Czy tylko maj? Przecież w ogrodzie piękne są wszystkie pory roku i wszystkie miesiące, bo każdy ma do zaoferowania coś innego. O maju jednak, tak się mówi. Jest to pierwszy, po zimie, tak piękny miesiąc. Oczekiwany przez nas z wytęsknieniem. Miesiąc Maryji. Śpiewamy " chwalcie łąki umajone...". Łąki jeszcze nie są umajone tak bardzo. Kwitną tam stokrotki i mniszki. Na pozostałe margarytki, jaskry, niebieskie dzwonki itd jeszcze trzeba poczekać. Nasze ogrody jednak są już kolorowe i piękne. Każdy na swój sposób, bo każdy jest właściwie inny. Taki, jaki sobie urządzimy, a czasem taki, jak nam wyjdzie. Ważne, aby nas cieszył. Wczoraj odwiedziły mnie sąsiadki, na spacer po moim ogrodzie. Cieszy mnie, że mogę się nim pochwalić chociaż trochę. Jest to efekt uboczny, tak przy okazji, bo przecież praca i trud w niego włożony jest dla mnie. To mój ogród i mnie ma przede wszystkim cieszyć. Spacer był z sąsiadkami, potem z aparatem. Dzisiaj rano padało. Wyszłam z aparatem powtótnie. Wczoraj, dodatkowo pięknie pachniało. Chociaż stare robi miejsce dla nowego, żal mi, że, to wszystko tak prędko okwita. Nie ma już łanu hiacyntów. Na jednym krzewie pozostało już tylko kilka ostatnich kwiatów magnolii.
Ich miejsce zajęły inne. Po raz pierwszy, w tym roku, zakwitła wiśnia piłkowana.
Jak każdego roku, kwitnie ozdobna jabłoń.
Na tej jadalnej też już są kwiaty.
Czyszcząc wiosną rabatki, powiedziałam, że zrezygnuję z tulipanów. Nie będę sadzić ich dla nornic, bo co roku ginie masa cebulek. Jak jednak zrezygnować z tych pięknych kwiatów. Daleko, a nawet bardzo, jest mi do tych z poprzedniego postu, ale nawet te 150 kwiatków, które naliczyłam jest warte zachodu. Co ciekawe, ginę te cebule, które są posadzone w rządku. Te wciśnięte, gdzieś, pomiędzu inne, przetrwały. Na razie.
Mam nadzieję, że moje epimedia też kiedyś stworzą takie kwitnące plamy. Kiedy przekwitną pozostaną piękne, ozdobne liście.
Zaczynają kwitnienie różaneczniki i powojniki montana. Jeden został obcięty dwa lata temu, bo zakładano na dachu panele. Był piękny, kiedy cały dach pokryty był kwitami. Teraz jest słabiutki. Drugi zimą się rozłamał przy samym korzeniu, kiedy wichura przewróciła i połamała pergolę. Mam jednak nadzieję, że zarówno jeden jak i drugi jeszcze się odrodzą.
W tym roku wyrzuciłam jagody goi. Kiepsko rosły. Ani ładny kwiat, ani owoce. Przeczytałam jeszcze, że owoce na surowo są trujące. W to miejsce posadziłam czeremchę. Podobały mi się jej kwiaty.
Wczoraj upajał zapach. Pszczółki miały robotę. Pracowały zawzięcie, tylko słychać było brzęczenie. Dzisiaj trochę wytchnienia, bo po deszczu.

.jpeg)
.jpeg)


.jpeg)
.jpeg)
.jpeg)
.jpeg)


