Długie wieczory, sprzyjające robótkom ręcznym, tak właściwie dopiero się zaczęły, ja jednak już od jakiegoś czasu porzuciłam prace w ogrodzie i oddałam się szydełkowaniu. Efektem tego jest chusta. Okryje plecy gdy zawieje wiatr, a będą chęci posiedzenia na tarasie.
Jeden motek nowy z ACTION, już w takie zmieniające się kolory, trochę resztek i ciepła chusta jak znalazł.
O z tej strony to Cię Elu nie kojarzę ...fajnie Ci ta chusta wyszła i niech plecki grzeje :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTakie okrycia są bardzo przydatne, do posiedzenia przy książce, do zamotania szyi i głowy w zimny dzień. Bardzo dużo kiedyś dziergałam, na drutach, szydełku, teraz czytam. Kilka dni temu zrobiłam z resztek włóczki sukienkę dla królisia,, bo Beatka marzła, na prośbę wnuczki Tosi:-) Teraz widzę szalony powrót do sweterków, w ogóle dzianin, wrabianych wzorów; pozdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńPiękna i bardzo przydatna chusta. Nie wiedziałam, że dziergasz. Witaj w klubie. Ja teraz mierzę się z boho torebką z kwadratów babuni. Pozdrawiam serdecznie:):):)
OdpowiedzUsuń