Wczoraj byłam po raz pierwszy , w tym roku, w bibliotece. Przygotowana lista tytułów, wszystko było, ale na początek zainteresowała mnie książka spoza listy. Tytuł " Spalona za Czary" nawiązywał do ostatniej pozycji z ubiegłego roku. Tamta była trochę jak sprawozdanie. Ta nie pozwoliła spokojnie usiedzieć. Jest to powieść zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami, co wynika ze starych kronik Słupska. Jest w niej trochę historycznych faktów i bardzo realistyczne opisy. Słupsk, na przełomie XVII i XVIII wieku opętany żądzą polowania na czarownice. Spalono tam na stosie osiemnaście kobiet uważanych za diable służki, wiedźmy, czarownice. Jedną z nich była Katarzyna Zimmermann zwana Triną Papisten, której poświęcona jest książka, ale tak właściwie, jest książka poświęcona, każdej oskarżonej o czary kobiecie, bo wszystkie one żyły tak samo. Były żonami, matkami, gospodyniami, zielarkami, które swoją wiedzą pomagały innym, a jednocześnie były inne niż ich sąsiadki. Wiedziały więcej, były mądre, zapobiegliwe, posiadały urodę.
Trina to kobieta, która również zajmuje się zielarstwem i bezinteresownie pomaga innym ludziom. Mieszkańcy nie będą jednak pamiętać o jej dobrych uczynkach, gdy w ich okolicy zaczną pojawiać się plagi. Bez skrupułów zaczynają obwiniać Trinę o rzucanie uroków i klątw. I tak wystarczyło raz powiedziane słowo wiedźma, aby zawiść, zazdrość, odrzucenie, strach, niewiedza, zemsta i tym podobne emocje, pod płaszczykiem fanatyzmu i religijności, przekuć w piekło. Piekło dla kobiet. Słupska Baszta Czarownic stoi do dzisiaj, ale nigdy nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak cały Słupsk opisany w powieści.
Piękny, pełen metafor język, obrazowe, plastyczne opisy prowadziły mnie ulicami , polami, zaglądałam do domów, ogrodów. Wszędzie słyszałam głosy, czułam smaki, zapachy, deszczu, ziół i dymów.
Z opisami scen tortur spotkałam się w poprzedniej książce, Czarownice z Pomorza i Prus, jednak te, w tej książce, wnikały w moje wnętrze, że wprost czułam strach, który ogarnął tamten Słupsk. Chwilami musiałam odkładać książkę, jak dziecko zamyka oczy na widok brzydkiej sceny w bajce, bo wszystko we mnie drgało, ale zaraz wracałam, bo książka wciągała. Ale to nie była bajka. To straszna przeszłość, która istniała naprawdę. To historia obok której nie można przejść obojętnie. Książkę bardzo, bardzo polecam.
---
4 książka, 335/1.726

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz