niedziela, 2 października 2022

Orchidee, Bonsai i Sukulenty

              Wczoraj było złoto jesiennie. Dzisiaj jest zimno i pada. Na spacery nieodpowiednio, ale na wystawę pod dachem w sam raz. Wybraliśmy się więc na  światową Wystawę Orchidei, Bonsai i Sukulentów. Wśród tysięcy chyba kwiatów, to prawdziwy raj dla wszystkich zmysłów. Na zwiedzających czekają prawdziwe cuda natury, piękne aranżacje z okazami pochodzącymi z blisko 40 państw, ponad stuletnie / tak podaj na etykietach/bonsai,


storczyki, kaktusy. Prawdziwy festiwal roślin owadożernych oraz targi dla miłośników roślin. Niestety ceny nie dla przeciętnych. Owszem wiele roślin kolekcjonerskich, ale żeby za doniczkę pieniążka zapłacić 99 zł, to czysta głupota. 



            Na Allegro 23,- zł, sprawdziłam. Podejrzewam, że inne rośliny też grubo przesadzone z ceną. Więc z zakupów były tylko / niezdrowe, ale smaczne/ gofry ze śmietaną i jeszcze z polewą. A co tam, raz nie zawsze. Bilety też nie były tanie. Dla emerytów po 34,- zł. Normalny chyba 45,-. Zakładając, że wychodowanie takich okazów nie jest łatwe, a możliwość ich ogldania też nieczęsta, więc bilet do zaakceptowania, ale zakupy kwiatków, chociaż pięknych, już nie. Wystawa warta jest jednak odwiedzenia. Uczta dla zmysłów.













































sobota, 1 października 2022

Jesienne nastroje

                                Jesienna noc

Przez muślin firanki
przesącza się mrok jesiennej nocy.
Deszcz, zmył już z nieba wszystkie gwiazdy.
Powiew wiatru szarpie gałęziami za oknem, 
strąca jesienne kolory.
Ciemność zalała dom.
Strzepując z siebie resztki snu
wróciłam do lata, kiedy
chociaż daleko już było „od Anki”,
wciąż były parne wieczory i ciepłe ranki.
Gdy swoim krzykiem budziły żurawie,
popołudniowe orkiestry, na tysiąc świerszczy,
grały koncerty w trawie.
Gdy w promieniach zachodzącego słońca
tańczyły swój balet muszki, komary,
i zmęczone słońcem, omdlałe kwiaty
w ogrodzie stały.
Potem, zafioleciło się od zimowitów
i zgasło, pozostawiło cień wiatru.
Lato minęło.
A ja, jak zwykle jesienią,
uświadamiam sobie przemijanie życia.
Kiedyś też zgasnę, zasnę, na zawsze.
*
Przysłowie mówi " od Anki zimne wieczory i ranki"


            Dzisiaj  mamy znowu ładny dzień, już październikowy. Jak ten czas leci. Złota jesień na spacery. Na sprzątanie też, w domu, w ogrodzie, a mnie ogarnia jesienna melancholia. Już posprzątałam w domu, robić w ogrodzie nie chce mi się, co jest dziwne, gotuję obiad, czytam wiersze. Jestem zmęczona. Chciałabym gdzieś wyjechać, oderwać się od codzienności, odpocząć. Niestety obecna sytuacja mi to uniemożliwia. Poczytam, może za jakieś robótki bzdurki się wezmę i poczekam. Może melancholia minie, jak lato. Zrobiłam wczoraj jesienny wianek.



            Na wejściowych drzwiach jeszcze wrzosy i bluszcze.