Kolejna, pięknie wydana książka spod choinki. I cóż, książka wciąga powoli, ale intensywnie. Na początku nawet myślałam, że znowu wchodzę w coś na siłę, bo raczej nie lubię odkładać zaczętej i nie przeczytanej książki, ale popełniłabym błąd rezygnując z czytania. Kiedy dobiegłam do ostatniej strony, żałowałam, że się skończyła.
Jest to opowieść o rodzinie, która sporo przeszła. Historia trzech sióstr, bo czwarta, najmłodsza bliźniaczka, zaginęła w dzieciństwie, które będące w nie najlepszych stosunkach, pełne żalu i złych wspomnień wracają w rodzinne strony, by, jak sobie obiecały dwadzieścia pięć lat wcześniej, odkopać kapsułę czasu, oraz o babci, która lubiła mieć ostatnie słowo. Zdarzenie z dnia zaginięcia dziewczynki wywarło piętno na dalszych losach całej rodziny, a temat odpowiedzi co się z nią stało, przejawia się przez całą opowieść. Opowieść wzruszająca, pełna ciepła, pięknych narracji i ... humoru. To opowieść o sile rodzinnych więzów, odnawianiu kruchych relacji i przebaczeniu. Polecam.
"Podobno każdy człowiek jest lepszy, niż najgorsza rzecz, którą zrobił."
*
" Nigdy nie uda nam się zapobiec każdemu złu.
Możemy tylko cieszyć się z tego, co dobre, dopóki to mamy."
---
2 książka, 372/830
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz