piątek, 23 stycznia 2026

Zeszyt dla Przyjaciółki

            Kolejny efekt, jak to nazywam, zabawy. Zeszyt skrapkowy, wyklejankowy, tym razem od początku skierowany na określoną osobę. Wszystkie robiłam dla siebie, a tym razem dla Przyjaciółki i temat też o przyjaźni. Ciekawa jestem jak zareaguje. Tym razem podstawą był nowy kalendarzyk oczywiście pozbawiony wielu stron, aby nie był za gruby. Na końcu czyste kartki pozostawiłam do notatek.
































           Myślę, że na jakiś czas zakończę ten rodzaj prac. Ostatnio nabrałam ochoty na dzierganie no i może wkrótce będzie wiosna to przeniosę się do prac ogrodowych. 

środa, 21 stycznia 2026

Seniorka rodu - babcia

              Nie każda babcia jest seniorką, ale każda seniorka jest babcią, chyba że nie doczekała się w swoim życiu dzieci, ale czy wtedy jest seniorką? Ja jestem i babcią i seniorką.
Babcią jestem od prawie jedenastu lat, a seniorką od prawie roku. Przedtem była nią moja mama. Co prawda ze strony taty najstarsza jestem już od 28 lat. Może są osoby starsze , ale wśród dalekich krewnych. W naszej linii to jestem ja. Nigdy jednak tak o sobie nie myślałam, aż do dnia pogrzebu mojej kuzynki w sierpniu ubiegłego roku. Byłam tam " wiekowa " wśród rodziny, bo to były dzieci kuzynów, czyli młodsze pokolenie. A do jakich wniosków doszłam ostatnio? 
         Kiedy weszłam w siódmą dziesiątkę swojego życia, nastąpiła radykalna zmiana. Nastąpił wprost krach, ale uważałam, że był to wynik zawirowań i bardzo trudnej, przykrej sytuacji w życiu. Z pewnością pozostawiło to ślady na moim zdrowiu, a ono zaczęło się sypać. Są lekarstwa,  jest zmęczenie, często ból, ale to przecież nie tylko choroba, to naturalne zużywanie się organizmu, przecież mam coraz bliżej do mety. Nie wiem jak długi będzie finisz, ale to z pewnością ostatnia prosta. Czas zaakceptować inne priorytety, zwolnione tempo, w ogrodzie nie będę pracowała, ale sobie popracuję. Teraz jest czas na spokój, cieszenie się robótkami, książkami itd. Nic nie muszę, wszystko mogę. Oczywiście to wszystko na co pozwala wydolność organizmu, ale ja coraz mniej chcę. Coraz mniej potrzebuję. Lubię być sama, od czasu do czasu spotkać się z córką i wnusiami, pogadać ze znajomymi paniami. Nie należę do kobiet, które uważają, że starość jest okrutna, bo czują się samotne, które czekają na wsparcie od dzieci. Dzieci mają swoje  życie, pracę, kredyty, zmartwienia, własne dzieci. Może dlatego nie czekam, bo nie ma dnia, aby córka nie zadzwoniła.
        A zdrowie? Też nie jest wieczne. To dobre,  to już przeszłość, ale to jakie jest, to też mój atut. Przecież poruszam się, żyję, słyszę, widzę, czuję. Czasem nie chce mi się rano wstać, ale czy muszę. Mogę sobie poleniuchować chociażby z książką w łóżku. 
           Emerytura i pieniądze, no cóż jeśli ZUS nie zbankrutuje, to nie jest najgorzej. Moje potrzeby nie są wielkie. Najgorsze są niespełnione oczekiwania, a ja niczego nie oczekuję. Cieszę się z drobiazgów, z tego co samo przychodzi. Mówią, że  szczęście trzeba sobie samemu stworzyć. Umiejętność cieszenia się sobą to najlepsze lekarstwo przeciwko przygnębieniu. Uczę się odpuszczać przeszłość. Nie oczekuję, że życie znów będzie takie jak dawniej.  Teraz jest inaczej. A moim zadaniem jest żyć teraz. Uczę się odmawiać, jeśli jest mi nie po drodze. Może to samolubność, ale zbyt długo się poświęcałam i byłam uległa. 
Ponoć jakiś brazylijski onkolog powiedział, że wiek średni zaczyna się po 50-tym roku życia i kończy po 70-tym. Złote lata to lata od 70 do 80. Starość to lata od 80 do 90. A po 90 roku życia zaczyna się długowieczność. 
          Myślę, że ważne jest , aby nie tracić kontroli nad swoim życiem. Oznacza to samodzielne decydowanie, kiedy i z kim wyjść, co jeść, jak się ubierać, do kogo zadzwonić, o której godzinie iść spać, a o której wstać, co czytać, co robić, co kupować, gdzie mieszkać itd. Bo jeśli nie potrafisz robić tego wszystkiego swobodnie i niezależnie, staniesz się osobą nie do zniesienia i ciężarem dla innych.
         To chyba William Szekspir powiedział: „Zawsze jestem szczęśliwy, bo niczego od nikogo nie oczekuję. Czekanie zawsze jest bolesne." Problemy nie są wieczne; mają rozwiązania.  Jedynym problemem, na który nie ma lekarstwa, jest śmierć.

Zanim zareagujesz... weź głęboki oddech;
Zanim przemówisz... posłuchaj;
Zanim skrytykujesz... spójrz na siebie;
Zanim napiszesz... pomyśl;
Zanim zaatakujesz... poddaj się;
Zanim umrzesz... przeżyj najpiękniejsze życie, jakie możesz!
Zauważaj wady innych... ale podziwiaj i chwal ich zalety. 

poniedziałek, 19 stycznia 2026

" Obiecaj, że wrócisz" - Barbara Wysoczańska


          II wojna światowa, miejsce akcji to głównie Warszawa, a tło historycznie jest dość wyraźnie pokazane i dwie młode kobiety, żony oficerów. Jedna, oficera wojska polskiego, więzionego w obozie jenieckim w Związku Sowieckim w Kozielsku. Druga to żona nazisty, wysoko postawionego oficera SS. 
       Karolina Kornacka, mama maleńkiego Krzysia uciekła z Brześcia i wróciła do Warszawy.  Zatrzymała się w domu swoich teściów. Czekała na powrót męża. Codzienność Kornackich zmienia się wraz z przejęciem ich domu przez oficera SS Friedricha Webera i jego żony Leni. W zamian za zachowanie dachu nad głową i jedzenia, Karolina i jej teściowa zostają ich służącymi. Ale czy tylko dlatego? Wkrótce do domu wraca Waldek Romanowicz, syn byłej służącej Kornackich i jednocześnie przyjaciel i adiutant męża Karoliny, który w wyniku amnestii dla polskich więźniów w ZSRR, odzyskuje wolność. Mężczyzna zgodnie ze złożoną obietnicą ma zaopiekować się Karoliną i jej dzieckiem. Na jaw wychodzą też informacje o masowym mordzie w Katyniu. O skomplikowanych i tragicznych losach tych osób jest ta książka.  Autorka pokazuje  z jakimi rozterkami zmagali się Polacy w podczas okupacji sowieckiej i nazistowskiej, komu można wierzyć i zaufać.  To, jak zwykle w książkach Barbary Wysoczańskiej, opowieść  przesiąknięta emocjami , wciągająca i godna polecenia.
---
6 książka, 496/2.798

niedziela, 18 stycznia 2026

Z profilu "Kobieta zwyczajna"


