niedziela, 13 lutego 2022

" Obca" - Diana Gabaldon


         Na początek zacytuję opinie z okładki. Według  „San Francisco Chronicle”  - Wspaniała zabawa... fantastyczne przygody... romans... seks... Idealna lektura, by oderwać się od rzeczywistości!  

 „Library Jorunal” pisze:  Soczysta, obrazowa, zmysłowa proza, pełna szczegółów historycznych i humoru.

         I chyba tak jest . Połączenie powieści przygodowej, historycznej, fantastyki i romansu. Rzecz dzieje się  w dwóch czasach, współcześnie po drugiej wojnie światowej i w XVIII wieku. Za sprawą działania tajemniczych kamiennych kręgów, była pielęgniarka wojennych szpitali, żona, przenosi się do XVIII wiecznej Szkocji. Tam, w nowej dla siebie rzeczywistości przeżywa wielką miłość, masę przygód i niebezpieczeństw. Jak dalej potoczy się jej życie można czytać w kolejnych częściach serii powieści  Diany Gabaldon. Nie wiem czy jednak się na to zdecyduję. Chwilami książka mnie irytowała. Niektóre akcje, opisy były jakby na siłę przedłużane. Ciekawiło mnie jednak tło historyczne. Nie jestem znawcą historii Szkocji i nie wiem na ile prawdziwie zostało to przedstawione, ale wydają mi się bardzo prawdziwe.  W książce jest też dużo informacji na temat życia w tamtym czasie. Te wszystkie informacje uwidaczniały się wraz z postępem akcji, w jej opisach, opisach przyrody, zachowań ludzi itd. Na wątek podróży w czasie przymknęłam oko. Fantastyka nigdy mnie nie ciekawiła, ale to widzenie tamtego świata oczyma kobiety nam wspołczesnej było warte czytania. Zarówno " Obca" jak i kolejne z serii stały się podstawą dla filmu, a właściwie serialu " Outlander". Znalazłam go na Netfliksie, ale po książce nie miałam siły.

 " ...szacunek dopuszcza tajemnice, ale nie kłamstwa"

-----

8 książka, 710 /3.307 stron

sobota, 12 lutego 2022

"Dlaczego jestem zmęczona" - Jean-Paul Orth


          Wczoraj wieczorem wróciłam od mamy. Po tygodniu, wygodne i własne łóżko, ciepła woda o każdej porze, o innych sprawach nie wspomnę. Na jak długo? Może na tyudzień, a może tylko kilka dni. No cóż, takie jest życie. Będąc u niej znalazłam na półce książkę wydaną w 1994 roku "Dlaczego jestem zmęczona" - Jean-Paul Orth. Możliwe, że nawet ja ją tam kiedyś zostawiłam. Poradnik bez wizyty u lekarza, chociaż przeczytałam o tym, co chyba wiedziałam. Na zagadnienia dotyczące zmęczenia, chronicznego zmęczenia, odpowiada doktor psychiatrii Jean-Paul Orth. Mówią, że jak człowiek jest świadomy co się z nim dzieje, to psychiatra jeszcze mu nie jest potrzebny. Trzeba być jednak czujnym. Zmęczenie psychiczne, związane jest z mniej lub bardziej uświadomionym pragnieniem uniknięcia sytuacji uważanej za bardzo trudną i stresującą, wyzwala się wówczas psychodynamiczny mechanizm obrony przeciw stresowi. Zawsze mając problemy uciekałam w sen. Nie byłam przez to bardziej wyspana, ale śpiąc nie myślałam. Dobre było to, że mogłam spać. Teraz wiem, że to w pewnym sensie jednostka chorobowa. Spać mogłam o każdej porze dnia i nocy, bo tylko zmęczenie fizjologiczne osiąga maksimum w środku nocy / trzecia nad ranem/. Nie na darmo, źródeł zmęczenia chronicznego szuka się w otoczeniu chorego, w trybie jego życia, w pracy, stosunkach rodzinnych i towarzyskich. Wszystko to wiem z autopsji, jaki wpływ mają na zmęcznenie bądź nie. Będąc tego wszystkiego świadoma, powinnam sobie móc pomóc. Niestety nie jest to takie proste, bo nie wszystko możemy zmienić. Nie pomogą zalecenia odnośnie dobrego odżywiania, że nie żyjemy po to aby jeść, ale jemy po to , aby żyć, ale też nie katować się przymusami dietetycznymi. Nie pomoże przestrzeganie cyklów snu, aby się wyspać. To zmęczenie siedzi w sercu i w uczuciach.
-------
7 książka, 183/2.597 stron

 

czwartek, 3 lutego 2022

Aby nie wpaść w depresję.

                 Nie mam na nic ochoty. Chciałabym już iść do ogrodu, ale na to trzeba poczekać. Zadane sobie obostrzenia covidowe zatrzymują mnie w domu. Wychodzę tylko tam gdzie to niezbędne. Żadne kina, teatry wizyty towarzyskie. Przerywnik stanowią spotkania z córką i wnusiami.  Może spotkam się z sąsiadką zza płotu na pogawędkę o robótkach ręczych i jakąś kawkę. Na to niezobowiązujące spotkanie zrobiłam jej decoupagowe serducho z aniołami.

środa, 2 lutego 2022

Na Gromniczną

 

                Już mamy dzisiaj 2 lutego. Już, bo styczeń minął , ale też dopiero, bo do wiosny jeszcze daleko. Zima ciągle trwa, chociaż co to za zima. Jednodniowe jakieś. Wczoraj napadało trochę śniegu, a dzisiaj jest ponuro i dwa stopnie w plusie. Mówi się, że przysłowia są mądrością narodów, a one o Gromnicznej mówią tak:

Gdy na Gromnice roztaje, rzadkie będą urodzaje.

Gdy w Gromnicę z dachów ciecze, zima jeszcze się przewlecze.

Gromniczna pogodna, będzie jesień dorodna.

Kiedy Gromniczna zimę traci, to Święty Maciej (24.02) ją wzbogaci.

Kiedy w Gromniczną gęś chodzi po wodzie, to będzie na Wielkanoc chodzić po lodzie.

Na Gromnicę - masz zimy połowicę. Jak słońce jasno Świeci na Gromnice, to przyjdą wielkie mrozy i śnieżyce.

Gromnice w śniegu, wiosna jest w biegu, lecz gdy pogoda, dla wiosny zawoda.

Jak na Matkę Gromniczną, tak na Święty Józef (19.03).

Jak suche i jasne Gromnice, przyjdą jeszcze śnieżyce.

             Sądząc  po nich, to chyba wygląda nieciekawie, ale to właściwie nie nowina, bo ostatnio wiosny są bardzo opoźnione.

Pamiętaj, że Gromnica, to już zimy połowica, ale żadna też nowina, gdy dopiero się zaczyna.

niedziela, 30 stycznia 2022

Czy samotność to szczęście?

 

Samotność przeraża tylko tych,

którzy nie wiedzą, jak być ze sobą.

Ale kiedy jesteś z siebie

 zadowolony, samotność jest

etapem życia, czasem służy

refleksji, czasem uzdrawianiu, i

prawie zawsze służy do nauki bycia

szczęśliwym.

Kochajcie siebie, innych i mówcie o tym, 

że kochacie, okazujcie uczucia.

 Pozwólcie sobie dziś, na odrobinę

luksusu...    w postaci szczęścia,

 które jest w prostych rzeczach.

Bo każdy ma taki świat jakim widzą

go, jego oczy.

sobota, 29 stycznia 2022

"Mam na imię Lucy" - Elisabeth Strout

 

