Wnusia zawsze lubiła malować. Jeszcze nie miała trzech latek, gdy była u mnie przed przedszkolnym wiekiem, a siadała przy małej sztaludze i rysowała. Różne to były rysunki. Najczęściej abstrakcja, łączenie kolorów, czasem kilka kresek, a my w tym widzieliśmy to, co chcieliśmy widzieć. Przecież prawdziwi artyści też widzą swoje, nie zawsze to co my. :-). Swoją pasję rozwija i wychodzi jej to chyba coraz lepiej.
To te najstarsze abstrakcje, które znalazłam.
Czy to mogą być kwiaty?
















Bezstronnie i obiektywnie ja(osoba rękodzielna) jestem zachwycona.Mój ulubieniec to kotek w oknie.I jaka sprawność w różnych technikach,ach.Zazdroszczę cudnej Wnusi,Elu.Ewa.
OdpowiedzUsuńCudowne rysunki- malunki 😀 pięknie uchwycone. Pozdrawiam Elu
OdpowiedzUsuńUtalentowana wnusia! Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie, oczywiście ♥️
OdpowiedzUsuń