To już jedna z ostatnich, które swoje odczekały. Ta około dwudziestu lat, ale chociaż minęło tyle czasu warto było po nią sięgnąć.
Niby banalna w tym o czym opowiada, ale sposób w jaki to robi jest godny podziwu. Północna Dakota, rok 1917, rodzina norweskich osadników zajmująca się rolnictwem. Do osady przybywa nowa nauczycielka, Wszyscy sadzili, że będzie to mężczyzna, a tutaj prawie dziecko, osiemnastolatka. Musi zamieszkać ,jak dotychczas każdy nauczyciel , w domu farmera, który nie cierpi kobiet. Takie sprawia wrażenie. Od początku można sądzić, jak to może się zakończyć, ale warto poznać drogę tej znajomości. Problemy, rozterki wewnętrzne i przeżycia ich i rodzin tam zamieszkałych. Jest to czas I wojny światowej, pobory do wojska nie ominęły też Ameryki. Nie ominęła ich też grypa hiszpanka. Wszystko to opisane niezwykle barwnym językiem. Widzi się krajobrazy, ludzi , czuje zapachy i rosnące napięcie pomiędzy bohaterami, a iskrzy przez cały czas, bo jak może być, gdy rozsądek walczy z uczuciem. Gdy w tej samej kobiecie zakochuje się i ojciec i syn. Polecam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz