W ubiegłym roku przeniosłam maliny rosnące wzdłuż warzywnika na działkę, gdzie nie będą niczemu przeszkadzać. Było trochę pracy, bo korzenie zaczęły opanowywać cały warzywnik. W tym roku zlikwidowałam część ze skarpy, gdzie rosły tylko maliny. Uznałam, że jest ich za dużo. Nie potrzeba mi tyle do przerobu. Część rozdałam, reszta czeka we wiadrze z wodą na chętnych. To miejsce chcę zagospodarować roślinami ozdobnymi. Nie chcę w ogrodzie więcej roślin, które wytrzymują zaledwie 3-4 miesiące i wymagają pieszczot, dlatego posadziłam tam iglaki, azalie i rododendrony, ostrokrzew i może coś jeszcze. Narazie są małe, więc luki wypełniam bylinami i kamieniami. Po sezonie i zlikwidowaniu pozostałych malin, chcę tam jeszcze posadzić hosty. Do przesadzenia są hortensje i pewnie coś jeszcze. Wszystko na lata, aby obsługi było jak najmniej.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
-
Ostatni weekend spędziłam w domu sama. Szkoda, że takiego czasu mam tak mało, prawie wcale. Ani przez chwilę nie czuję się samot...
-
Wczoraj pracowałam trochę w ogrodzie, a w nocy, słyszałam jak padało. W sam raz na to, co przesadziłam. Z deszczu ucieszyła s...
-
Nie każda babcia jest seniorką, ale każda seniorka jest babcią, chyba że nie doczekała się w swoim życiu dzieci, ale c...
-
Od czasu moich spraw udarowych jestem pod opieką kardiologa. W międzyczasie doszły migotania, ale nie o swoim zdrowiu chciała...
-
Mamo, to już rok, jak zostałaś zabrana, bo przecież nie odeszłaś, bo tak bardzo tego nie chciałaś. Pomimo lat , była w Tob...
-
W marcu było już piękne. Słonecznie, ciepło. Kusiło do prac w ogrodzie. Na święta zrobiło się brzydko. Strasznie wiało i było zimn...
-
Przed wielu laty, w pierwszomajowe święto było sadzenie ziemniaków, więc w Święto Flagi poszłam popracować w moim ogrodzie. Na chw...
Niestety, w pewnym czasie konieczne są zmiany w ogrodzie. Ja też ograniczyłam ilość malin. Wśród znajomych brakuje chętnych do ich zerwania i zabrania. Gotowe i owszem ale ja nie mogę ze względu na kleszcze przebywać długo w tych krzewach. Mój Eryk chętnie je zbiera bo wie, że ja uwielbiam robić przetwory. Z ubiegłego roku mamy nietknięte wszystkie zaprawy. Ileż mogą zjeść dwie osoby. Oprócz malin są ostrężyny, borówki amerykańskie, jagody kamczackie, świdośliwy a w tym roku tego wszystkiego będzie zatrzęsienie. I jak tu dogodzić. Urodzaj źle, nieurodzaj też źle.
OdpowiedzUsuńSerdecznie Cię pozdrawiam:)
Właśnie ja też zrywam, przetwarzam i jeszcze nie ma chętnych. Wolą soki z kartona. Jedynie dzieci od córki lubią babcine soki, ale wystarczy to co pozostało z ubiegłego roku i pozostawione maliny.
Usuń