wtorek, 21 maja 2024

Cmentarze, których już nie ma

        Znowu wracam z tematem cmentarzy, ale tym razem już jako podsumowanie. Temat mnie zainteresował po zupełnie przypadkowym odwiedzeniu cmentarza garnizonowego. Cmentarze to historia, o której rzadko się mówi. Śmierć to trochę temat tabu, a ta o której już nikt nie pamięta, jest szczególnie obojętna. A jednak cmentarze to część historii. 
       W okresie średniowiecza cmentarze zakładano przy klasztorach i kościołach. Tak było też w Gdańsku. Ze względu na gęstą zabudowę miasta  były one niewielkie. Pod koniec XIV wieku po północnej stronie Bazyliki Mariackiej powstał jeden z większych. Miał wymiary kwadratu o boku 90 metrów. Funkcjonował do początku XVI wieku. Znaczniejszych obywateli i dostojników kościelnych chowano w kryptach kościelnych, jednak ich budowę  uniemożliwiał wysoki poziom wód gruntowych. W Kościele Mariackim ten zwyczaj utrzymał się najdłużej. Dopiero kodeks napoleoński w 1809 roku zakazał pochówków pod posadzką świątyń.
      Już  od XVII wieku kolejne parafie  zakładały cmentarze poza murami miejskimi. Wewnątrz brak było miejsca.  Powstały wtedy cmentarze wokół Gradowej Góry, Biskupiej Górki, przy dzisiejszej ulicy 3 Maja i w rejonie Zaroślaka. Były to cmentarze różnych gmin wyznaniowych, ewangelickie, menonickie, protestanckie, katolickie i żydowskie.  W Matami istnieje do dzisiaj cmentarz założony w XIV wieku przy klasztorze cystersów. Ponoć jest tam jeszcze grób rodziny Ficht, właścicieli  Banina, pochodzący z 1839 roku. Najstarsze zachowane nagrobki są w Sobieszewie na dawnym cmentarzu ewangelickim, dziś wykorzystywanym przez miejscową parafię katolicką. Są to dwa XVIII-wieczne nagrobki w formie rokokowych steli. Najstarszy, pochodzący z 1777 roku, należy do Gerharta Bartscha, wójta Orlinek, przełożonego sobieszewskiej gminy ewangelickiej. Żałuję, ale nie byłam tam i nie widziałam.
        Cmentarze przykościelne w obrębie murów były stopniowo likwidowane. Do połowy XIX wieku czynny był cmentarz przy kościele św. Barbary na Długich Ogrodach, a cmentarze przykościelne wokół świątyń znajdujących się poza murami miasta funkcjonowały do końca II wojny światowej. Były to przy kościele Zbawiciela na Zaroślaku,  przy kościele Bożego Ciała przy ulicy 3 Maja oraz najstarszy, do dziś czynny cmentarz przy jezuickim kościele na Starych Szkotach.
       W drugiej połowie XIX wieku powstał duży zespół cmentarzy wzdłuż Wielkiej Alei, dzisiejsza Zwycięstwa. Do czasu wybuchu II wojny światowej było ich dziewięć.  
Na niektórych cmentarzach przy Wielkiej Alei dokonywano pochówków jeszcze w połowie lat pięćdziesiątych XX wieku  tuż po wojnie odbywało się to w sposób niekontrolowany.


Były wśród nich luterański , zespolony utworzony wspólnie przez gminy religijne, menonicką, ewangelicką, katolicką. Cmentarz parafii św. Mikołaja,  był miejscem pochówku wielu zasłużonych przedstawicieli przedwojennej Polonii gdańskiej. W latach dwudziestych XX wieku przy ulicy Traugutta zbudowano krematorium miejskie i powstał cmentarz krematoryjny.
          W roku 1895 przy ulicy Chrobrego założono cmentarz dla osób ubogich i o nieznanej tożsamości, skazańców i topielców. W czasie I wojny grzebano tam również zmarłych jeńców wojennych, a podczas okupacji  więźniów Stutthofu. Dzisiaj miejsce to jest cmentarzem-pomnikiem pamięci narodowej z mogiłami obrońców Poczty Polskie





