Jesień zbliża się dużymi krokami. Dwie trzecie sierpnia już za nami. W ogrodzie jeszcze tyle prac. Obiecałam sobie to i owo, że zrobię. Jest też tyle prac koniecznych, przesadzić, obciąć, poprawić, a mnie opanowało w tym miesiącu totalne lenistwo. Nie wiem czy to sprawa wieku, krążących gdzieś wirusów, tudzież poszczepoinkowych, przeciążenia organizmu, nostalgii, która, czai się w powietrzu, czy jeszcze nie wiadomo czego. Nic nie chce mi się robić. Na dodatek przez ogród przeszła cała chyba armia myszy, nirnic, czy nie wiem czego. Wszędzie duże dziury w ziemi, a rabaty całe przeryte. Cebule wiosennych kwiatów wszystkie leżą wyrzucone z ziemi. Makabra jakaś. I żeby mi się chciało, jak mi się nie chce, jak mi się zawsze chciało, to robiłabym szybko porządek, a ja padam zmęczona ospała, apatyczna. Na pocieszenie, trochę migawek z letniego ogrodu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
-
Wróciłam z ogrodu. Jestem skonana, ale szczęśliwa. Teraz jest czas na piwonie. Deszcze je trochę przedwcześnie zniszczyły, ale i...
-
Andrzej Zalewski , dziennikarz radiowej Jedynki, prowadzący audycję "Ekoradio", zainicjował w 2002 roku 0bcho...
-
Starość sama w sobie nie czyni człowieka mądrzejszym. Ona jedynie wzmacnia to, co było w nim zawsze. Dobry człowiek z wiekiem staje się łago...
-
Obiecałam sobie niedawno, że muszę zobaczyć Kościół Świętej Trójcy od wewnątrz . Pisałam o nim też niedawno . ...
-
Przywiozłam od mamy worek szyszek. Pewnie zbierała je w swoim ogrodzie do czegoś. Przywiozłam też dużą siatkę starych włoskich orzec...
-
Dzisiaj obchodzono w Gdańsku Święto ulicy Świętego Ducha. Jest to jedna z ulic na Głównym Mieście. Najstarsze wzmianki o ulicy ...
-
Nie każda babcia jest seniorką, ale każda seniorka jest babcią, chyba że nie doczekała się w swoim życiu dzieci, ale c...

Oj, włożyłaś pracy w ten ogród mnóstwo. Zadziwiają mnie zawsze wyplewione rabatki, przecież to trzeba trzymać rękę na pulsie cały czas, bo jeśli się odpuści, to chwasty nas pokonają. Nie myśl, że tylko Ty masz chwile słabości, mąż zawsze mi powtarza, żebym spojrzała w pesel:-) pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńAż trudno uwierzyć, że w ciągu trzech lat dokonałaś tak pozytywnych zmian w swoim ogrodzie. Każdy ogród wymaga sporo pracy a przecież mamy prawo być zmęczone przy wielu obowiązkach. Na 7 zdjęciu wypatrzyłam piękne rośliny. czy to jest czosnek ozdobny? znasz jego nazwę?
OdpowiedzUsuńA co do nieproszonych gości w ogrodzie to doskonale znam ten problem. Rośliny cebulkowe sadzę w podwójnych koszyczkach a mimo to potrafią je przegryźć i zjeść cebulki. W moim ogrodzie grasują karczowniki, nornice, turkucie podjadki. Czasem z bezsilności i nerwów mam ochotę wszystko zostawić i posiać trawę. Wiosną od nowa zaczynam syzyfową pracę.
Eluniu, życzę Ci relaksującej soboty i niedzieli:)
Elu, ileż to pracy wymaga, by w rok zrobić takie postępy!!! Dla mnie jesteś wzorem pracowitości więc kilka dni lenistwa jest całkiem usprawiedliwione.
OdpowiedzUsuńTo jak Krystynka Pellegrina tylko z laptopa siostry
UsuńDziękuję Wam za słowa wsparcia. To bardzo dużo znaczy. Wczoraj już czułam sie lepiej i znowu wyruszyłam do ogrodu popracować. Muszę przecież coś zrobić z tymi szalonymi nie wiem czym, kopiącymi nory i korytarze. Oj, moje grządki wcale nie są takie wypielone, pełno na nich chwastów, ale nie zaprzeczam, że od czasu do czasu z nimi walczę.Łucjo to są rzeczywiście czosnki, czosnki główkowate. Kwitną później od pozostałych. W ub roku opisałam moje czosnki w moim ogrodowym blogu https://mojeogrodowo.blogspot.com/search/label/czosnki%20ozdobne A dzisiaj, chociaż to niedziela to robiłam dżem z derenia. Zaczął bardzo opadać więc już do jutra nie czekałam. Życzę Wam miłej niedzieli
OdpowiedzUsuń