Książka, którą przeczytałam jednym tchem i nie mogłam się oderwać, aż do samego końca. Lata sześćdziesiąte. Młoda kobieta, dwudziestolatka, przyszła pielęgniarka, wychowana w tradycyjnej rodzinie, gdzie dla dziewczyny najważniejsze było dobre zamążpójście, podejmuje decyzję o wyjeździe do Wietnamu, gdzie toczy się wojna. Chciała zrobić coś dobrego, a jednocześnie zasłużyć na miejsce na ścianie, wśród zasłużonych mężczyzn z rodziny nie tylko jako żona i matka. Nie wyobrażała sobie co może ją tam spotkać, a spotkał chaos, zniszczenia i śmierć wokoło. Tam zawiązała głębokie przyjaźnie i tam traciła bliskich. Tam spotkała swoją wielką miłość, która ją w końcu zniszczyła. Dwa lata walki o przetrwanie . Była najlepszą, najzdolniejszą pielęgniarką wojenną. Po powrocie do domu spotyka się z odrzuceniem, poniżeniem, brakiem zrozumienia. Jak sobie z tym poradzi?
Autorka nie skupia się tylko na samej wojnie, chociaż oddaje jej tragizm, ale przede wszystkim na tym jakie ona wywarła zmiany nie tylko w żołnierzach, którzy brali w niej udział, ale w całym amerykańskim społeczeństwie. Ukazuje bezsens wojny i podziały, jakie wojna w Wietnamie wywołała w amerykańskim społeczeństwie, ale najbardziej chyba skupia się na traktowaniu kobiet, które narażały się na niebezpieczeństwo, aby pomóc innym, a po wojnie nikt o nich nie pamiętał.
Książka, chociaż nie nazwałabym jej historyczną, jest z pewnością bogatym źródłem informacji przybliżających tę niechlubną kartę amerykańskiej historii. To jedna z tych powieści, którą warto, a nawet powinno się przeczytać.
" Słowa tworzą świat, lepiej na nie uważać"
---
46 książka, 542/19.862

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz