Według ilości poświęcanego czasu na różne zajęcia, nie licząc oczywiście codziennych obowiązków, to wymieniłabym ogród, książki i wnusie. Nadal oczywiście fascynuje mnie robienie journali. Ostatnio poświęcałam na to mniej czasu, ale nie zaprzestałam. To nieustająca fascynacja. Tym razem z wpisami na temat szczęścia. Móc robić to co się lubi, to też szczęście, czyli 41 stron szczęścia.
I co poradzę, że już mam pomysły na następne. Teraz z wykorzystaniem zdjęć od mamy.










































Urocze i jakże budujące..:)Niektóre zdania muszę sobie zapisać.Postanowiłam być szczęśliwa,bo tak jest zdrowo:)))Ewa.
OdpowiedzUsuńYour diary looks very beautiful! Yes, be happy!
OdpowiedzUsuńJestem pod wrażeniem Twojej pracy. Jest przepiękna.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Oj tak trzeba robić to co sprawia przyjemność. Z wielką przyjemnością popodziwiałam twoją pracę Elu 😀 pozdrawiam i jestem ciekawa kolejnego pomysłu
OdpowiedzUsuńWow, przepiękna praca!
OdpowiedzUsuńCo jak co ale niektóre rzeczy po prostu nie mają pozytywnych stron.
OdpowiedzUsuńPrzepiękny...z duszą, z klasą, ze smakiem, jestem pełna podziwu.
OdpowiedzUsuńFantastyczne hobby! Wkładasz w nie chyba wiele serca bo efekty są niesamowite! Uściski ♥️
OdpowiedzUsuń