Chciałam powiedzieć, przecież to dopiero wrzesień, ale zaraz sobie uświadomiłam, że już prawie wkraczamy w październik. Ogród zaczyna płonąć kolorami a jednocześnie inne stają się bardzo subtelne. Wczoraj był piękny dzień. Zrobiłam więc ogrodową sesję, bo znowu mnie zachwycił.
Girlandy dzikiego wina, uwielbiam ten widok, te kolory. Niektórzy mówią, że to chwast, ale ja lubię też chwasty.

Wystarczy jedna zimna noc i opadną wszystkie liście. Już opadają. Wyglądają jak nutki na pięciolinii. Ciekawe jaką melodię można z nich wygrać? Ja lubię je suszyć, aby potem wykorzystać do moich robótek.


















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz