Jesień zbliża się dużymi krokami. Dwie trzecie sierpnia już za nami. W ogrodzie jeszcze tyle prac. Obiecałam sobie to i owo, że zrobię. Jest też tyle prac koniecznych, przesadzić, obciąć, poprawić, a mnie opanowało w tym miesiącu totalne lenistwo. Nie wiem czy to sprawa wieku, krążących gdzieś wirusów, tudzież poszczepoinkowych, przeciążenia organizmu, nostalgii, która, czai się w powietrzu, czy jeszcze nie wiadomo czego. Nic nie chce mi się robić. Na dodatek przez ogród przeszła cała chyba armia myszy, nirnic, czy nie wiem czego. Wszędzie duże dziury w ziemi, a rabaty całe przeryte. Cebule wiosennych kwiatów wszystkie leżą wyrzucone z ziemi. Makabra jakaś. I żeby mi się chciało, jak mi się nie chce, jak mi się zawsze chciało, to robiłabym szybko porządek, a ja padam zmęczona ospała, apatyczna. Na pocieszenie, trochę migawek z letniego ogrodu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
-
W lipcu, kiedy Asia z rodziną była na wakacjach, ja chodziłam karmić ich koty. Na stole leżały rozpoczęte puzzle. Zaczęłam ...
-
Wrzesień to już jesień, co prawda za progiem, ale jej atmosferę już się czuje. Zapanowała nostalgiczna cisza i spokój, przyroda...
-
Przejeżdżałam tamtędy setki, a może nawet więcej razy. Ot, kilka domów przy drodze, jakaś boczna droga. Nawet głębiej w polu nie...
-
Wczoraj zakończyłam kolejny i właściwie ostatni etap związany z dzieciństwem i młodością. To, co mnie z tym okresem łączyło, odeszł...
-
Utrwalam je, aby wspominać kiedy będzie zima, albo kiedy nie będę miała możliwości na opiekę nad ogrodem. Dzisiejszy jest już w j...
-
Chciałam powiedzieć, przecież to dopiero wrzesień, ale zaraz sobie uświadomiłam, że już prawie wkraczamy w październik. Ogród ...
-
Właśnie skończyłam czytać i siedzę teraz przy komputerze i brak mi słów. Jestem zdenerwowana, zła, sama nie wiem jaka. Książka...

Oj, włożyłaś pracy w ten ogród mnóstwo. Zadziwiają mnie zawsze wyplewione rabatki, przecież to trzeba trzymać rękę na pulsie cały czas, bo jeśli się odpuści, to chwasty nas pokonają. Nie myśl, że tylko Ty masz chwile słabości, mąż zawsze mi powtarza, żebym spojrzała w pesel:-) pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńAż trudno uwierzyć, że w ciągu trzech lat dokonałaś tak pozytywnych zmian w swoim ogrodzie. Każdy ogród wymaga sporo pracy a przecież mamy prawo być zmęczone przy wielu obowiązkach. Na 7 zdjęciu wypatrzyłam piękne rośliny. czy to jest czosnek ozdobny? znasz jego nazwę?
OdpowiedzUsuńA co do nieproszonych gości w ogrodzie to doskonale znam ten problem. Rośliny cebulkowe sadzę w podwójnych koszyczkach a mimo to potrafią je przegryźć i zjeść cebulki. W moim ogrodzie grasują karczowniki, nornice, turkucie podjadki. Czasem z bezsilności i nerwów mam ochotę wszystko zostawić i posiać trawę. Wiosną od nowa zaczynam syzyfową pracę.
Eluniu, życzę Ci relaksującej soboty i niedzieli:)
Elu, ileż to pracy wymaga, by w rok zrobić takie postępy!!! Dla mnie jesteś wzorem pracowitości więc kilka dni lenistwa jest całkiem usprawiedliwione.
OdpowiedzUsuńTo jak Krystynka Pellegrina tylko z laptopa siostry
UsuńDziękuję Wam za słowa wsparcia. To bardzo dużo znaczy. Wczoraj już czułam sie lepiej i znowu wyruszyłam do ogrodu popracować. Muszę przecież coś zrobić z tymi szalonymi nie wiem czym, kopiącymi nory i korytarze. Oj, moje grządki wcale nie są takie wypielone, pełno na nich chwastów, ale nie zaprzeczam, że od czasu do czasu z nimi walczę.Łucjo to są rzeczywiście czosnki, czosnki główkowate. Kwitną później od pozostałych. W ub roku opisałam moje czosnki w moim ogrodowym blogu https://mojeogrodowo.blogspot.com/search/label/czosnki%20ozdobne A dzisiaj, chociaż to niedziela to robiłam dżem z derenia. Zaczął bardzo opadać więc już do jutra nie czekałam. Życzę Wam miłej niedzieli
OdpowiedzUsuń