         Nie musisz mieć gorączki, żeby zasłużyć na chwilę spokoju.
 Nie musisz mdleć ze zmęczenia
by móc powiedzieć " potrzebuję przerwy".
Zmęczenie duszy też boli
Niewidzialnie. Po cichu.
Ale potrafi złamać jak nic innego.
Masz prawo odpocząć,
złożyć emocje jak ciężką torbę przy drzwiach.
I nie tłumaczyć się z tego, że dziś
po prostu nie dajesz rady.
To nie słabość.
To troska o siebie,
a troska, to też siła.

sobota, 17 stycznia 2026

" Cena wolności" - Barbara Wysoczańska

            Początek XX wieku, Polska pod zaborami, Warszawa  i pierwsze organizowane zrywy przeciwko zaborcom. Oprócz świadomości narodowej, rodzi się też ruch feministyczny. Jest to tło dla skomplikowanej historii Klary Tyszkowskiej, młodej patriotki i feministki, a w nim miłość, nienawiść, pożądanie, pogarda, obojętność i wreszcie cena jaką trzeba zapłacić za wolność. Wolność w książce występuje w podwójnej roli, bo to wolność kraju przed zaborcami, ale też wolność  osobista kobiet. Oczywiście polecam.

" Miłość to pierwszy stopień do kobiecego piekła."

            Myśl jakże czasem nadal aktualna. Minęło sto lat, a nadal istnieją mężczyźni, którzy pomimo zadowolenia z pracy zarobkowej kobiet / dochód dla rodziny/ chcą posiadać nad nimi władzę i wykorzystywać je dla własnych celów, jedynie nieco inaczej nazywając pewne fakty niż ponad sto lat temu. Zmęczony mężczyzna po pracy odpoczywa. Kobiety zmęczone nie istnieją.


           Na tym zdjęciu kobieta prowadzi konia, a są tacy, którzy teraz potrzebują, żeby kobieta nosiła kabel zasilający kosiarkę do trawnika. 
---
5 książka, 576/2.302

czwartek, 15 stycznia 2026

Wnusie i dziadkowie

Mówią, że kocha się wnuki bardziej niż własne dzieci,
że pełnia szczęścia przychodzi dopiero wtedy, gdy zostajemy dziadkami,
że wnuk to najpiękniejszy dar,
prezent od życia, który pojawia się wtedy, gdy najmniej się go spodziewamy.
Mówią, że kiedy wnuk chwyta Cię za palec,
chwyta także kawałek Twojego serca.
Że to od nich dostajemy pocałunki, których już nikt nam nie daje,
a im oddajemy te, których już nikomu nie damy.
Że są aniołami bez skrzydeł,
drugą szansą,
najczystszą radością,
delikatnymi istotami, które na nowo nadają życiu sens.
Mówią, że to im przekazujemy wszystko, czego nauczyliśmy się zbyt późno,
że dajemy im wszystko, co mamy,
nawet miłość, o której myśleliśmy, że już przeminęła.
I że patrzymy, jak rosną,
wiedząc, że przyjdzie dzień, kiedy będziemy musieli ich opuścić…
zbyt wcześnie.
Może właśnie dlatego kocha się ich bardziej niż cokolwiek
i bardziej niż kogokolwiek…

            Gdzieś przeczytałam i zanotowałam, bo to takie prawdziwe.  Dzisiaj wszystkim babciom i dziadkom z okazji zbliżającego się ich święta wszystkiego co najlepsze. Ja byłam na imprezie dla babć i dziadków w przedszkolu mojej wnusi. Było jak zawsze przedstawienie, upominki wykonane przez dzieci i dużo uścisków.

poniedziałek, 12 stycznia 2026

Powolny powrót do decoupage

          Muszę trochę o czym innym, nie tylko o książkach. Zrobiłam tą skrzyneczkę jeszcze przed świętami. Miałam nadzieję, że może wykonam coś jeszcze. Może coś świątecznego, jednak jakoś nie pociąga mnie decoupage tak jak kiedyś. Teraz bardziej ciągnie do wyklejanek. Wyjęłam też druty i wełnę.