Chociaż w kalendarzu jeszcze jesień, tak dziwnie to jest w stosunku do natury, to mamy już prawdziwą zimę. Pierwszy śnieg był co prawda, u nas wczoraj. Białe były dachy, a w ogrodzie i na polach poprószone, jak ja mówię, popudrowane. Dzisiaj rano było jednak, chyba duże zaskoczenie. Biało, biało wszędzie. Po śniadaniu wyszłam na spacerek z aparatem, aby zachować, uwiecznić, bo nie wiadomo co będzie w południe. Rano było minus dwa / o ósmej godzinie/ w południe piękne słońce, ale śnieżek leży, a nawet lekko sypie nadal. Ogrodowe szarości i burości nabrały zupełnie innych barw. Jest pięknie, a ja mam imieninowy prezent.
Ach, u Ciebie piękna zima na całego!
OdpowiedzUsuńU nas na Śląsku też sypnęło śniegiem, chociaż nie tak obficie jak u Ciebie. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńElu, najlepsze życzenia imieninowe <3
OdpowiedzUsuńBardzo dużo śniegu u Was napadało, u nas też jest, ale tak tylko poprószone. Mimo tego jest tak świeżo, jasno i pięknie :)
Pozdrawiam serdecznie, Agness:)
Bardzo dziękuję za życzenia. A śnieg leży, nie topnieje, jest minus dwa.
UsuńOch, pięknie u Ciebie napadało śniegu :).
OdpowiedzUsuńU mnie też padał ale praktycznie od razu topniał...
Elu!
OdpowiedzUsuńNa swoich zdjęciach zaprezentowałaś magiczną zimę. Ogród przykryty śnieżną pierzynką wygląda baśniowo. U mnie szaro i buro.
Serdecznie pozdrawiam:)
Prawdziwa, zimowa magia.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie