niedziela, 6 września 2026

Puzzle

               W lipcu, kiedy Asia z rodziną była na wakacjach, ja chodziłam karmić ich koty.  Na stole leżały rozpoczęte puzzle. Zaczęłam układać. To był obraz malarza Rocha Urbaniaka.

        Nie ułożyłam oczywiście wszystkiego / 1000 szt./, zostawiłam jeszcze dla domowników, w końcu były ich, ale nabrałam takiego apetytu na układanie, że nie oparłam się. Przypomniałam sobie, że dostałam na urodziny i leżą jeszcze nietknięte, dwa razy po 1000 sztuk, obrazy Vincenta Van Gogha.


            Pierwszy zrobiłam " Taras Kawiarni w nocy". Wydawał mi się łatwiejszy, ale czy taki był?


           Tysiąc prawie nie różniących się elementów, ale się zawzięłam i skończyłam z powodzeniem. To mnie tylko  zachęciło, aby zrobić drugi. " Słoneczniki".
          I znowu to samo. Wszystkie żółte, trochę turkusowych i jeszcze mniej zielonych. Różniły się jedynie odcieniami i kształtami.


       Dzisiaj dołożyłam ostatnie elementy.


          To był prezent jak zemsta, ale dałam radę i jest satysfakcja. Muszę wyjąć te stare, już nie raz układane, albo kupić sobie nowe. To wciąga, ale jest zdrowsze od niektórych innych nałogów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz