradycją. Mieszkańcy pielęgnują pamięć o dawnych czasach, a chata łączy pokolenia, będąc miejscem spotkań, edukacji i integracji.
Chata położona jest blisko jeziora i otoczona zielenią – w pobliżu są liczne trasy spacerowe i rowerowe, a także arboretum w Wirtach oraz szlaki prowadzące przez lasy Kociewia. Ta lokalizacja pozwala łączyć poznawanie historii z aktywnym wypoczynkiem. W okolicy funkcjonują gospodarstwa agroturystyczne, co umożliwia dłuższy pobyt i pełne zanurzenie się w klimacie regionu.
Jeszcze niedawno zaprosiłabym do zwiedzania zespołu pałacowo – parkowego w Miradowie. Miradowo było wymieniane w źródłach pisanych już w 1305 roku. Wówczas Wacław III nadał wieś wojewodzie pomorskiemu Piotrowi Święcy. Ten z kolei w 1306 roku. sprzedał dobra Krzyżakom. W połowie XVI wieku Miradowo stanowiło własność szlachecką. W 1570 roku właścicielem był Leonard Kliński herbu Junosz, do którego należało również kilka innych wsi. Kliński pełnił funkcję posła stanów pruskich za panowania króla Zygmunta I. Jego rodzina posiadała majątek Miradowo do 1648 roku. Do 1945 roku właściciele wielokrotnie się zmieniali. W latach 30-tych XIX wieku majątek przejęła rodzina Müllerów. Ostatnią była Eryka Müller, która przejęła majątek w Miradowie oraz należące do niej majątki w Białym Bukowcu, Białachowie i Zblewie w 1933 roku. Pod koniec II wojny światowej Eryka Müller- Kuksman opuściła majątek i osiadła w Niemczech. Zespół dworsko-parkowy i folwark przeszedł na własność Skarbu Państwa, część majątku rozparcelowano, a na pozostałej części o powierzchni 412 ha utworzono w latach 50-tych XX wieku Zakład Rolny należący do Państwowych Gospodarstw Rolnych z siedzibą w Nowej Wsi. Zakład prowadził hodowlę bydła i trzody chlewnej, a w budynku dworu mieściła się administracja oraz mieszkania dla rodzin pracowniczych. W 1994 roku zlikwidowano PGR w Miradowie, a właścicielem została Agencja Własności Skarbu Państwa Oddział w Gdańsku. Potem kupił go znany prawnik, który pozwolił na unicestwienie.
Zespół dworsko-parkowo-folwarczny w Miradowo ma korzenie sięgające co najmniej średniowiecza, a sama wieś pojawia się w źródłach już na początku XIV wieku. Największy rozwój przypadł jednak na XIX i początek XX wieku, kiedy powstał folwark i przebudowano dwór do formy, którą znaliśmy do czasów współczesnych. Budynek dworu pochodzi z połowy XIX wieku, pierwotnie był szachulcowy, w latach 1919-1922 został przebudowany na murowany. Większość budynków gospodarczych powstała w latach 70-tych XIX wieku, tylko budynek kuźni z warsztatem powstał w 1899 roku. W 1912 roku wybudowano wieżę ciśnień. Dzisiaj widać jedynie układ dawnego folwarku, resztki ogrodzenia i staw, który kiedyś był częścią założenia parkowego.
Jednym z poruszających elementów jest grobowiec dawnych właścicieli. Ukryty wśród zieleni, dziś zniszczony, splądrowany, stanowi niemal symbol losu całego majątku.
Miradowo ma też swoje legendy. Najbardziej znana opowieść mówi o właścicielu, który nocą wraca na czarnym koniu w towarzystwie psa, pilnując swoich dawnych ziem.
Niedaleko Zblewa znajduje się Arboretum i Ogród Dendrologiczny położony w miejscowości Wirty nad Jeziorem Borzechowskim.
W latach 1875–1880 w szkółce drzew owocowych, nadleśniczy nadleśnictwa Wirty Adam Putrich wprowadził szpalerowe nasadzenie drzew owocowych, w latach 1890–1898 przy współpracy prof. Adama Schwappacha, założył 29 powierzchni doświadczalnych badających sposoby naturalizacji i aklimatyzacji oraz możliwości wykorzystania gospodarczego drzew obcego pochodzenia. Założono księgi, w których zapisywano obserwacje, a do wybuchu I wojny światowej wyniki badań publikowano w fachowych pismach. O pochodzeniu materiału szkółkarskiego, brak informacji. Na przełomie XIX i XX zgromadzono tam wielką kolekcję róż. W tym czasie przy współpracy z ogrodami botanicznymi w Berlinie i Eberswalde powstała część ogrodu stanowiąca zaczątek ogrodu botanicznego z kolekcją dendrologiczną. Pierwszą inwentaryzację ogrodu i charakterystykę gatunków przeprowadzono w 1924roku. Kolejny spis został dokonany w latach 1955–1958. Zarejestrowano 90 gatunków drzew liściastych i 140 iglastych.
Do lat pięćdziesiątych XX wieku staraniem nadleśniczych Kazimierza Szulisławskiego i Józefa Pozorskiego wzbogacono kolekcję o nową aleję drzew egzotycznych i zajmujące około 0,44 ha alpinarium. Niestety, huragan w listopadzie 1981 roku spowodował wielkie zniszczenia w drzewostanach. Powalił większość najstarszych daglezji. Część nasadzeń zniszczyły też mroźne zimy w latach 50-tych XX wieku i w latach 1987–1988, kiedy to w styczniu temperatury dochodziły do minus 30 stopni. W latach 1984–1988 zasadzono m.in. wiele drzew dalekowschodnich. W utrzymaniu i rozbudowie ogrodu oraz w pracach badawczych czynnie uczestniczy, obok służby leśnej, Instytut Dendrologii PAN w Kórniku.
Obecnie na terenie 33,61 ha rośnie blisko 145 gatunków, odmian i form roślin iglastych i 310 liściastych, a także około 150 gatunków runa leśnego. W arboretum znajduje się jedyny w Polsce okaz orzecha pośredniego. Ogród podzielony jest na cztery części: ogród dendrologiczny, roślinność europejska, amerykańska i azjatycka. Poszczególne części dzielą się na kwatery poprzedzielane drogami i oznaczone cyframi. Kolekcja arboretum dzieli się na dwie części. Część parkowa obejmuje kolekcję drzew iglastych i liściastych wysadzanych rzędami wzdłuż ścieżek. Część leśna przylegająca bezpośrednio do jeziora Borzechowskiego, poprzecinana jest dolinkami z okazami drzew egzotycznych i blisko dwustuletnich drzew krajowych. W lesie powstała ścieżka dydaktyczna o długości około 2,7 km, pozwalająca poznać różne typy lasów oraz sposoby ich zagospodarowania oraz ochrony.
Na terenie arboretum znajduje się grób syna założyciela ogrodu Adama Putricha.
.jpg)

.jpg)

.jpg)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz