środa, 1 czerwca 2022

Pożegnanie maja

              Wczoraj pożegnaliśmy maj. Dzisiaj witamy lato, bo dla mnie czerwiec to lato. Wrzesień niby letni, ale dla mnie już jesienny. Zatem migawka pożegnalno powitalna z mojego ogrodu.


















wtorek, 31 maja 2022

Aforyzm na dziś


           Weszłam, bo znalazłam dzisiaj ciekawą stronę      http://twojeaforyzmy.pl/twoj-aforyzm-na-dzis/?fbclid=IwAR0_RbiF8KUXHOheLwxSPbDA8_M2kgROxxHe-sRW00TzFQ8uVSykFjnuavU.  Wybrałam losowo aforyzm na dziś i oto mój, wylosowany.

Szczęście jest nagrodą za odwagę.

                                                                          Lidia Jasińska


poniedziałek, 30 maja 2022

Trochę kontrastów

         Ratunku, chciałam zrobić  fotki z czerwonymi żurawkami i nie wyszło. Nie potrafię obrócić zdjęcia. Dobrze, że chociaż czerwone berberysy rosną pionowo. 




niedziela, 29 maja 2022

Świątecznie, Wniebowstąpienie Pańskie

           Czas pędzi. Już prawie koniec maja. Ja pomiędzy mamą i ogrodem. Pozostaje już tylko zmęczenie. Na blogowanie brak czasu. Ostatnio trochę przepaduje, ale dzisiaj i tak nie robiłabym nic w ogrodzie. Jest przecież święto. Jest też chłodno, więc  nici z siedzenia na tarasie w upojnym zapachu glicynii. 




       Glicynia wkrótce przekwitnie, a żeby coś zostało to posadziłam jeszcze surfinie.







               A z tarasu prosto na rabaty i


                ostatnie tulipany.






            Te na zdjęciu zrobionym przez sąsiadkę.




            Też przez nią wykonane : serduszka i szachownica.




             To miłe, jak ktoś doceni twoje dzieło, a w moim przypadku jest to ogród. 
Moje białe fiołki rozsiały się same, ale wciąż mi ich mało.




         Trzeba się spieszyć z fotografowaniem, bo za chwilę przekwitną. Zapachu nie przechowam, ale chociaż popatrzę i powspominam. :-)



   albo jesienią znajdę w owocach. / aronia i pigwa/




                I jeszcze ostatnie dzisiaj spojrzenia z tarasu.







sobota, 21 maja 2022

Buchnęło kwieciem

        Dzisiaj pada i jest zimno. Deszcz tylko siąpi, ale i tak dobrze, bo wyczekiwany od dawna. Przeszłam się po ogrodzie. Moja glicynia jeszcze taka nigdy nie była. Dzisiaj niestety nie pachnie. To przywilej ciepłych dni. Wówczas  nic nie robić, tylko siedzieć na tarasie i się upajać.



             Pierwszym kwitnącym powojnikiem chwaliłam się w poprzednim poście. Dzisiaj te witające przy wejściu do domu.




          Na ostatniej fotce, to ten po przejściach, zmaltretowany po zakładaniu fotoogniw i opłakany przeze mnie, bo prawie cały wycięty został. Teraz musi być ujarzmiany, a kiedyś doszedł aż do komina.