         Funkcjonowanie większości zakończyła II wojna światowa. Po jej zakończeniu  cmentarze nie miały zarządcy. W 1945 roku pochówki nie podlegały kontroli. We wrześniu 1945 roku, wszystkie oprócz parafialnych zostały  skomunalizowane. Decyzje o formalnym zamknięciu cmentarzy zapadały do połowy lat sześćdziesiątych, a do czasu fizycznej likwidacji  stopniowo zarastały trawą i krzakami.  Większość rodzin zmarłych pochowanych na tych cmentarzach zginęła w czasie walk lub wyjechała z Gdańska.  Płyty nagrobne w większości miały napisy w języku niemieckim, co u części mieszkańców budziło  niechęć i prowokowało akty dewastacji. Bywało też, że Polacy pielęgnowali także sąsiednie, opuszczone groby niemieckich gdańszczan. Proces likwidowania trwał dwadzieścia trzy lata, od roku 1949 do 1972. Rozpoczęto go tam, gdzie tereny zajmowane przez cmentarze były przeznaczone pod zabudowę lub trakty komunikacyjne. Dotyczyło to części cmentarzy przy Alei Zwycięstwa, ulicy 3 Maja. Są tam teraz więzienie,  dworzec PKS,  siedzibę Zakładu Energetycznego, osiedle Suchanino. W ostatniej kolejności cmentarze zamieniano na zieleńce i parki miejskie. Tak właśnie zagospodarowano tereny przy alei Zwycięstwa, tworząc  parki św. Mikołaja przy politechnice, Kasprzaka wzdłuż północno-wschodniej strony alei Zwycięstwa, park przy Bema na Siedlcach oraz park i tereny sportowe przy Zielonogórskiej na Chełmie i mały park przy ulicy Giełguda. Złapałam się kiedyś na tym, że widząc skwerki i parki zaraz nachodzi mnie myśl, tutaj był cmentarz.
        Najgorszy los spotkał te cmentarze, które po zamknięciu pozostawiono na pastwę losu i chuliganów. Są to głównie cmentarze żydowskie. Niby miały właścicieli, bo na przykład cmentarz 
 na Chełmie, gdzie pochowano znanego talmudystę Israela ben Gedalja Lipschitza, a do jego grobowca odbywały się  pielgrzymki Żydów z całej Polski,  do 1997 roku był własnością skarbu państwa, a opiekę nad nim sprawował wojewódzki konserwator zabytków. Na początku lat osiemdziesiątych było tam ponoć około 240 macew  których stan w dobrym stanie.  Dewastacja postępowała jednak bardzo szybko, a stan  cmentarza w 2000 roku był dramatyczny. Zaniedbane były też tereny kilku innych cmentarzy, również   parafialne.
         Przed likwidacją każdego z cmentarzy w prasie lokalnej i ogólnopolskiej ukazywało się ogłoszenie o terminach przeprowadzania takich prac i apel do rodzin o ekshumacje zwłok i przenoszenie ich wraz z nagrobkami w inne miejsca.  Niewiele rodzin skorzystało z takiej możliwości. Były to w dużej mierze groby  
gdańszczan pochodzenia niemieckiego, którzy w 
1945 roku opuścili Gdańsk. Władze potraktowały więc te groby jako mienie porzucone.
        Nieuszkodzone i bardziej wartościowe płyty pozostałe po likwidacji były sprzedawane  zakładom kamieniarskim. Ponoć na cmentarzu na Srebrzysku można znaleźć nagrobki z płyt wykorzystywanych po raz drugi. Na tylnej ścianie można niekiedy odczytać nazwiska ludzi, którym były pierwotnie poświęcone. Te w gorszym stanie 
wywożono na wysypiska śmieci lub wykorzystano jako surowiec budowlany. Dlaczego jednak jako wzmacniania  dróg?  Ponoć z nagrobków zbudowano jezdnię ulicy Klonowicza we Wrzeszczu.
          Likwidacja cmentarzy nie została poprzedzona pracami dokumentującymi ich stan. Nie zachowały się księgi cmentarne, nie zrobiono dokumentacji fotograficznej nawet na tych cmentarzach, gdzie pochowano ludzi znanych i zasłużonych dla Gdańska.
         W 2002 roku w parku u podnóża Góry Gradowej, nieopodal kościoła pw. Bożego Ciała powstał symboliczny cmentarz upamiętniający 27 gdańskich cmentarzy różnych wyznań ,  Cmentarz Nieistniejących Cmentarzy. Pomnik-cmentarz kształtem przypomina świątynię. Układ drzew wyznacza  kształt nawy głównej oraz naw bocznych. Pomiędzy nimi znajdują się kamienne kolumny w kształcie pni, symbolizujące umierające drzewa. Na szczątkach nagrobków różnych wyznań spoczywa granitowa płyta, tworząca ołtarz ofiarny, katafalk. Na cokole umieszczona jest inskrypcja "...tym, co imion nie mają na grobie, a tylko Bóg jedyny wie, jak kto się zowie".  Na symbolicznych grobach po obu stronach głównej nawy, spośród bluszczów i czasem kwiatów wyłaniają się  pozostałe fragmenty płyt nagrobnych. Cmentarz cmentarzy, umarła historia .















            Napisałam korzystając z materiału na stronie https://www.gdansk.pl/historia-gdanska/historie-gdanskie/cmentarze-ktorych-nie-ma,a,230406

2 komentarze:

  1. Cmentarze są smutne, więc chyba dlatego rzadko są treścią postów. Dla mnie cmentarze są zapisem historii i lubię zajrzeć na cmentarz, jeśli odwiedzam nowe miejsce.
    Pozdrawiam.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się kiedyś zastanawiałam gdzie są groby tych co zmarli w 1800 którymś tam i niestety tak cichaczem pamięć zanika ...i teraz też wiele grobów jest już likwidowanych z lat nawet 1990 ...
    groby likwidują - drzewa osuwają cmentarze już nie te ...
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń