Kolejny efekt, jak to nazywam, zabawy. Zeszyt skrapkowy, wyklejankowy, tym razem od początku skierowany na określoną osobę. Wszystkie robiłam dla siebie, a tym razem dla Przyjaciółki i temat też o przyjaźni. Ciekawa jestem jak zareaguje. Tym razem podstawą był nowy kalendarzyk oczywiście pozbawiony wielu stron, aby nie był za gruby. Na końcu czyste kartki pozostawiłam do notatek.


Myślę, że na jakiś czas zakończę ten rodzaj prac. Ostatnio nabrałam ochoty na dzierganie no i może wkrótce będzie wiosna to przeniosę się do prac ogrodowych.





























Jaki piękny i pełen mądrych sentencji! Jestem zachwycona:-) Gdybym była na miejscu Twojej przyjaciółki, bardzo ucieszyłabym się z takiego daru. A ja postanowiłam zacząć prowadzić travelbook w takim właśnie stylu, ale nie mam pojęcia jak się do tego zabrać. Chyba muszę zgłębić temat w internetach;-)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cieplutko.
Zeszyt „skierowany na osobę” to piękny gest, pokazuje, że nie chodzi tylko o samą pracę rękodzielniczą, ale o relacje i emocje, które się w tym kryją. Ciekawi mnie, jak Przyjaciółka zareaguje – takie rzeczy zostają w pamięci, bo są szczere i osobiste, nie kupione w sklepie.
OdpowiedzUsuńPodoba mi się też Twoje podejście do kolejnych etapów twórczości – widać, że nie robisz czegoś na siłę, ale słuchasz siebie i swoich potrzeb. Przejście od wyklejanek do dziergania czy ogrodu jest naturalne, wręcz logiczne, bo każda twórczość potrzebuje zmiany tempa i medium.
To, co mnie uderza, to spokój, z jakim podchodzisz do swojej pasji. W dzisiejszych czasach często liczy się efekt końcowy, liczba polubień, zdobyta uwaga, a tu chodzi o sam proces i relację z bliską osobą. Widać, że to prawdziwe – i w tym jest siła tego wpisu.
Twoja refleksja jest dla mnie przypomnieniem, że tworzenie dla kogoś, zamiast dla „ocen” czy „poklasku”, ma zupełnie inną wartość. I to właśnie zostaje na dłużej.
Elu wspaniale twórczo spędziłaś czas 😀 Przepiękny zeszyt i ile w nim trafnych myśli - prezent wspaniały niepowtarzalny 😀 pozdrawiam
OdpowiedzUsuń