          Książka Elisabeth Strout " Mam na imię Lucy"  to opowieść o odbudowującej się więzi pomiędzy matką i córką. Matka odwiedza dawno nie widzianą córkę w szpitalu. Rozmowy i wspomnienia pozwalają kobietom na nowo się odnaleźć. Pomiędzy relacjami ze szpitala, autorka wprowadza strzępy przeżyć z życia córki. Zanim sięgnęłam po tą książkę, czytałam inną tejże autorki Amy i Isabell ,  i podobała mi się. Czytałam też pozytywne recenzje z tej książki. Niestety mnie się ona nie podobała. Powierzchowne ujęcie tematów, chaotyczność, niedopowiedzenia. Męczyłam się zanim dotarłam do końca. Może to nie był w tej chwili dla mnie  właściwy moment na jej czytanie / jestem w niejakiej rozsypce, z uwagi na problemy, z którymi nie mogę sobie poradzić, bo nie do mnie należą decyzje/, a może nie odpowiada mi  sposób pisania zawarty w tej książce, który możliwe, że  jest teraz modny, ale pomimo niezłych recenzji, pomimo nominowania książki do Nagrody Bookera, ja nie poleciłabym jej.

-----
6 książka, 203 / 2.414 stron

wtorek, 25 stycznia 2022

Dlaczego tak się dzieje.

 

            Nareszcie zabrałam się za porządkowanie kalendarza. To co ważne ze starego, znalazło miejsce w nowym  na 2022 rok. Stary był bardzo fajny, bo z księdzem Twardowskim. Można z niego cytować dużo złotych myśli nie tylko księdza. Przy okazji przepisywania zwróciłam uwagę na taki zapis księdza Jana Twardowskiego.

        " Przychodzi chwila śmierci. Cała medycyna mówi, że umrzemy, a ktoś myśli o tym, że wróci do biura i będzie kierownikiem, bo jego zastępca to bałwan. Byłem świadkiem , takiego wyznania. Stale myślimy o sobie, nawet gdy dzieją się wielkie rzeczy.

      Kiedyś były książki o przygotowaniu na dobrą śmierć. Dzisiaj nie ma takich publikacji, tak boimy się tego tematu. Chrześcijanie bardzo często umierają nie po chrześcijańsku.

       Przez całe życie mamy się przygotować do momentu, kiedy Jezus nas wezwie. Można tego nie rozumieć za życia, ale trzeba o to się modlić. I starać się, kiedy już przyjdzie egzamin i będziemy musieli odpowiedzieć, czym dla nas jest cierpienie.

         Nie uciekajmy od tego tematu, moje cierpienie, moja śmierć, Całe życie ma nas do tego przygotować"

            W tym momencie ważny jest fragment  "Cała medycyna mówi, że umrzemy, a ktoś myśli o tym, że wróci do biura i będzie kierownikiem, bo jego zastępca to bałwan. Byłem świadkiem , takiego wyznania. Stale myślimy o sobie, nawet gdy dzieją się wielkie rzeczy.   "

              Też byłam tego świadkiem i to niejednokrotnie. Moja mama, oby żyła jeszcze długo, weszła w 90 rok życia. Niedawno pisałam o jej wynikach krwi. Jej lekarz, medycyna, powiedziała w grudniu, że może nie doczekać świąt, a ona ma do nas pretensje, " że ją pilnujemy, a ona przecież jeszcze nie umiera". Na nasze starania mówi, że tylko czekamy na jej śmierć. Wiem, wiek, choroba, może powodować różne rzeczy, też takie podejście absurdalne. Ostatnio, kiedy byłam u niej cały tydzień, znalazłam w szafie dziecięce talerzyki po mojej córce. Zapytałam, czy mogę je zabrać dla wnuczek. Powiedziała, nie, bo ja je potrzebuję. Ma sześć innych i całą masę misek, miseczek, a ja nie chciałam brać, bo jej już się nie przydadzą, ale że fajna pamiątka po mamie dla córeczek, tzn. po mojej córce dla wnuczek. Tak samo nie chce przyjść do nas, co ułatwiłoby znacznie sprawę opieki, bo " jej dom zaraz zaanektują wnuki i ona nie będzie miała do czego wrócić. Zresztą jej też nikt nic nie dał, to wnuki też nic nie dostaną". Wnuki nie potrzebują i nie o to chodzi, ale nie potrafię zrozumieć podejścia. Czasem mam takie wrażenie, że woli nawet, aby jej było źle, ważne aby innym nie było dobrze. Dlaczego ludzie nad przysłowiową trumną tak się zachowują, w tym  również moja mama.