Łuskanie zielonego groszku nieodłącznie
kojarzy mi się z wakacjami. Robiliśmy to z mamą siedząc po północnej stronie
domu. Tam zawsze był cień, którego szukaliśmy. Potem czyściłam marchewki. Były
nie duże. Mama kazała obierać nawet te najmniejsze. Dzisiaj też to robiłam, ale
groszek urósł już w innym ogrodzie, bo w moim.
Dzisiaj nie tylko łuskałam, ale wyrwałam z grządki całe łodygi, bo groch
się już skończył. Wczoraj zrobiłam to z resztą bobu. Warzywnik się zmienił. Gdy patrzę przez okno, widzę jak jarzębina
zmienia swoje kolory. Zakwitły już rudbekie. Czy to idzie jesień? Połowa
wakacji, bo taki mamy już czas, to przecież nie połowa lata, ale zmiany
następujace w ogrodzie coraz częściej mi przypominają, że lato idzie ku
końcowi. Wykonałam trochę nowego w ogrodzie, ale o tym potem. Dzisiaj o tym co
było i o tym co jest. Szkoda, że zapach musiał zostać w ogrodzie. :-)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
-
W lipcu, kiedy Asia z rodziną była na wakacjach, ja chodziłam karmić ich koty. Na stole leżały rozpoczęte puzzle. Zaczęłam ...
-
Ostatnio jestem w temacie gdańskiej dzielnicy Oliwa. Po raz pierwszy była ona wzmiankowana w 1186 roku. Przez wieki była wsią klaszto...
-
Wakacje dobiegły końca. Wiejskie dzieci, moich przodków nie wiedziały co to wakacje / czytana ostatnio książka/. Ja mieszkałam ...
-
Wrzesień to już jesień, co prawda za progiem, ale jej atmosferę już się czuje. Zapanowała nostalgiczna cisza i spokój, przyroda...
-
Wczoraj zakończyłam kolejny i właściwie ostatni etap związany z dzieciństwem i młodością. To, co mnie z tym okresem łączyło, odeszł...
-
Przejeżdżałam tamtędy setki, a może nawet więcej razy. Ot, kilka domów przy drodze, jakaś boczna droga. Nawet głębiej w polu nie...
-
Któregoś wakacyjnego dnia pojechaliśmy do ZOO. Pogoda miała być niezbyt słoneczna, więc na chodzenie w sam raz. Ja byłam w oliw...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz